• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 16 Dalej »
[12.1952] it's beginning to lot a lot like... | Prudence, Aloysius

[12.1952] it's beginning to lot a lot like... | Prudence, Aloysius
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#3
02.12.2025, 22:15  ✶  

Uśmiech pojawił się na jej twarzy, kiedy tylko zobaczyła jego sylwetkę wyłaniającą się zza drzwi. Nie potrafiła z tym walczyć, zresztą miała prawo się cieszyć, że widziała swojego przyjaciela, to nie było nic takiego, prawda? No, a to, że spotykali się codziennie wcale niczego nie zmieniało. Zawsze tak na niego reagowała, czuła też bardzo miłe ciepło, które rozpływało się po jej ciele. Dobrze było mieć obok siebie kogoś kto rozumiał wszystko, nie zadawał jakichś głupich pytań, nie czepiał się pierdół, po prostu był, przy nim nie musiała nikogo udawać, bo wiedziała, że akceptuje to, jaka jest naprawdę, przed nikim innym nie mogła sobie na to pozwolić, a on jej nie oceniał, był najlepszym przyjacielem, jakiego mogła sobie wymarzyć.

- No nie wiem, czasem pojawiasz się i znikasz, wiesz jak jest. Mógłbyś być gdzieś indziej. - Na szczęście nie był, więc w sumie całkiem dobrze się złożyło. Nadal nie do końca rozumiała skąd mu się to wzięło, zaakceptowała to, że po prostu tak umiał, wychodził z cienia, a chwilę wcześniej nie było go obok. Miał wiele ukrytych talentów, tak, co do tego nie miała najmniejszej wątpliwości, nie miała pojęcia dlaczego zawsze kiedy koło niego stała czuła się tak lekko, to było dziwne, ale może na tym polegała przyjaźń? Pewnie tak, pewnie o to chodziło, w sumie słabo się na tym znała, bo był przecież jej jedynym przyjacielem, a chyba nie powinna go o to pytać, bo to byłoby dziwne, nie chciała, aby wziął ją za wariatkę, czy coś, zresztą pewnie trochę już na pewno ją za nią uważał, bo pokazała mu wszystkie swoje strony.

Przyglądała mu się bardzo dokładnie, aby nie ominąć żadnego szczegółu, nie chciała, aby coś jej umknęło, zdawała sobie sprawę, ze te jego treningi były bardzo brutalne i mógł podczas nich zostać bardzo poturbowany, wyglądał dzisiaj jednak nie najgorzej, więc chyba nic złego mu się nie przytrafiło. Znaczy wyglądał dobrze, jak zawsze, on zawsze dobrze wyglądał, z tymi swoimi trochę za długimi, ciemnymi włosami i tym uśmiechem, który rzadko kiedy obejmował coś więcej niż kącik ust.

Powiedział nie, przeciągnął jednak to słowo, jakby miał coś do dodania, Prue nie przestawała mu się przyglądać, jakby jej spojrzenie miało spowodować, że jej się ze wszystkiego wyspowiada. Później dopowiedział resztę, uśmiech zniknął jej z twarzy. Oberwał tłuczkiem, ponownie zaczęła taksować go spojrzeniem, aby oszacować w co mógł oberwać, nie była jednak w stanie tego zrobić, bo nic nie wyglądało na uszkodzone. - Na pewno to było leciutko? Nic Cię nie boli? - Miała ochotę podejść jeszcze bliżej, żeby to sprawdzić. - Jak boli, to może coś na to poradzimy, mam w dormitorium jakieś maści od taty. - John dbał o to, aby mogła się leczyć, bez wizyt w skrzydle szpitalnym, nie, żeby zbyt często jej się coś przytrafiało, z czasem miała w ogóle zrezygnować z tych jego specyfików, bo prowadziła okropnie spokojne życie, w domu się bardziej przydawały.

Zbliżył się do niej o krok, wpatrywała się w niego jak zaczarowana, jak zawsze mimowolnie się uśmiechnęła. Nie przeszkadzał jej chłód, który w nich uderzał, czy śnieg spadający na włosy, było jej przyjemnie miło i ciepło, kiedy stała obok niego. - Mogłam, ale wiesz, że wolę chować się w cieniu, jeszcze ktoś by się mnie o coś zapytał, czy coś. - A ona nie była dobra w takie pogawędki, dlatego zazwyczaj stała gdzieś pod ścianą, ze spuszczoną głową, unosiła ją dopiero wtedy, kiedy czuła, że on znajdował się gdzieś obok.

Strzepał jej śnieg z ramion, zawsze o nią dbał, dostrzegał te szczegóły, które na pierwszy rzut oka jej nie przeszkadzały, ale miło było, gdy ktoś zwracał na nie uwagę, nikt się tak o nią nie troszczył jak on, i robił to zupełnie naturalnie.

- Nie zmarznę, ale tak, możemy już iść. - Nie chciała narzekać na to mroźne powietrze, czekała tu na niego, tylko to się liczyło, mogło wiać i padać, walić gradem, ale i tak by się cieszyła, że uda im się spotkać chociaż na chwilę.

Oczywiście, że nie przemyślała doboru obuwia, bardzo się spieszyła, żeby przypadkiem się nie spóźnić, jeszcze by jej uciekł i co wtedy? Musiałaby go szukać w zamku, do dormitorium Gryfonów nie miała wstępu...

- Trochę jest. - Kiedy biegła tutaj w pierwszą stronę kilka razy prawie wywinęła orła, udało jej się jednak jakimś cudem uniknąć bliższego spotkania z podłożem. Dostrzegła wyciągniętą w jej kierunku dłoń, złapała ją w swoją, jak zawsze jego ręka była cieplejsza od jej, mimo tego, że spędził na zewnątrz sporo czasu, złapała go delikatnie.

- Wiesz, że teraz, jak się wywalę, to polecisz ze mną, jesteś przekonany, że to dobry pomysł? - Gdyby szedł sam, na pewno nie istniałaby szansa, że się poślizgnie, jednak gdy miał ją tuż obok, kiedy trzymał Prue za rękę prawdopodobieństwo zaliczenia gleby zwiększało się o jakieś dziewięćdziesiąt procent, jej koordynacja nigdy nie była najlepsza.



Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (5182), Prudence Fenwick (4844)




Wiadomości w tym wątku
[12.1952] it's beginning to lot a lot like... | Prudence, Aloysius - przez Prudence Fenwick - 02.12.2025, 15:35
RE: [12.1952] it's beginning to lot a lot like... | Prudence, Aloysius - przez Benjy Fenwick - 02.12.2025, 21:21
RE: [12.1952] it's beginning to lot a lot like... | Prudence, Aloysius - przez Prudence Fenwick - 02.12.2025, 22:15
RE: [12.1952] it's beginning to lot a lot like... | Prudence, Aloysius - przez Benjy Fenwick - 03.12.2025, 00:38
RE: [12.1952] it's beginning to lot a lot like... | Prudence, Aloysius - przez Prudence Fenwick - 03.12.2025, 13:56
RE: [12.1952] it's beginning to lot a lot like... | Prudence, Aloysius - przez Benjy Fenwick - 03.12.2025, 15:30
RE: [12.1952] it's beginning to lot a lot like... | Prudence, Aloysius - przez Prudence Fenwick - 03.12.2025, 20:14
RE: [12.1952] it's beginning to lot a lot like... | Prudence, Aloysius - przez Benjy Fenwick - 03.12.2025, 21:59
RE: [12.1952] it's beginning to lot a lot like... | Prudence, Aloysius - przez Prudence Fenwick - 04.12.2025, 00:29
RE: [12.1952] it's beginning to lot a lot like... | Prudence, Aloysius - przez Benjy Fenwick - 04.12.2025, 01:24
RE: [12.1952] it's beginning to lot a lot like... | Prudence, Aloysius - przez Prudence Fenwick - 04.12.2025, 13:05
RE: [12.1952] it's beginning to lot a lot like... | Prudence, Aloysius - przez Benjy Fenwick - 04.12.2025, 21:45

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa