01.12.2025, 05:12 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.12.2025, 07:12 przez Alexander Mulciber.)
Jako dziecko, Alex zawsze chciał mieć psa. I pewnie, miał wiele psów w swoim życiu. Jednego z nich, owczarka o imieniu Kopernik, mała Lorien uwieczniła nawet na poduszce, w pierwszej i ostatniej próbie rękodzielniczej, jaką podjęła, ucząc się haftować. Ale psy mają to do siebie, że zdychają. Chociaż wkoło zawsze były jakieś zwierzęta, bo tata Alexa również był wielkim miłośnikiem psów, zwłaszcza tych myśliwskich, trudno mu było przywiązać się znowu do jakiegoś. Zwłaszcza, że za chwilę znowu kończyły się wakacje, trzeba było wyjeżdżać do szkoły, potem zaczęło się dorosłe życie, częste podróże za granice, no i jakoś tak... Własnego psa nie miał i mieć nie chciał. Ale gdy na tegoroczne Mabon dostał od Lorien psa o wdzięcznym imieniu Łajka, poczuł się tak absolutnie szczęśliwy, że po prostu zaniemówił.
Kiedy tańczę, niebo tańczy razem ze mną
Kiedy gwiżdżę, gwiżdże ze mną wiatr
Kiedy milknę, milczy świat
Kiedy gwiżdżę, gwiżdże ze mną wiatr
Kiedy milknę, milczy świat