Heath trochę nie zdawała sobie sprawy z tego, jak bardzo był zdesperowany Theo, aby zapomnieć o syrence. Gdyby miała świadomość, zapewne trochę bardziej zaangażowałaby się w sprawę i w inny sposób próbowałaby mu pomóc, w końcu istotne było, aby Lovegood zapomniał o tym stworzeniu, a Wood pewnie znalazłaby jakiś sposób. Była jednak nieświadoma tego, że ten nieudolny pocałunek, wypadł tak właśnie przez wspomnienie o syrenie. Kto wie jednak, jak się potoczy dalsza część dnia, może jeszcze będzie miała szansę zmierzyć się syrenim echem przeszłości i tym razem pozbyć się go na dobre?
- Czuję, że to będzie ciekawe doświadczenie, nie znam w końcu żadnego innego aktora, nie miałam możliwości widzieć kogoś w tak specyficznej pracy. - Była ciekawa, w jaki sposób Theodore radzi sobie na scenie. W końcu wymagało to od niego wiele zaangażowania, nie każdy miał predyspozycje do wcielania się w zupełnie różne od siebie postaci. Naprawdę z wielką chęcią usiądzie w tym pierwszym rzędzie.
- Jak to mawiają, ładnemu we wszystkim ładnie, nie dziwię się więc, że i szaty Gryffindora Ci pasują. - Heather nadal nie miała oporów, aby komplementować chłopaka. Jakoś tak dzisiaj zrobił na niej całkiem niezłe wrażenie, że aż się prosił o kilka miłych słów. Nie chciała też, aby się jakoś niepotrzebnie przejął tym, że chwilę wcześniej nie wszystko poszło po jego myśli. W końcu każdy miewał gorsze momenty.
Miotła pojawiła się przy pannie Wood dosyć szybko. Cóż, nie wszyscy mogli posiadać takie specjalne, oswojone miotły jak jej rodzina. Były one tworzone tylko i wyłącznie dla rodzin Wright i Wood. Jednak sukces nie był zależny jedynie od sprzętu z jakiego korzystali, a również od umiejętności. Theo mógł zauważyć, że Wood bardzo pewnie złapała za drewniany trzon swojej magicznej szczotki. Widać było, że dziewczyna tylko czeka na to, żeby wzbić się w powietrze.
Zarejestrowała uważnie, co mówił do niej chłopak. Wschód, polana, kwiaty, drzewo. Powinna to jakoś ogarnąć. - Brzmi jak plan, to co, na trzy, czteeeery! - Krzyknęła głośno, a po chwili zarzuciła nogę na swoją miotłę. Bardzo mocno odepchnęła się nogami od ziemi i wzbiła się przed siebie. Nie oglądała się za plecy, miała nadzieję, że wygra ten pojedynek, wszak latanie to faktycznie był jej konik i mało kto mógł z nią konkurować w tej dziedzinie.