• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Poza Wyspami v
1 2 Dalej »
[06.10.1972] We'll see | Benjy & Geraldine

[06.10.1972] We'll see | Benjy & Geraldine
Local Dumbass
I wanna know what youʼre thinkin'
I got a couple secrets too
Bull in a china shop
Tear it up no matter what
Ask me if I give a fuck
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / atletyczna sylwetka / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#4
26.11.2025, 23:53  ✶  
Geraldine mówiła, a ja słuchałem, unosząc butelkę, by napić się alkoholu, który był parszywy,  jak moja godność, ale miał tę jedną zaletę - poza tym pierwszym łykiem - jeszcze nie próbował mnie zabić, w przeciwieństwie do większości rzeczy, które tego dnia mnie spotkały. O dziwo - Geraldine tym razem też dawała mi złapać oddech, najwyraźniej wyrzucenie mnie przez balkon chwilowo jej wystarczyło. Zerknąłem na nią kątem oka.
- Luz, micuță. - Mruknąłem w jej stronę. - Jak ktoś tu ma plawo plosiś o pauzę, to ty. Ja bym najchętniej lozłoszył się tu i udawał, sze jestem maltwy, ale to cię chyba nie usządza. - Tak, to był mój sposób powiedzenia „jasne, siądź, zaczerpnij powietrza, nikt cię nie zje”, choć po Rumunii niczego bym nie wykluczał, „jeśli usiądziesz na chwilę dłużej, to przecież i tak cię stąd nie wyniosę”.
Usiadłem pod tą gruszą z westchnieniem człowieka, który właśnie dostał chwilową przepustkę z piekła, i chociaż wciąż byłem obity, przesiąknięty alkoholem i ledwo żywy, to przez sekundę - przez jedną, krótką, cichą sekundę - poczułem cień czegoś, co mogłoby uchodzić za spokój. Grusza pachniała jesienią, liście drżały lekko na wietrze, pierwszy raz od kilkunastu godzin nie było nikogo, kto chciał nas ugryźć, okraść, zabić, albo przepowiadać miłość z zębów jebniętego ptaka. Kiedy usiedliśmy, oparłem się plecami o pień, był twardy, chropowaty, ale stabilny - w przeciwieństwie do mojej równowagi, która nadal była życzeniem, nie faktem.
- Tak. Moje nowe koleszanki. - Mruknąłem, krzywiąc usta w półuśmiechu. Zerkałem na jej dłonie, gdy układała przed nami owoce, wpatrywałem się w nie przez chwilę jak w coś egzotycznego, jakbym od lat nie widział świeżego owocu. - Jedne s niewielu kobiet, któle mnie ostatnio goniły, a nie uciekały. - Spojrzałem na nią z półprzymkniętymi oczami. Jej oczy błysnęły krótko, kiedy wyciągała karty, a ja tylko przesunąłem dłonią po brodzie, czując szorstki zarost i pulsującą skórę pod spodem. Powoli, bardzo powoli, odchyliłem głowę, aż dotknęła pnia, czując jak barki protestują, żebra pulsują, jak całe ciało próbuje mi coś powiedzieć - za dużo adrenaliny, za mało krwi w alkoholu.
Wziąłem ostrożnie gruszkę, obróciłem w dłoni, powąchałem. Nie sądziłem, że zjem cokolwiek poza alkoholem, ale… Pachniała naprawdę zajebiście.
„Najpierw ja, ale ciebie też to nie ominie.”
Zrobiłem minę człowieka, który już wiedział, że go to pierdolnie. Potarłem twarz dłonią, a ból natychmiast przypomniał mi, że dostałem w nią więcej razy niż powinien człowiek, który nie walczył w trzech wojnach naraz - całe szczęście, owoc był miękki do wygryzienia się. Robiąc to, wydałem z siebie niski odgłos, który mógł być śmiechem, westchnieniem albo bólem - kto to wie w moim stanie, nawet nie ja.
- Niech zgadnę, pielwsza kalta to bęsie „dziesiątka mieczy”, dluga „diabeł”, tszecia „wiesza”. - Wymamrotałem i przeniosłem wzrok na Gerdę, powoli, tak, żeby nie dać bólowi okazji, by mnie ugryzł jeszcze mocniej. Przysunąłem się trochę, żeby widzieć kartę. - No, dobla. Co tam mas? Śmielś? Wisielca? - Spojrzałem na kartę, którą położyła przed sobą, przez moment miałem ochotę zrobić jakiś komentarz, ale byłem zbyt zmęczony, by być złośliwy. Oparłem łokcie o kolana, zmrużyłem oczy i wydałem z siebie dźwięk przypominający skrzyżowanie westchnięcia, parsknięcia i jęku człowieka, który już dawno przestał wierzyć, że świat ma w sobie jakiekolwiek subtelności. Na obrazku jakiś typ skulony nad czterema monetami, jakby pilnował ich za wszelką cenę . Wyglądał, jakby ktoś mu powiedział „oddaj”, a on na to „chuja tam”. Patrzyłem na tę kartę długo, mrużąc oczy, bo słońce waliło prosto w twarz, a ja niezbyt wiedziałem, co patrzę. Denary. Monety. Monety, kurwa, czyli… Pieniądze? Stabilność? Zbieractwo? Upór? Strach przed utratą? Coś takiego, to było coś w ten deseń. Widziałem to kiedyś może raz w życiu, ale wtedy byłem równie trzeźwy, co teraz mądry. Czwórka Denarów - gromadzenie, kontrola, trzymanie czegoś kurczowo, hm, pasowało do niej, ale wcale nie w sensie finansowym.
- To kalta ludzi, któszy tszymają wsystko zbyt mocno, dawaj lesztę, tylko tak się czegoś dowiemy. - Zawyrokowałem, tonem prawie profesjonalnym, jakbym od lat stawiał wróżby pijakom pod pubem. Westchnąłem, wyciągnąłem dłoń w jej stronę. - Dawaj. Telas ja. Zobaczymy, czy mnie los chce dobiś. - Przetasowałem karty niezdarnie, bo ręka dalej mnie bolała od gęsiego ataku. W końcu wciągnąłem powietrze i wyciągnąłem pierwszą kartę, położyłem ją obok.
Rzut Tarot 1d78 - 47
Królowa Buław

- A, chuj. - Potem wyciągnąłem drugą.
Rzut Tarot 1d78 - 46
Król Pucharów

Wreszcie trzecią, ostrożnie, jakby mogła mnie ugryźć.
Rzut Tarot 1d78 - 22
Świat

Spojrzałem na te trzy odwrócone jeszcze rewersami kartki i obróciłem je do nas.


[Obrazek: 4GadKlM.png]
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (3299), Geraldine Greengrass-Yaxley (2758)




Wiadomości w tym wątku
[06.10.1972] We'll see | Benjy & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 26.11.2025, 13:59
RE: [06.10.1972] We'll see | Benjy & Geraldine - przez Benjy Fenwick - 26.11.2025, 15:21
RE: [06.10.1972] We'll see | Benjy & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 26.11.2025, 17:34
RE: [06.10.1972] We'll see | Benjy & Geraldine - przez Benjy Fenwick - 26.11.2025, 23:53
RE: [06.10.1972] We'll see | Benjy & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 27.11.2025, 10:40
RE: [06.10.1972] We'll see | Benjy & Geraldine - przez Benjy Fenwick - 28.11.2025, 02:44
RE: [06.10.1972] We'll see | Benjy & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 28.11.2025, 10:40
RE: [06.10.1972] We'll see | Benjy & Geraldine - przez Benjy Fenwick - 28.11.2025, 13:50
RE: [06.10.1972] We'll see | Benjy & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 28.11.2025, 14:12
RE: [06.10.1972] We'll see | Benjy & Geraldine - przez Benjy Fenwick - 28.11.2025, 19:52

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa