01.12.2025, 22:56 ✶
Kolejna co nie miała fundamentalnej wiedzy odnośnie o "suszeniu małych główek". Po pierwsze to nie były małe dzieci czy nieszczęśliwe sieroty. Po drugie to byli wrogowie rodziny, którzy trafiali jako przypadki testowe dla główek. Po trzecie to nie było takie hop-siup, aby dobrze spreparować taką główkę. Czy Szarlotka sobie wogóle zdawała sprawę ile rzeczy trzeba było zrobić dobrze, aby móc podłączyć się do niej - główki - jak do kamery CCTV? No chyba nie i to było bardzo dobrze widzieć.
- Do tej herbaty z imbirem to jeszcze dodajemy miodu i cytryny trochę. Anyż czasem też. Taka wiesz, świąteczna kompozycja - skomentował jeszcze, ewidentnie nie przejmując się niczym.
- Pewnie wyśle ci reprymendę albo nic nie zrobi. To Alexander, więc se co najwyżej powróży z tego - wzruszył ramionami. W ogóle dało się z tego wróżyć? Nie wiedział i w sumie mało go to obchodziło.
Dziwne miała te koleżanki. Miały podłogę ale nie miały ścian? Matko boska, czy one też potrzebowały pomocy? Gdzie było Ministerstwo kiedy ludzie spali bez sufitów i ścian?!
Na jakże miłą i pełną ciepła prośbę o dolanie alkoholu - wódka się polała, a co tam. Podwójna wóda z potrójną wódą dla Szarlotki. Średnią hawajską też dało radę załatwić.
- Co ty pierdolisz. Ja bym nie próbował, bo bym Cię chyba kurwa zabił jakbym miał być Twoim lekarzem. Moi znajomi są bardziej adekwatni do takiej roboty... Ale skoro próbowali no to chuj. Krzyż na drogę i tyle - odpalił kolejnego papierosa bo z tą wariatką to się nie dało na spokojnie. Była pierdolnięta fest.
- Ale spoko. Polecam się to tylko jeden z moich talentów. Ciekawe porównanie z tym komarem. Nigdy mnie jednak nie jebał w stopę ale współczuję, serio. Przejebana sprawa, że musisz bez butów chodzić. Dorzucić ci parę monet na nowe buty, aby ciebie komary w stópki nie gryzły - rzucił w formie luźnej myśli, chociaż zdawał sobie, że ciągle dorzuca do pieca.
- Ogólnie to ładny kalejdoskop emocji zapierdoliłaś, więc polecę klasykiem... - zaciągnął się - Uspokój się. Napij się wódeczki. Zapal sobie szluge - zaproponował możliwe rozwiązanie jej problemów, oddychając spokojnie.
Jakie to rozwiązywanie problemów ludzi było męczące.
- A tak serio. Okres masz, że taka wkurwiona chodzisz? - dojebał do pieca na sam koniec - Czy taka cnotka jesteś?
- Do tej herbaty z imbirem to jeszcze dodajemy miodu i cytryny trochę. Anyż czasem też. Taka wiesz, świąteczna kompozycja - skomentował jeszcze, ewidentnie nie przejmując się niczym.
- Pewnie wyśle ci reprymendę albo nic nie zrobi. To Alexander, więc se co najwyżej powróży z tego - wzruszył ramionami. W ogóle dało się z tego wróżyć? Nie wiedział i w sumie mało go to obchodziło.
Dziwne miała te koleżanki. Miały podłogę ale nie miały ścian? Matko boska, czy one też potrzebowały pomocy? Gdzie było Ministerstwo kiedy ludzie spali bez sufitów i ścian?!
Na jakże miłą i pełną ciepła prośbę o dolanie alkoholu - wódka się polała, a co tam. Podwójna wóda z potrójną wódą dla Szarlotki. Średnią hawajską też dało radę załatwić.
- Co ty pierdolisz. Ja bym nie próbował, bo bym Cię chyba kurwa zabił jakbym miał być Twoim lekarzem. Moi znajomi są bardziej adekwatni do takiej roboty... Ale skoro próbowali no to chuj. Krzyż na drogę i tyle - odpalił kolejnego papierosa bo z tą wariatką to się nie dało na spokojnie. Była pierdolnięta fest.
- Ale spoko. Polecam się to tylko jeden z moich talentów. Ciekawe porównanie z tym komarem. Nigdy mnie jednak nie jebał w stopę ale współczuję, serio. Przejebana sprawa, że musisz bez butów chodzić. Dorzucić ci parę monet na nowe buty, aby ciebie komary w stópki nie gryzły - rzucił w formie luźnej myśli, chociaż zdawał sobie, że ciągle dorzuca do pieca.
- Ogólnie to ładny kalejdoskop emocji zapierdoliłaś, więc polecę klasykiem... - zaciągnął się - Uspokój się. Napij się wódeczki. Zapal sobie szluge - zaproponował możliwe rozwiązanie jej problemów, oddychając spokojnie.
Jakie to rozwiązywanie problemów ludzi było męczące.
- A tak serio. Okres masz, że taka wkurwiona chodzisz? - dojebał do pieca na sam koniec - Czy taka cnotka jesteś?
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972