• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu v
1 2 3 4 Dalej »
[22.09.1972] No mourners, no funerals

[22.09.1972] No mourners, no funerals
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#17
01.12.2025, 14:32  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.12.2025, 14:36 przez Bard Beedle.)  


Głównie z Maeve w kuchni, ale wspominam też w narracji Stanley'a i Lorraine (resztę dokocham jak wrócą)

Najbardziej odjebany przedszkolak na dzielni. To brzmiało fajnie. Co prawda Frida do przedszkola nie chodziła (bo i po co, skoro w domu było tak fajnie, a w przedszkolu nie było mamy i taty i dziadka i nie-mamy i drugiej nie-mamy i kota Lucyfera i Rozalindy i jej lalki i wielkiej żaby, którą złapała ostatnio i zajączków z kurzu i w ogóle to na pewno było tam strasznie głupio), ale wiedziała czym jest dzielnia. Na dzielni mieszkał jej kolega Fred. Całe dwa domy dalej. To było daleko. Dzielnia była wielka.
Przytulił się ten przedszkolak do nie-mamy, oglądając radośnie cały stół - a raczej wujka Stanley’a, który siedział w czapce. Pamiętała jak mama robiła ją wieczorami na drutach. Frida pomagała! Trzymała włóczkę i wybierała kolory. Najładniejsze.

Oglądała też jak ludzie szykują się do modlitwy i aż westchnęła ciężko. Rano się modlić. Wieczorem modlić. Przed jedzonkiem modlić. I teraz też??? Masakra. Dorośli to by nic nie robili tylko się modlili, chociaż to przecież takie nudne.
Na pytanie czy chce się w sukienkę odstawić, Frida pokiwała radośnie głową. Nie-mama chyba też się nie lubiła modlić. Chyba że mama patrzyła. Frida miała przeczucie, że przy mamie by się modliła. Bo jak ktoś się grzecznie nie modlił to mama robiła groźną minę i ojoj ojoj ależ była reprymenda.

W jednej chwili Frida siedziała sobie radośnie na kolanach nie-mamy Maeve, a w drugiej na jej sukience znalazł się cały sok winogronowy (ale taki, którego nie wolno jej było pić).
Otworzyła szeroko dzióbek, przez moment wyglądając jak mała rybka wyjęta z wody. Co za nikczemny plan! Chociaż może to był tylko wypadek? Czy nie-mama była taką super gapą?
Dobrze, że jej nie zachlapała nowej sukienki od pana Paragoniusa. Oj to byłby płacz.

Pozwoliła się zaprowadzić do kuchni, która była praktycznie najbliższym miejscem do przebrania. Zabawna sprawa taka ghoulka. Trochę jak laleczka, ale ta laleczka nauczyła się papugować nawyki swoich adoptowanych rodziców. Stojąc tak w mokrej i brudnej od wina przerobionej sukieneczce, zmarszczyła nosek i wydęła usteczka - zupełnie jak Lorraine, kiedy jej się coś nie podobało. No bo kurcze blaszka, zaraz pewnie będzie, że to ona, a to nie ona tylko nie-mama Maeve była straszną gapą! Trochę jak wujek Staszek.
Oczywiście, że Frida nie była skarżypytą. Ani donosicielką. Na takich tata mówił, że są parszywe sześćdziesiony. Nie wiedziała co prawda co to są te sześćdziesiony, ale wiedziała, że ona ma całe sześć lat, nie jakieś sześćiziesiąt. Sześćdziesiąt albo i sześćset miał dziadekm nie ona! I co? Miałaby być sześćsioną? Nie chciała być żadną sześćsioną! Była Fridą!
Ale na szczęście mama zawsze powtarzała, że mówienie mamie to nie jest skarżypyctwo, bo mama i tak wszystko wie i słyszy. Więc to, że nie-mama Maeve wylała na nią cały ten niesmaczny sok z wisienek, mama też już pewnie wiedziała. A jak nie, to Frida powie, bo ona była grzeczna i zawsze wszystko mamie mówiła.

Na razie jednak grzecznie stała, pokazując paluszkiem wszystkie guziczki, które trzeba rozpiąć (a było ich bardzo dużo, tak dużo, że tata zawsze mówił brzydkie słowa jak się pomylił przy zapinaniu ich i musiał wszystko robić od nowa) i sznureczki i wstążeczki. W końcu jednak sukienka została zdjęta, a Frida została w swoich białych grubych rajstopkach, bucikach (których na szczęście zdejmować nie trzeba było - a szkoda, bo chętnie by pokazała nie-mamie jak umie je ładnie wiązać. CAŁKIEM SAMA) i bawełnianej halce. Wysoki kołnierzyk sukienki i długie rękawki zręcznie zakrywały to czego ludzie widzieć z reguły nie chcieli - czerwone nici, trzymające jej głowę w miejscu, takie same na wysokości lewego łokcia i jedno długie szycie na brzuchu, widoczne przez cienki materiał.
Samej Fridzie szycia nie przeszkadzały, bo Lorraine dbała, żeby nici były zawsze czyste i zabezpieczone. Czasem trzeba było przypominać, że nie wolno ich skubać, ale to każdemu się mogło zdarzyć.

Nie mniej została odziana w nową sukienkę, która miała na sobie dużo biedronek. I ojej! Biedronki były w kolorze jej nici przy szyi! Jak fajnie. Nomen omen biedronek było na sukience Fridy bardzo dużo. Tak dużo, że ona nie do końca wiedziała ile. Więc zaczęła liczyć. Jedna… Dwie… Trzy… Zgubiła się przy czwartej, co ją lekko poddenerwowało. Znów wydęła usteczka, pociągnęła Maeve parę razy za rękaw oczekując, że będzie znała jej wszystkie potrzeby.
Chociaż potrzeb Frida miała szalenie dużo - na przykład te cukierki, które tata schował w górnej szafce. Nie-mama pewnie nie wiedziała, ale od tych cukierków język robił się tak super fioletowy. Pociągnęła więc Maeve ponownie za rękaw, wskazując rozpaczliwie na szafkę z cukierkami.

Myślę, że to szalenie uczciwe dać małej sześciolatce Wybitny z charyzmy. Let's go.
Rzut W 1d100 - 44
Sukces!
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Baldwin Malfoy (1581), Bard Beedle (4115), Dægberht Flint (2005), Lorraine Malfoy (5169), Maeve Chang (1536), Peregrinus Trelawney (1784), Scarlett Mulciber (1898), Stanley Andrew Borgin (1644)




Wiadomości w tym wątku
[22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Lorraine Malfoy - 10.11.2025, 10:00
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Bard Beedle - 10.11.2025, 10:04
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Dægberht Flint - 14.11.2025, 17:49
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Scarlett Mulciber - 15.11.2025, 15:53
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Bard Beedle - 16.11.2025, 15:34
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Bard Beedle - 01.12.2025, 14:32
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Stanley Andrew Borgin - 16.11.2025, 16:55
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Peregrinus Trelawney - 16.11.2025, 21:30
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Maeve Chang - 16.11.2025, 22:31
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Bard Beedle - 17.11.2025, 09:04
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Baldwin Malfoy - 17.11.2025, 21:35
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Lorraine Malfoy - 19.11.2025, 20:58
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Scarlett Mulciber - 28.11.2025, 18:48
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Dægberht Flint - 28.11.2025, 21:01
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Maeve Chang - 30.11.2025, 00:31
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Stanley Andrew Borgin - 30.11.2025, 17:14
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Peregrinus Trelawney - 30.11.2025, 21:00
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Baldwin Malfoy - 02.12.2025, 10:02
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Lorraine Malfoy - 08.12.2025, 08:38
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Bard Beedle - 08.12.2025, 08:41
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Stanley Andrew Borgin - 15.12.2025, 22:20
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Scarlett Mulciber - 10.01.2026, 12:50
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Peregrinus Trelawney - 02.02.2026, 12:59
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Bard Beedle - 17.03.2026, 20:57
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Lorraine Malfoy - 17.03.2026, 20:57

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa