25.11.2025, 22:00 ✶
Czyli jednak ktoś jest na rzeczy! - pomyślał Hannibal i jego uśmiech stał się cieplejszy, bo przecież kto jak kto, ale Jessie zasługiwał na szczęście w miłości.
- Jessie… - podniósł głowę znad książki i teraz już otwarcie patrzył na zarumienionego chłopaka- Plączesz się w zeznaniach! - pochylił się w jego stronę, by zajrzeć mu w oczy - Teraz jestem ciekaw, która jest tą szczęśliwą!
Przekomarzał się trochę, bo taki zmieszany i onieśmielony Jessie był przezabawny, ale nie było w tym złośliwości.
Dopiero rozmowa o jego nawiedzonym mieszkaniu zwarzyła nieco jego humor. Niemal wszyscy, których Spalona Noc w ten czy inny sposób pozbawiła dachu nad głową, omijali ten temat szerokim łukiem.
- Chciałbym je zatrzymać, mam nadzieję, że jakoś uda mi się je ogarnąć prędzej, czy później - powiedział, wzruszając ramionami - Przecież nie tylko ja mam jakiś czarnomagiczny syf w chacie, to niemożliwe, żeby nikt nie potrafił sobie z tym poradzić!
Na początku zabawy zarzekał się, że nie wróży na premierowy spektakl, ale teraz pomyślał, że mieszkanie wcale nie było wdzięczniejszym tematem. Nie chciał o nim myśleć, nie w tej chwili, kiedy miał na głowie tak dużo innych rzeczy. Premiera i przeprowadzka, i jeszcze… popatrzył na wyciągniętą z talii dwójkę denarów, która co prawda była wróżbą na mieszkanie, ale trafiła w całkiem inny czuły punkt. I jeszcze tamto. Jutro, obiecał sobie.
Chcesz jeszcze o coś zapytać?
Hannibal powoli zebrał karty i zaczął je mechanicznie tasować. Było wiele rzeczy, które chciałby wiedzieć, ale wolałby o nie nie pytać tarota. Były też takie, o które mógłby zapytać, ale wcale nie był pewien, czy chce znać odpowiedzi. Wróżby miały to do siebie, że nie mówiły nic wprost. Jakiejkolwiek karty by nie wyciągnął, mógłby ją zrozumieć w dowolny sposób. Może o to właśnie chodziło - żeby ta subiektywna interpretacja naprowadziła wróżącego na to, co i tak już instynktownie wiedział?
A może Jasper miał rację, zadając pytanie, które nie miało znaczenia?
Odłożył talię na stół. Palce swędziały, by sięgnąć po kartę, a mózg - by zapytać o jutrzejszy dzień, jeżeli nie o “Ekstazę Merlina”, to przynajmniej o bankiet po niej, ale Selwyn nie zamierzał ulegać. Postanowił wrócić do lżejszych tematów i przyjemniejszych myśli, choć przelotnie zatęsknił za niosącym beztroskę alkoholem.
- Czy będę zadowolony z mieszkania na World’s End? - zapytał niewinnie, sięgając po pierwszą kartę…
- I, skoro jesteś taki tajemniczy… - zaczął z miną dziecka, które właśnie wymyśliło świetny psikus - Czy ją znam?
Druga karta wylądowała na stole.
Najwyraźniej świetnie się bawiąc, sięgnął po porzucony podręcznik, a jeżeli Jessie go ubiegł, zajrzał do książki razem z nim.
- Jessie… - podniósł głowę znad książki i teraz już otwarcie patrzył na zarumienionego chłopaka- Plączesz się w zeznaniach! - pochylił się w jego stronę, by zajrzeć mu w oczy - Teraz jestem ciekaw, która jest tą szczęśliwą!
Przekomarzał się trochę, bo taki zmieszany i onieśmielony Jessie był przezabawny, ale nie było w tym złośliwości.
Dopiero rozmowa o jego nawiedzonym mieszkaniu zwarzyła nieco jego humor. Niemal wszyscy, których Spalona Noc w ten czy inny sposób pozbawiła dachu nad głową, omijali ten temat szerokim łukiem.
- Chciałbym je zatrzymać, mam nadzieję, że jakoś uda mi się je ogarnąć prędzej, czy później - powiedział, wzruszając ramionami - Przecież nie tylko ja mam jakiś czarnomagiczny syf w chacie, to niemożliwe, żeby nikt nie potrafił sobie z tym poradzić!
Na początku zabawy zarzekał się, że nie wróży na premierowy spektakl, ale teraz pomyślał, że mieszkanie wcale nie było wdzięczniejszym tematem. Nie chciał o nim myśleć, nie w tej chwili, kiedy miał na głowie tak dużo innych rzeczy. Premiera i przeprowadzka, i jeszcze… popatrzył na wyciągniętą z talii dwójkę denarów, która co prawda była wróżbą na mieszkanie, ale trafiła w całkiem inny czuły punkt. I jeszcze tamto. Jutro, obiecał sobie.
Chcesz jeszcze o coś zapytać?
Hannibal powoli zebrał karty i zaczął je mechanicznie tasować. Było wiele rzeczy, które chciałby wiedzieć, ale wolałby o nie nie pytać tarota. Były też takie, o które mógłby zapytać, ale wcale nie był pewien, czy chce znać odpowiedzi. Wróżby miały to do siebie, że nie mówiły nic wprost. Jakiejkolwiek karty by nie wyciągnął, mógłby ją zrozumieć w dowolny sposób. Może o to właśnie chodziło - żeby ta subiektywna interpretacja naprowadziła wróżącego na to, co i tak już instynktownie wiedział?
A może Jasper miał rację, zadając pytanie, które nie miało znaczenia?
Odłożył talię na stół. Palce swędziały, by sięgnąć po kartę, a mózg - by zapytać o jutrzejszy dzień, jeżeli nie o “Ekstazę Merlina”, to przynajmniej o bankiet po niej, ale Selwyn nie zamierzał ulegać. Postanowił wrócić do lżejszych tematów i przyjemniejszych myśli, choć przelotnie zatęsknił za niosącym beztroskę alkoholem.
- Czy będę zadowolony z mieszkania na World’s End? - zapytał niewinnie, sięgając po pierwszą kartę…
Rzut Tarot 1d78 - 69
Siódemka Mieczy
Siódemka Mieczy
- I, skoro jesteś taki tajemniczy… - zaczął z miną dziecka, które właśnie wymyśliło świetny psikus - Czy ją znam?
Druga karta wylądowała na stole.
Rzut Tarot 1d78 - 14
Śmierć
Śmierć
Najwyraźniej świetnie się bawiąc, sięgnął po porzucony podręcznik, a jeżeli Jessie go ubiegł, zajrzał do książki razem z nim.