• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 16 Dalej »
[3/1959] You don’t like me, but you’re still here | Aloysius, Prudence

[3/1959] You don’t like me, but you’re still here | Aloysius, Prudence
Local Dumbass
I wanna know what youʼre thinkin'
I got a couple secrets too
Bull in a china shop
Tear it up no matter what
Ask me if I give a fuck
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / atletyczna sylwetka / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#3
30.11.2025, 23:36  ✶  
Zrobiłem tylko jeden ruch nożykiem, kiedy usłyszałem kroki na pustym korytarzu, od razu pomyślałem, że to Filch albo ten nadgorliwy członek drużyny mający wejść w moje miejsce w przyszłym roku, który wreszcie znalazł sposób, żeby zepsuć mi popołudnie, bo „koniecznie potrzebował poćwiczyć”, a więc gdy usłyszałem skrzypnięcie klamki, nawet nie uniosłem głowy. To pomieszczenie było moje, na dziś, na tę jedną cholerną sobotę, kiedy w końcu mogłem robić nic - i robić to z pełnym zaangażowaniem. Dopiero kiedy zamknęła drzwi, poczułem ten specyficzny skurcz w karku, taki, który miałem tylko przy jednej osobie. Nie musiałem patrzeć, znałem tę energię od dzieciaka, jeszcze zanim nauczyłem się cokolwiek transmutować i zanim ona nauczyła się unikać mnie tak zręcznie, jak robiła to od kilku lat.
No i oczywiście - Prudence Bletchley.
Uniosłem wzrok dopiero, kiedy zaczęła się rozglądać - ta jej mina „dlaczego akurat ty” była dla mnie jak powitanie - zbyt znajome, żebym zdołał się jej przestraszyć, zbyt przyjemne, żeby przyznać to na głos. Oczywiście, że to była ona, kto inny musiałby się akurat dzisiaj, z całego przeklętego zamku, przypałętać tutaj. Wbiła we mnie to swoje intensywne spojrzenie - to, które zawsze wyglądało, jakby próbowała prześwietlić mnie na wylot i sprawdzić, gdzie dokładnie ukrywam tę część siebie, której absolutnie nie zamierzałem nikomu pokazywać, nawet jej, zwłaszcza jej.
Zmierzyłem ją wzrokiem - nie w sposób oczywisty, bardziej w stylu „szukam powodu, żeby cię wyśmiać”, chociaż tak naprawdę oceniałem każdy szczegół tego, jak dziś wyglądała. Nie odwróciłem spojrzenia, nigdy przy niej nie odwracałem, to byłby zbyt duży kredyt, bo Prue pojawiała się tylko wtedy, kiedy naprawdę mogła mi zepsuć dzień, albo kiedy - i to było znacznie gorsze - mogła mi go poprawić. Poczułem, jak usta same wykrzywiają mi się w coś między krzywym uśmiechem a „zjeżdżaj stąd”, to przychodziło przy niej naturalnie - chamstwo jako odruch obronny, bo Bletchley… Cóż, Bletchley miała ten talent, żeby wbijać się człowiekowi pod skórę. Odchyliłem się tak, żeby wyglądało, że w ogóle mnie nie rusza jej obecność, chociaż oczywiście, że ruszała. Ona zawsze ruszała wszystko, czego dotknęła - mnie najbardziej, co tylko sprawiało, że byłem wobec niej o wiele większym kretynem niż wobec reszty świata.
No, proszę. Klasyk. W jej głosie było to ostre, skupione coś, co zawsze mnie… Drażniło, i pociągało, jednocześnie, co było skrajnie niepraktyczne. Wbiłem czubek nożyka w drewno, jakby to był najważniejszy gest tego dnia.
Oparłem się ciężej o stół, obracając nożyk w palcach, jakbym właśnie kończył operację na czymś znacznie ważniejszym niż gałązka znaleziona pod błoniami i sęk w stole, uniosłem brew, celowo powoli, żeby wyglądało na to, że absolutnie nie zrobiła na mnie żadnego wrażenia - mimo że zrobiła, jak zwykle, ten drobiazg był irytujący.
- Relaksuję się. - Odpowiedziałem, przeciągając słowo tak, jakby to była najzwyklejsza prawda. - Wiem, szok.
Prudence nie ruszała się z miejsca, stała pod drzwiami z tą swoją torbą, która wyglądała, jakby nosiła w niej pół biblioteki - kiedyś nawet z tego żartowałem, ale to było dawno temu, bardzo dawno, zupełnie w innym życiu. Była zaskoczona moją obecnością, chociaż chyba bardziej zawiedziona. Zawsze miała ten wyraz twarzy, kiedy wchodziła w miejsce, w którym byłem - coś pomiędzy „nie wierzę, że tu jesteś” a „oczywiście, że tu jesteś, bo czemu by los miał mi odpuścić”. Przesunąłem językiem po zębach, starając się zgasić coś, co powoli rosło mi pod skórą.
- Zamierzasz tak stać i rzucać we mnie tym wzrokiem, czy wchodzisz? - Zapytałem. - Bo jeśli czekasz, aż wyjdę, to… Cóż. Śmiało. Będziesz tu długo. - Przesunąłem dłonią po blacie, strzepując trociny.
W styczniu coś między nami drgnęło, jakby ktoś uchylił drzwi do czegoś, czego oboje udawaliśmy, że nie pamiętamy z dzieciństwa. A potem - bach. Jakby ktoś je trzasnął z taką siłą, że zawiasy się skrzywiły. Wróciliśmy do starego repertuaru - ona wzdychała z rezygnacją, ja udawałem, że jej nie lubię. Wszyscy byli szczęśliwi. Prawie wszyscy. Bo o ile nie byliśmy już kolegami, nigdy nie przestaliśmy grać w tę dziwną, pokręconą wymianę spojrzeń, a ja, niestety, nadal bardzo lubiłem tę grę, jeszcze bardziej lubiłem ją, ale oczywiście, nigdy bym tego nie przyznał.


[Obrazek: 4GadKlM.png]
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (5737), Prudence Fenwick (3421)




Wiadomości w tym wątku
[3/1959] You don’t like me, but you’re still here | Aloysius, Prudence - przez Benjy Fenwick - 30.11.2025, 19:08
RE: [3/1959] You don’t like me, but you’re still here | Aloysius, Prudence - przez Prudence Fenwick - 30.11.2025, 21:45
RE: [3/1959] You don’t like me, but you’re still here | Aloysius, Prudence - przez Benjy Fenwick - 30.11.2025, 23:36
RE: [3/1959] You don’t like me, but you’re still here | Aloysius, Prudence - przez Prudence Fenwick - 01.12.2025, 14:33
RE: [3/1959] You don’t like me, but you’re still here | Aloysius, Prudence - przez Benjy Fenwick - 01.12.2025, 15:26
RE: [3/1959] You don’t like me, but you’re still here | Aloysius, Prudence - przez Prudence Fenwick - 01.12.2025, 16:22
RE: [3/1959] You don’t like me, but you’re still here | Aloysius, Prudence - przez Benjy Fenwick - 01.12.2025, 16:57
RE: [3/1959] You don’t like me, but you’re still here | Aloysius, Prudence - przez Prudence Fenwick - 01.12.2025, 19:00
RE: [3/1959] You don’t like me, but you’re still here | Aloysius, Prudence - przez Benjy Fenwick - 01.12.2025, 20:39
RE: [3/1959] You don’t like me, but you’re still here | Aloysius, Prudence - przez Prudence Fenwick - 01.12.2025, 22:32
RE: [3/1959] You don’t like me, but you’re still here | Aloysius, Prudence - przez Benjy Fenwick - 01.12.2025, 23:57
RE: [3/1959] You don’t like me, but you’re still here | Aloysius, Prudence - przez Prudence Fenwick - 02.12.2025, 01:20
RE: [3/1959] You don’t like me, but you’re still here | Aloysius, Prudence - przez Benjy Fenwick - 02.12.2025, 14:41

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa