01.12.2025, 13:21 ✶
Dla Lewisa święta odkąd był dzieckiem były czasem pracy, a nie wylegiwania. Ludzie zdziwiliby się jak wielu panów domu, po zjedzeniu uroczystej kolacji z żoną i dziećmi, witali się z ulubionymi prostytutkami z Kościanego Zamtuzu.
Jako dzieciak więc marzył o rodzinnych świętach, jak u klienteli. Zwykłe od matki dostawał jakieś drewniane zabawki z drugiej ręki, chociaż najbardziej na świecie chciał mały pchli cyrk.
Cyrku nie dostał, pchły dziś kojarzą mu się tylko z bezdomnymi kotami i inwazją w jego poprzednim mieszkaniu, nie pamięta o dziecięcym marzeniu i nawet nie chciałby, gdyby pamiętał, aby je spełniono.