24.11.2025, 22:56 ✶
— Tak. W razie czego też mam jeden zestaw lusterek u siebie. Nie miałem tylko okazji sprawdzić, jak się sprawuje w praktyce, więc nie wiem w jakim jest stanie po tym wszystkim — uprzedził siostrę, krzywiąc się lekko. Wprawdzie zwierciadło nie powinno się zepsuć po kilku tygodniach nieużytkowania, ale kto wie, czy pożar w Warowni jakoś nie wpłynął na jego działanie? Westchnął cicho. Wszystko wskazywało na to, że niedługo będzie okazja przekonać się, czy powinien pożegnać się z tą pamiątką. — Dobry pomysł z tym bezpośrednim kontaktem do Albusa. Jeśli znowu padnie komunikacji, jak przy Spalonej to wysłanie nawet częściowo zrozumiałego komunikatu będzie na wagę złota. O ile będzie w stanie jakoś zareagować.
Pokręcił powoli głową, pozwalając, aby Heather przemówiła jako pierwsza. Prawdę mówiąc nie miał już zbyt wiele do przekazania Brennie, a ciągłe dzielenie się tymi samymi troskami oznaczałoby ciągłe rozgrzebywanie tych samych tematów. A po tym ciężkim, pełnym emocji dniu chyba każde z nich zasłużyło na chwilę odpoczynku. Zwłaszcza Brenna, która przyjęła nieoczekiwany awans.
— Możemy przetestować to szkolenie na mnie — rzucił z nutą niepewności w głosie. — Wprawdzie podczas pierwszych treningów, kiedy rekrutowałem się do departamentu, to okazało się, że nie mam jakiegoś wielkiego talentu, ale od tamtej pory minęło sporo czasu. Może tym razem pójdzie łatwiej, jak będę miał do pomocy takie dwie cudowne nauczycielki.
Przekrzywił głowę, aby zaraz wlepić ciekawskie spojrzenie w Heather.
— Mam nawet coś na wymianę, żeby nieco osłodzić tę umowę — rzucił takim tonem, jakby właśnie zdradzał jej wielką tajemnicę. — Mogę... Dać się kontakt do pewnego klątwołamacza. Dalej mieszkacie w Londynie, nie? — Zerknął na dziewczynę, przywołując jednocześnie do siebie za pomocą różdżki ołówek i skrawek pergaminu. — Nie wiem, czy już pozbyliście się ewentualnych problemów po Spalonej, ale ten facet, Benjy, odwala całkiem niezłą robotę. Jakiś czas temu zabezpieczał klubokawiarnię Nory na Pokątnej. — Zerknął na siostrę i rudowłosą brygadzistkę, aby po chwili przekazać Rudej kartę z kontaktem do mężczyzny. — Nie żebym jakoś specjalnie go reklamował, ale skoro operuje na terenie Londynu, to może do czegoś ci się przyda. Albo twojemu... Narzeczonemu? Mężowi?
Zmarszczył czoło. O tej parze krążyło w prasie tyle plotek, że przy natłoku wszystkich innych informacji z kraju, Erik nie do końca orientował się w tym statusie quo. Pamiętał, że Lupin zjawił się najpierw na wiosennym balu, potem buszował gdzieś na Polanie Ognisk, a koniec końców wylądował nawet na ognisku Brenny. Niektórzy to mają farta. Niby konflikt, niby wojna, a życie toczy się dalej, pomyślał przelotnie. Wood to dopiero była w czepku urodzona.
Pokręcił powoli głową, pozwalając, aby Heather przemówiła jako pierwsza. Prawdę mówiąc nie miał już zbyt wiele do przekazania Brennie, a ciągłe dzielenie się tymi samymi troskami oznaczałoby ciągłe rozgrzebywanie tych samych tematów. A po tym ciężkim, pełnym emocji dniu chyba każde z nich zasłużyło na chwilę odpoczynku. Zwłaszcza Brenna, która przyjęła nieoczekiwany awans.
— Możemy przetestować to szkolenie na mnie — rzucił z nutą niepewności w głosie. — Wprawdzie podczas pierwszych treningów, kiedy rekrutowałem się do departamentu, to okazało się, że nie mam jakiegoś wielkiego talentu, ale od tamtej pory minęło sporo czasu. Może tym razem pójdzie łatwiej, jak będę miał do pomocy takie dwie cudowne nauczycielki.
Przekrzywił głowę, aby zaraz wlepić ciekawskie spojrzenie w Heather.
— Mam nawet coś na wymianę, żeby nieco osłodzić tę umowę — rzucił takim tonem, jakby właśnie zdradzał jej wielką tajemnicę. — Mogę... Dać się kontakt do pewnego klątwołamacza. Dalej mieszkacie w Londynie, nie? — Zerknął na dziewczynę, przywołując jednocześnie do siebie za pomocą różdżki ołówek i skrawek pergaminu. — Nie wiem, czy już pozbyliście się ewentualnych problemów po Spalonej, ale ten facet, Benjy, odwala całkiem niezłą robotę. Jakiś czas temu zabezpieczał klubokawiarnię Nory na Pokątnej. — Zerknął na siostrę i rudowłosą brygadzistkę, aby po chwili przekazać Rudej kartę z kontaktem do mężczyzny. — Nie żebym jakoś specjalnie go reklamował, ale skoro operuje na terenie Londynu, to może do czegoś ci się przyda. Albo twojemu... Narzeczonemu? Mężowi?
Zmarszczył czoło. O tej parze krążyło w prasie tyle plotek, że przy natłoku wszystkich innych informacji z kraju, Erik nie do końca orientował się w tym statusie quo. Pamiętał, że Lupin zjawił się najpierw na wiosennym balu, potem buszował gdzieś na Polanie Ognisk, a koniec końców wylądował nawet na ognisku Brenny. Niektórzy to mają farta. Niby konflikt, niby wojna, a życie toczy się dalej, pomyślał przelotnie. Wood to dopiero była w czepku urodzona.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞