• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu v
1 2 3 4 Dalej »
[8/10/72] If I was sorry for my actions, would I ever stoop so low? | Benjy, Prudence

[8/10/72] If I was sorry for my actions, would I ever stoop so low? | Benjy, Prudence
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#14
27.11.2025, 22:54  ✶  

Dostrzegała jego frustrację, widziała, jak się męczy próbując postępować właściwie. Walczył sam ze sobą. Czasem tak bywa, że rozum podpowiada co innego, a emocje, serce cóż - mają swoją własną wersję. To, że tu wrócił, że z nią teraz rozmawiał wyklarowało jej co nieco. Ułożyło jej w głowie sporo rzeczy, chociaż pojawiły się inne czynniki, które nie ułatwiały im życia. Zawsze coś musi się popsuć, nic nie może być zbyt proste, powinna do tego przywyknąć. Z dwojga złego i tak wolała tę świadomość, że nie zostawił jej dlatego, że coś z nią było nie tak, jednak chyba nie do końca była gotowa na to, żeby godzić się z tym, że dla jej dobra chciał to zrobić ponownie.

- Nie mogę powiedzieć, żebym żałowała, że to spierdoliłeś. - Jej zdaniem wyglądało to nieco inaczej, ale już ustalili, że mieli co do tego bardzo odrębne opinie. Czuła złość która się w nim zbierała, była niemalże namacalna, nie powodowało to jednak, że postanowiła się cofnąć, wręcz przeciwnie, nadal twardo stała tuż przed nim, trzymając dłonie na jego torsie, nie mogła stąd odejść. Jeszcze nie teraz, nie kiedy nie wyjaśnili sobie wszystkiego. Nie poddawała się tak łatwo, wyciągała te swoje argumenty, jakby chciała go nimi zasypać, żeby nie mógł się pozbierać, to była jej metoda na to, by jakoś zatrzymać go przy sobie, póki co nie działało, ale mieli jeszcze czas...

- Nie zawsze można mieć to, czego się chce. Zresztą to tylko hipotetyczny scenariusz, który wcale nie musi się wydarzyć. - Niby wiedziała, że zawsze warto przygotować się na najgorszą wersję z możliwych, w tym wypadku jednak starała się nie sięgać po swoje czarnowidztwo, to wcale nie musiało się tak skończyć. Zresztą też jej problem, nie było problemu z którym by sobie nie poradziła, zresztą przecież wiedziała na co się pisze, miała świadomość, że tak to może wyglądać.

Wydawało jej się, że raczej nie będzie miała siły przebicia, na każdy z jej argumentów miał swoją odpowiedź, to była trudna wymiana zdań, każde z nich miało swoje racje, których mocno się trzymało. Widziała, że się wścieka coraz bardziej, spodziewała się, że niedługo się wszystko z niego wyleje w jakiś prosty sposób, bo do Prue najwyraźniej nic nie docierało. Nie chciała go słuchać, właściwie to nawet słuchała, tylko nic nie robiła sobie z tego co mówił. Faktycznie była gotowa, chciała zaryzykować, zobaczyć, co może im przynieść jutro, albo chociaż dzisiaj. Przyszłość wydawała się być odległa, kiedy ledwie potrafili sobie radzić z teraźniejszością.

Dla niej to było całkiem proste, nie zamierzała rozkładać tego na czynniki pierwsze, on kochał ją, ona jego - proste, mogli być razem bez względu na wszystko, jakoś to sobie wszystko ułożą - naprawdę w to wierzyła, i chociaż Benjy nie do końca się z nią zgadzał, to brnęła w to dalej, bo była pewna czego chce. Poczuła, że jego dłonie zacisnęły się mocniej na połach jej płaszcza, nie chciał jej puścić, chociaż jego słowa świadczyły o czymś innym, gesty jednak, gesty mówiły same za siebie.

Uniosła nieco głowę, aby się mu przyjrzeć, nawet w tym półmroku była w stanie wyczytać z jego oczu to wkurwienie, emanował nim bardzo mocno, jednak jakoś udawało mu się trzymać to w sobie, nie pozwolił sobie na demonstrację tego, co się w nim kotłowało.

- Nikt nie mówił, że będzie łatwo, możemy być swoim problemem nawzajem. - Zawsze mogło być gorzej, w tej sytuacji przynajmniej mieli świadomość, że każde z nich było na swój sposób problematyczne. Każdy miał jakieś wady, czyż nie? Dobrze, że mieli świadomość tych swoich, przynajmniej wiedzieli na co się piszą.

Nachylił się w jej kierunku, jakby zamierzał w końcu zadecydować, powiedzieć coś, co mogło zadecydować o ich losie, Bletchley nie przestawała się w niego wpatrywać, nie mrugnęła przy tym ani razu, jej oczy były szeroko otwarte, jakby czekała na werdykt, o którym sama nie mogła zadecydować, bo byli w tym razem.

Przygryzła dolną wargę, kiedy się do niej odezwał, nieco zbyt mocno, poczuła krew na języku, obawiała się tego, co może usłyszeć, ale czekała, gotowała się w środku, krew jej wrzała, bo nie miała pojęcia, czego powinna się spodziewać, miała wrażenie, że serce zaraz wyskoczy jej z piersi.

Odezwał się tak oficjalnie, jakby miał jej do przekazania coś, co mogło odmienić jej życie, tak właściwie czego by teraz nie powiedział, to pewnie tak by się stało. Wiedziała, jak może się to skończyć, w głowie układała sobie różne scenariusze, widziała siebie siedzącą na parapecie, wpatrującą się w szybę, czekającą nie wiadomo na co. Tego co usłyszała jednak nie było w żadnym z nich.

Mrugnęła dwa razy, nie miała pojęcia, czy się nie przesłyszała, czy jej wyobraźnia postanowiła spłatać jej figle, czy głos w jej głowie odzywał się nieco za głośno? Dałaby sobie jednak rękę uciąć, że on to powiedział. Patrzyła na niego, a jej oczy coraz szerzej się otwierały, czuła, że traci grunt pod nogami, bo jeszcze chwilę wcześniej wydawało jej się, że wszystko zmierza ku temu, że rozejdą się każde w swoją stronę i będą w sobie dusić te wszystkie uczucia, umierać powoli.

Nie odezwała się po pierwszym pytaniu, toczyła naprawdę zaciętą dyskusję w swoich myślach, to nie mogła być prawda, chyba się przesłyszała, ale jak to tak, czy był tego pewien, czy faktycznie to powiedział... bardzo dużo słów, co pewnie było widać po wyrazie jej twarzy.

- Co? - Wymsknęło jej się wreszcie, a wtedy powtórzył swoje pytanie. Nie przesłyszała się, naprawdę ją o to zapytał, po tej całej przeprawie, po rozmowie, która kosztowała ich wiele nerwów, pytał ją o to, czy za niego wyjdzie. Niesamowite, nie spodziewała się tego, że ta rozmowa może doprowadzić ich do czegoś takiego.

Odpowiedź, musiała odpowiedzieć na jego pytanie. Nie zamierzała tego analizować, to nie był odpowiedni moment, kochała go, on kochał ją, szukali jakiegoś rozwiązania, to im je znalazł, fakt było dość mocno niespodziewane, bardzo zobowiązujące, ale przecież mu powiedziała, że tak, czy siak będzie na niego czekać, to mówiło samo za siebie, była gotowa.

- Wybacz, trochę mnie zaskoczyłeś, ale już jestem. - Odezwała się w końcu nieco bardziej konkretnie, znajdowała się teraz przed nim swoim ciałem i duchem, który na moment gdzieś się zgubił.

- Teraz? Czy kiedy? To znaczy tak, tylko powiedz kiedy. - Odpowiedź sama wyszła z jej ust, no bo przecież nie zamierzała mu odmówić, jakże by mogła po tych wszystkich słowach, i zapewnieniach, którymi dzisiaj w niego tak zgrabnie uderzała.



Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (19460), Prudence Fenwick (15509)




Wiadomości w tym wątku
[8/10/72] If I was sorry for my actions, would I ever stoop so low? | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 24.11.2025, 14:20
RE: [8/10/72] If I was sorry for my actions, would I ever stoop so low? | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 24.11.2025, 18:12
RE: [8/10/72] If I was sorry for my actions, would I ever stoop so low? | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 24.11.2025, 20:03
RE: [8/10/72] If I was sorry for my actions, would I ever stoop so low? | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 24.11.2025, 22:32
RE: [8/10/72] If I was sorry for my actions, would I ever stoop so low? | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 25.11.2025, 03:09
RE: [8/10/72] If I was sorry for my actions, would I ever stoop so low? | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 25.11.2025, 12:00
RE: [8/10/72] If I was sorry for my actions, would I ever stoop so low? | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 25.11.2025, 18:01
RE: [8/10/72] If I was sorry for my actions, would I ever stoop so low? | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 26.11.2025, 12:17
RE: [8/10/72] If I was sorry for my actions, would I ever stoop so low? | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 26.11.2025, 21:34
RE: [8/10/72] If I was sorry for my actions, would I ever stoop so low? | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 27.11.2025, 00:59
RE: [8/10/72] If I was sorry for my actions, would I ever stoop so low? | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 27.11.2025, 14:15
RE: [8/10/72] If I was sorry for my actions, would I ever stoop so low? | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 27.11.2025, 19:25
RE: [8/10/72] If I was sorry for my actions, would I ever stoop so low? | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 27.11.2025, 21:04
RE: [8/10/72] If I was sorry for my actions, would I ever stoop so low? | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 27.11.2025, 22:54
RE: [8/10/72] If I was sorry for my actions, would I ever stoop so low? | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 28.11.2025, 01:44
RE: [8/10/72] If I was sorry for my actions, would I ever stoop so low? | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 28.11.2025, 10:09
RE: [8/10/72] If I was sorry for my actions, would I ever stoop so low? | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 28.11.2025, 17:31
RE: [8/10/72] If I was sorry for my actions, would I ever stoop so low? | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 28.11.2025, 23:27
RE: [8/10/72] If I was sorry for my actions, would I ever stoop so low? | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 29.11.2025, 01:09
RE: [8/10/72] If I was sorry for my actions, would I ever stoop so low? | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 29.11.2025, 02:14
RE: [8/10/72] If I was sorry for my actions, would I ever stoop so low? | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 29.11.2025, 04:28

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa