• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu v
1 2 3 4 Dalej »
[9/10/72] Head in the clouds but my gravity's centered | Benjy, Prudence

[9/10/72] Head in the clouds but my gravity's centered | Benjy, Prudence
Local Dumbass
I wanna know what youʼre thinkin'
I got a couple secrets too
Bull in a china shop
Tear it up no matter what
Ask me if I give a fuck
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / atletyczna sylwetka / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#1
01.12.2025, 23:18  ✶  
Powietrze Nokturnu było inne, kiedy wyszliśmy z pracowni Vane - cięższe, ale w dziwny sposób czystsze, jak po burzy, która przeszła tylko dla nas. Więc może to my byliśmy inni, chociaż tacy sami? Było późno, ulica przygasła, światła stały się bardziej miękkie i przytłumione, mgła osiadła niżej, nieliczne lampy migotały ospale. Noc była gęsta, lepka, pachniała mirrą, mokrym kamieniem i tą dziwną, metaliczną słodyczą, która zostawała po rytuałach silniejszych niż rozsądek.
Przeszliśmy kilka metrów, może kilkanaście, dłoń Prue była w mojej, jeszcze trochę zimna po dotyku srebrnego ostrza, ale i jej, i moja skóra pulsowała życiem - naszym, wspólnym, jakbyśmy oboje wiedzieli, że to jest ten rodzaj chwytu, który będzie nam towarzyszył już do końca. Podążyliśmy kawałek alejką, minęliśmy stłuczoną, bzyczącą latarnię, potem bramę z odpadającą farbą, zawieszoną na jednym zawiasie, a kiedy przechodziliśmy obok jednej z bocznych uliczek, skręciłem lekko, prowadząc ją za sobą, aż weszliśmy w podwórko, które było tak wąskie, że dwie osoby mogłyby tu stanąć tylko blisko siebie, ale dlatego to właśnie tu się zatrzymałem. Zanim zdążyła zapytać „co?”, zanim w ogóle mogła zebrać oddech, odwróciłem się, przyciągnąłem ją do siebie jedną ręką i… Po prostu ją pocałowałem, tak głęboko, tak całkowicie zagarniając usta żony, jakby ten pocałunek musiał nadrobić wszystkie, których jej nie dałem - wtedy, potem, wcześniej, później, przez lata, w każdej wersji świata, w której byłem idiotą, ale też nim nie byłem. To nie był pocałunek, który daje się z rozpędu, to był pocałunek, który ścina kolana, sprawia, że płuca przestają pracować zgodnie z instrukcją. Taki, w którym człowiek traci równowagę, ale nie spada, bo druga osoba stoi dokładnie tam, gdzie trzeba. Jej usta były ciepłe, miękkie i tak znajome, że aż nowe, oddech mieszał się z moim, kiedy przyciągnąłem ją bliżej, bliżej, aż nie było między nami niczego oprócz powietrza zbyt gorącego jak na noc w Londynie.
Oparłem czoło o jej czoło na chwilę, żeby ustabilizować oddech, a potem uśmiechnąłem się szeroko, w sposób, na który normalnie bym sobie nie pozwolił. Wtedy to do mnie dotarło - to, co zostawiliśmy u Vane to było coś więcej niż „spora kwota”. To było bardzo dużo pieniędzy. Bardzo. Na tyle, że normalny człowiek właśnie by płakał albo zgrzytał zębami. A ja się uśmiechnąłem - szczerze, miękko, swobodnie, jakbym znowu miał te swoje osiemnaście lat i nic do stracenia poza dumą.
- Sun, kochanie. - Wymruczałem cicho, głosem, który nawet mnie zdziwił miękkością. - Musimy na sekundę wlóciś do mieszkania. Wiesz, tego. Kawalelki. - Pauza. Krótka. Taka, która zwiastowała głupotę, którą zaraz powiem. Parsknąłem cicho, a echo mojego głosu odbiło się od muru, lekkie, swobodne, pierwszy raz tej nocy wolne od jakiegokolwiek napięcia. Zamrugała, absolutnie zbita z tropu, co tylko wywołało we mnie jeszcze większe rozbawienie. - Oddaliśmy stalej wszystkie pieniądze. - Wyjaśniłem z pełnym, szczerym rozbawieniem, takim, które wypełniało człowieka od wewnątrz i nie dawało mu się powstrzymać. - Wszystkie. - Wybuchnąłem krótkim śmiechem, takim spod nosa, niskim, autentycznym, jak wtedy, gdy byłem za młody, żeby wiedzieć, co to ostrożność.
Prue mrugnęła raz, drugi, a ja nie mogłem powstrzymać kolejnego cichego śmiechu. Może to była adrenalina, może rytuał, może po prostu byłem kretynem, ale to, co powiedziałem, dalej bawiło mnie jak dziecko, które właśnie wymyśliło coś głupiego i genialnego zarazem. Nachyliłem się do niej bliżej, tak że nos musnął jej policzek, a usta prawie dotknęły skóry tuż przy uchu.
- W sensie… Naplawdę wszystkie, jakie mieliśmy pszy sobie, ale to nie jest najlepsze. - Potwierdziłem tonem niezwykle informacyjnym. - Wiesz, sze miałem połowę całej sumy, któlą zablałem ze sobą jak wyjeszczałem do Lumunii? Połowę tego, co pszywiosłem do Wielkiej Blytanii, połowę tego, co tu zalobiłem. - Pokiwałem głową z pełną powagą, która kompletnie kłóciła się z błyskiem w moich oczach. - No. To właśnie ją oddałem. - Przechyliłem głowę, jakbym sprawdzał, czy zrozumiała skalę idiotyzmu sytuacji. My, świeżo poślubieni idioci, zostawieni bez jednego galeona na nocnym Nokturnie. - Zostaliśmy oskubani pszes stalą zaklinaczkę. - Stwierdziłem z nieudawaną radością. - Cholela, kocham tę noc. Kocham cię. - Pochyliłem się i pocałowałem ją jeszcze raz, krócej, ale z tą samą intensywnością.


[Obrazek: 4GadKlM.png]
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (3011), Prudence Fenwick (2406)




Wiadomości w tym wątku
[9/10/72] Head in the clouds but my gravity's centered | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 01.12.2025, 23:18
RE: [9/10/72] Head in the clouds but my gravity's centered | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 02.12.2025, 00:46
RE: [9/10/72] Head in the clouds but my gravity's centered | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 02.12.2025, 22:20
RE: [9/10/72] Head in the clouds but my gravity's centered | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 03.12.2025, 18:17

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa