01.12.2025, 09:33 ✶
Bren miała ten fart, że trafiła się jej bogata, kochająca rodzina. A że przy okazji dziewczyna zwykle miała całkiem rozsądne marzenia prezentowe - prosiła najczęściej o książki, słodycze albo o drobiazgi, które później planowała komuś oddać - to jej życzenia realizowano bez mrugnięcia powieką. Chociaż raz czy dwa wetkniętemu ukradkiem dodatkowemu prezentowi towarzyszyło "tylko nie mów mamie" (na przykład kiedy prezentem był nowy sztylet). Sama tego nie pamięta, ale jako dzieciak urządziła awanturę o pieska, i no cóż... dostała pieska, bo najwyraźniej umiała być małą terrorystką. Nasłuchawszy się opowieści barda Beedle'a przez jakiś czas marzyła o pelerynie niewidce i to marzenie zrealizowano połowicznie - dostała taką, chociaż oczywiście ta bardzo szybko przestała działać (co było niewątpliwie zamiarem rodziców, chcących ją uszczęśliwić, ale wolących nie pozwalać córce na chodzenie, gdzie zechce, niewidzialna dla wszystkich).
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.