- Wolałabym nie wspominać o mojej ocenie z wróżbiarstwa... - Erik wiedział, gdzie uderzyć. Heather unikała tych lekcji jak ognia, tak praktycznie to ledwie zdała ten bezużyteczny przedmiot, co wcale nie przeszkadzało jej w afirmowaniu tego, że dzisiaj będzie całkiem nieźle i optymistycznie. Jak widomo nastawienie było sporą częścią sukcesu.
Dotarli w końcu do swoich towarzyszy, właściwie to nie mieli im nic ciekawego do powiedzenia, bo z góry wszystko wyglądało całkiem nieźle, żadnych krwiożerczych bestii, które planowały ich zeżreć nie widać było na horyzoncie.
Ruszyli dalej, nie mogła się doczekać, aż zobaczą z bliska ten zamek, naprawdę niesamowicie się prezentował. Ona i Erik dolecieli na miejsce jako pierwsi. Nie mogła powstrzymać się od tego, aby przelecieć się po dziedzińcu, nic jednak nie zwróciło jakoś szczególnie jej uwagi, trudno by by o to było skoro wpatrywała się przede wszystkim w budynek, który był ogromny i piękny, mimo tego, że widać było po nim upływ czasu.
- Myślisz o zakupie nowej nieruchomości? - Zapytała Erika, bo trochę tak zabrzmiały te słowa. Gdyby zamek faktycznie można było kupić, to chętnie by go w tym ubiegła, uwielbiała rywalizację, a, że nie miała na co wydawać galeonów, to pewnie chętnie spróbowałaby mu go podkupić. To dopiero była myśl. Tylko, czy faktycznie mogłaby zamieszkać na takim zadupiu? No nie, zdecydowanie nie, potrzebowała do życia zgiełku Londynu, co nie zmieniało faktu, że mogłaby tu pojawiać się raz w roku, prawda? albo raz na dwa lata?