01.12.2025, 21:09 ✶
wszyscy
Kwartet umilkł. Magowie ukłonili się w pas wiedźmom, które prowadzili w tym rozlosowanym tańcu, kupionym za złociste galeony, które już kolejnego dnia miały potoczyć się ku artystycznej braci.
Dyrektor teatru The Globe po raz ostatni zabrał głos, dziękując wszystkim za przybycie i hojne darowizny. Czas było się rozejść, czas było odpocząć.
Ministra w asyście aurorów teleportowała się, najpewniej do swojej świetnie mającej się rezydencji, która ni jak nie ucierpiała podczas Spalonej Nocy. Większość gości jednak korzystała ze swoich nóg, a pod drzwi wejściowe teatru podjeżdżały już zamówione wcześniej karoce. Większość smakołyków zniknęła z blatu udekorowanych stołów jeszcze w trakcie bankietu. Gdy jednak wielmożni goście opuszczali już zdobne złotem i marmurem foyer, za ich plecami pojawiło się kilka osób spośród których rozpoznać można było bohaterów drugiego i trzeciego planu przedstawienia. Teraz ubrani zdobnie, choć o wiele skromniej, wraz z muzykami grającymi przez cały wieczór dotarli do stołów i zaczęli częstować się tym co zostało. Grupka kilkuletnich dzieci, z pewnością jeszcze nie uczęszczających do szkoły, pomimo późnej godziny dopadła do makiety i w głos zaczęła się zachwycać detalami, chwaląc pod sufit Marco dell’Abracio za jego talent transmutacyjny. Dopiero karcące spojrzenie dyrektora uciszyło latorośle, nestor rodu jednak nie poświęcał im zbyt wiele czasu, omawiając z dzisiejszym kwestorem spisującym datki oraz szefową chórzystów, mającą pojęcie o to któż tych pieniędzy potrzebuje najbardziej plany o wiele bardziej przyziemne niż strawa duchowa.
Rozmowy gości jeszcze niosły się echem. Podpite śmiechy. Sekrety szeptane prosto do ucha par, które uformowały się na tym konkretnym przyjęciu. Plotki jednak, podobnie jak i stukanie obcasów odchodziło w dal, coraz ciszej i ciszej. Kurtyna na scenie od dawna już spała. Teraz powoli nadchodził czas na resztę teatru…