01.12.2025, 11:02 ✶
Na statku, na którym wychowała się Navi zawsze obchodzono przeróżne święta. Głównie świętowano Diwali, ale pojawiały się wzmianki o Bożym Narodzeniu, które obchodzili marynarze mugolskiego pochodzenia czy Yule. Była za mała, żeby zrozumieć czym to się wszystko różni. Nie lubila też męczyć rodziców o prezenty, bo zawsze coś dostawała - jakieś łakocie, drobiazgi, kolorowe porcelanowe słoniki, które kolekcjonuje do dzisiaj.
Ale pewnego razu, gdy była dumną ośmiolatką - usłyszała o świętym Mikołaju. Wydawało jej się to szalenie podejrzane, że jakiś gruby facet z brodą (i to nie ich pokładowy kucharz) przychodzi i daje prezenty. Ale napisała w liście, że chciałaby druzgotka w akwarium. List schowała pod poduszkę. Jedyne co, to pokazała go mamie, co by mama się nie zdziwiła jak pan Mikołaj przyjdzie i trzeba przygotować mu słodkie ciastka.
Mikołaj co prawda nie przyszedł, ale cała załoga została postawiona na baczność. Myślicie, że to takie łatwe wyłowić w oceanie Indyjskim druzgotka w środku nocy? Ano nie. To stworzenia słodkowodne. Więc połowa teleportowała się szukać jakiegoś w Gangesie.
Gdy mała Navi się obudziła przy jej materacu stało… no może nie akwarium, ale spore wiadro z młodziutkim druzgotkiem.
Dziś Pimpek nie jest już Pimpkiem, a starym Pimpuszem, ale wciąż jeszcze żyje. Pływa w jej wannie, przenoszony do tego samego wiaderka, w którym go dostała tylko na czas wizyt gości, którzy nieszczególnie mają ochotę się z nim kąpać.
Ale pewnego razu, gdy była dumną ośmiolatką - usłyszała o świętym Mikołaju. Wydawało jej się to szalenie podejrzane, że jakiś gruby facet z brodą (i to nie ich pokładowy kucharz) przychodzi i daje prezenty. Ale napisała w liście, że chciałaby druzgotka w akwarium. List schowała pod poduszkę. Jedyne co, to pokazała go mamie, co by mama się nie zdziwiła jak pan Mikołaj przyjdzie i trzeba przygotować mu słodkie ciastka.
Mikołaj co prawda nie przyszedł, ale cała załoga została postawiona na baczność. Myślicie, że to takie łatwe wyłowić w oceanie Indyjskim druzgotka w środku nocy? Ano nie. To stworzenia słodkowodne. Więc połowa teleportowała się szukać jakiegoś w Gangesie.
Gdy mała Navi się obudziła przy jej materacu stało… no może nie akwarium, ale spore wiadro z młodziutkim druzgotkiem.
Dziś Pimpek nie jest już Pimpkiem, a starym Pimpuszem, ale wciąż jeszcze żyje. Pływa w jej wannie, przenoszony do tego samego wiaderka, w którym go dostała tylko na czas wizyt gości, którzy nieszczególnie mają ochotę się z nim kąpać.