• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu v
1 2 3 4 Dalej »
[8/10/72] If I was sorry for my actions, would I ever stoop so low? | Benjy, Prudence

[8/10/72] If I was sorry for my actions, would I ever stoop so low? | Benjy, Prudence
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#4
24.11.2025, 22:32  ✶  

Niby potrzebowali porozmawiać w miarę spokojnym, nadającym się do tego miejscu, ale miała wrażenie, że zamknięte pomieszczenie wcale im nie służyło. Potęgowało wszystkie emocje, które unosiły się w powietrzu, w tym małym mieszkaniu,  w którym się znajdowali zrobiło się duszno, naprawdę duszno, ale nie była to ta duszność, która niosła ze sobą nadzieję na szybkie odnalezienie ukojenia w tym gorącu, tym razem miała wrażenie, że niedługo nie będzie wiedziała jak oddychać, robiło jej się ciężko, chyba na sercu i chociaż wydawać się mogła zimna jak lód, i oddziaływała tym chłodem na otoczenie, to czuła, że coś wewnątrz niej się spalało.

- Do tego, że nic, co dobre nie trwa wiecznie, do tego, że tak, czy siak na końcu zostajesz sam, do tego, że zawsze coś jest ważniejsze. - Nadal mówiła bardzo powoli, wyraźnie, ciedząc słowa, starała się, aby głos jej nie drżał, by wszystko czym się z nim dzieliła było przemyślane, a przynajmniej tak miało wybrzmieć. Było to wyuczone, potrafiła odcinać się od swoich emocji, przez lata przecież mówiła obcym ludziom o tym, że ich bliskich spotykała śmierć. Potrafiła to robić, tylko, że to nie był nikt obcy, Benjy nie był rodziną pacjenta, był jej bliski, był, kiedyś na pewno, poniekąd nadal przecież. Nie pozbyła się tych wszystkich uczuć, którymi go darzyła, nie sądziła, że kiedykolwiek jej się to uda. Zresztą miała wrażenie, że to od lat gdzieś tam w niej tkwiło, gdy tylko pojawiał się obok zaczynało znowu wychodzić na powierzchnię.

Mimo, że to, co padło przed chwilą z jej ust mogło wydawać się bardzo chłodne, pozbawione emocji, to Prudence raczej z nikim nie dzieliła się tymi swoimi drobnymi rozczarowaniami, zostawiała to wszystko dla siebie, godziła się ze swoim losem, tłumaczyła, że tak miało być, nie mogła nic z tym zrobić.

- Do tego, że nie jesteś wystarczający. - Postanowiła jeszcze dopowiedzieć to jedno zdanie, znowu brzmiała tak, jakby to jej nie ruszało, a przecież jedyne, czego chciała to chociaż raz stać się czyimś pierwszym wyborem, jeden, jedyny raz.

Łapała się na tym, że często myślała jakby to było gdyby była zupełnie inna, bardziej przystępna, normalniejsza? Niestety nigdy nie miała poznać odpowiedzi na te pytania, godziła się ze swoim losem, tak po prostu. Może powinna walczyć, przynajmniej spróbować, ale obawiała się kolejnego upadku, co chwilę obrywała, co chwilę coś jej się sypało, już prościej było udawać, że nic jej nie rusza.

- Nie był dla Ciebie problemem? - Powtórzyła za nim. - Nie był dla Ciebie problemem? Gdy poczułeś, że zaczyna wyglądać jak dom postanowiłeś uciec. Rżnięcie przy zlewie Ci nie przeszkadzało, znalezienie imienia dla kota już tak. - Tego samego kota, którego sam przyniósł do domu, który miał być ich pierwszym, wspólnym nabytkiem, chociaż, czy o kocie można było powiedzieć w ten sposób? Nie, chyba nie, zmrużyła na moment oczy, znowu zgubiła się w swoich myślach, wybiła się z rytmu, wszystko przez tego kota, a później pojawiły się kolejne obrazy. To nie tak, że nie pragnęła znowu owinąć nóg wokół jego ciała, przyciągnąć go do siebie, zatopić się w jego dotyku, oddechu, tyle, że w głębi duszy pragnęła czegoś więcej, a on przecież mówił, że nie będzie mógł jej tego dać.

- Wnioski nasuwają się same, przynajmniej kiedy obrazek prezentuje się w ten sposób. - Wspólne zobowiązania mogły przerażać, zdawała sobie z tego sprawę, ale żeby, aż tak żeby spieprzyć bez słowa. Zniknąć? Zresztą to nawet nie był jej pomysł. Odetchnęła głęboko, to krótkie wybicie z rytmu spowodowało, że traciła nieco pewność siebie, głos jej drżał, a słowa zaczynały grzęznąć w gardle.

Prudence bała się ruszyć, tak jakby mogło to naruszyć jej tarczę, pod którą starała się chować. Nie zrobiła nawet kroku, nadal stała w miejscu, jakby nic jej nie ruszało, a w środku zaczynała pękać, kawałek po kawałku.

- Po to, żeby było jeszcze co zbierać. - Przymknęła oczy, właściwie to je zacisnęła na kilka sekund. Nadal starała się nad sobą panować, ale wychodziło jej to coraz gorzej, głos jej drżał, oddychała coraz mniej spokojnie, zbliżała się do swojej granicy, tama niedługo pęknie, i wszystko zacznie się z niej wylewać, czuła, że ten moment się zbliżał.

Miał rację, oszukiwała sama siebie, próbowała jakoś sobie z tym radzić, odcinać się od rzeczywistości, wprowadzać dystans, który ratował ją przed tym wszystkim, co zaczynało się w niej wylewać. Potrafiła czuć, potrafiła pokazywać emocje, umiała znaleźć w sobie ciepło, jeśli tylko tego chciała. Starała się udawać, że wszystko jest w najlepszym porządku, że sobie radzi, maskowała swoje odczucia pod tym chłodnym tonem, chociaż słowa przecież mówiły same za siebie. Nie bez powodu sięgała właśnie takie, a nie po inne.

Zrobiła w końcu krok do przodu, jeden krok, który miał spowodować, że jej mur runie, że pęknie, że posypie się cegiełka po cegiełce, zostanie bez swojej tarczy ochronnej, tego chciał, czyż nie?

Odetchnęła jeszcze głęboko, tak właściwie to nie wiedziała od czego zacząć, nie myślała o tym, co chce dokładnie mu powiedzieć, nie przygotowała się na to, ale skoro już zrobiła ten krok, to mogła też zrobić następny, ten dużo trudniejszy. - Możesz nie być gotowy na mnie. Na to, że Cię chcę, nie na chwilę, nie na moment, na zawsze. - Głos jej się łamał, uniosła jednak głowę, spoglądała na niego, nie chowała teraz się w piachu. - Miałam tego nie robić, nie takie były zasady, nie takie były zasady, a jednak nie udało mi się ich trzymać. - Kolejna rzecz, która nie poszła po jej myśli, mieli ustalone zasady, to miało mieć swój termin ważności, wiedziała o tym, zdawała sobie z tego, jak to wygląda, a i tak nie udało jej się powstrzymać emocji, które zaczęły się w niej rodzić, tak łatwo było się do niego przyzwyczaić, zbyt łatwo. - i nie mogę Cię prosić, żebyś tu został, bo to byłoby egoistyczne, nie mogłam tego zrobić, ale kiedy zniknąłeś nie potrafiłam się z tym pogodzić, chciałam być egoistką ten jeden raz. - Ton głosu się jej zmienił, stracił gdzieś już swój chłód, brzmiał bardziej jak desperacja, z czym nie do końca mogła się pogodzić, ale nic z tym nie zrobiła.

- Nie mogę Cię o to prosić, ale chciałabym, chciałabym, żebyś mnie wybrał, żebyś został. Starałam się to w sobie stłumić, udawać, że nie istnieje, ale nie umiem, nie potrafię, zresztą mam wrażenie, że to zawsze gdzieś we mnie siedziało, wiesz? Już dawno temu, nie zniknęło, nie przepadło, czekało. Wtedy się pojawiłeś, pozwoliłeś mi znowu zacząć żyć, żyć jakby jutra miało nie być, pokazałeś mi jak to jest. Łatwo było się w Tobie zakochać, to zawsze było łatwe, ale przecież nie można prosić kogoś, żeby Cię pokochał? Tak się nie da, to nie możliwe, więc zrozumiem, poradzę sobie, nie przejmuj się, wiedziałam na co się piszę, jakoś się poskładam. - Zamilkła, była zmęczona tym wyznaniem, kosztowało ją naprawdę wiele, miała ochotę odwrócić się na pięcie i uciec przed kompromitacją, ale póki co, jeszcze się nie ruszyła.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (19460), Prudence Fenwick (15509)




Wiadomości w tym wątku
[8/10/72] If I was sorry for my actions, would I ever stoop so low? | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 24.11.2025, 14:20
RE: [8/10/72] If I was sorry for my actions, would I ever stoop so low? | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 24.11.2025, 18:12
RE: [8/10/72] If I was sorry for my actions, would I ever stoop so low? | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 24.11.2025, 20:03
RE: [8/10/72] If I was sorry for my actions, would I ever stoop so low? | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 24.11.2025, 22:32
RE: [8/10/72] If I was sorry for my actions, would I ever stoop so low? | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 25.11.2025, 03:09
RE: [8/10/72] If I was sorry for my actions, would I ever stoop so low? | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 25.11.2025, 12:00
RE: [8/10/72] If I was sorry for my actions, would I ever stoop so low? | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 25.11.2025, 18:01
RE: [8/10/72] If I was sorry for my actions, would I ever stoop so low? | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 26.11.2025, 12:17
RE: [8/10/72] If I was sorry for my actions, would I ever stoop so low? | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 26.11.2025, 21:34
RE: [8/10/72] If I was sorry for my actions, would I ever stoop so low? | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 27.11.2025, 00:59
RE: [8/10/72] If I was sorry for my actions, would I ever stoop so low? | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 27.11.2025, 14:15
RE: [8/10/72] If I was sorry for my actions, would I ever stoop so low? | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 27.11.2025, 19:25
RE: [8/10/72] If I was sorry for my actions, would I ever stoop so low? | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 27.11.2025, 21:04
RE: [8/10/72] If I was sorry for my actions, would I ever stoop so low? | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 27.11.2025, 22:54
RE: [8/10/72] If I was sorry for my actions, would I ever stoop so low? | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 28.11.2025, 01:44
RE: [8/10/72] If I was sorry for my actions, would I ever stoop so low? | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 28.11.2025, 10:09
RE: [8/10/72] If I was sorry for my actions, would I ever stoop so low? | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 28.11.2025, 17:31
RE: [8/10/72] If I was sorry for my actions, would I ever stoop so low? | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 28.11.2025, 23:27
RE: [8/10/72] If I was sorry for my actions, would I ever stoop so low? | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 29.11.2025, 01:09
RE: [8/10/72] If I was sorry for my actions, would I ever stoop so low? | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 29.11.2025, 02:14
RE: [8/10/72] If I was sorry for my actions, would I ever stoop so low? | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 29.11.2025, 04:28

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa