02.12.2025, 22:36 ✶
Erik podciągnął suwak od grubej bluzy pod samą szyję, Na jego czole malowała się siatka zmarszczek ilekroć zerkał w górę, w kierunku przejścia do wieży ulokowanego u szczytu schodów. Zerknął na Dorę i Jonathana.
— Jakieś pomysły jak się przebijemy przez te drzwi bez zwracania na siebie nadmiernej uwagi, kiedy już wejdziemy na samą górę? — rzucił Erik, oświetlając okolicę za pomocą różdżki. — Zaklęcie eksplodujące raczej nie wchodzi w grę. Coś na pewno by to zauważyło. Nie mówiąc już o tym, że cała wieża mogłaby nam spaść na głowę.
Akurat tego wolałby uniknąć. Mimowolnie zaczynał oswajać się z myślą, że jeśli cała ta misja skończy się sukcesem, to faktycznie będzie mógł na poważnie rozważać przejęcie pieczy nad tym zamczyskiem. Ciekawe, co wyperswaduje mu ten pomysł z głowy jako pierwsze? Rozmowa z Godrykiem? Powrót do Doliny Godryka? Świadomość tego, że powinien skupić się teraz na Zakonie Feniksa i pracy w Departamencie Przestrzegania Prawa Czarodziejów? Wzdrygnął się na tę myśl. Z drugiej strony, przecież taki zameczek mógłby bardzo przydać się sprawie. Kto wie, ile tajnych skrytek znajdowało się w tych murach?
— No dobra, to ja pójdę jako pierwszy — zadecydował Longbottom, wchodząc na schodki prowadzące na górę.
Starał się poruszać ostrożnie i nie spieszyć się za bardzo. Chociaż kamienne stopnie wydawały się dość mocne, tak były nad wyraz wąskie i strome, co w połączeniu ze wzrostem Erika stanowiło dość trudną do pokonania kombinację. Siłą rzeczy musiał uważać, jeśli nie chciał dojść na górę z siniakami i przetarciami. Manewrując między spękanymi schodami, mężczyznę w pewnym momencie przeszedł zimny dreszcz, który wpełzł pod jego ubranie.
— Chyba mamy gdzieś tutaj dziurę — rzucił przez ramię, starając się informować na bieżąco drużynę o sytuacji. — Nie wiem, czy to gdzieś przy schodach, czy na samym szczycie, ale robi się coraz zimniej.
O ile nie jest to jakaś pułapka z rozregulowanym zaklęciem zamrażającym, skomentował jeszcze w myślach, jednak zaraz pokręcił głową, kontynuując wspinaczkę. I tak już nie mieli wyjścia; obrali sobie za cel wejście do tej wieży, to teraz musieli dopełnić wszelkich starań, aby spróbować zrealizować to zadanie.
— Jakieś pomysły jak się przebijemy przez te drzwi bez zwracania na siebie nadmiernej uwagi, kiedy już wejdziemy na samą górę? — rzucił Erik, oświetlając okolicę za pomocą różdżki. — Zaklęcie eksplodujące raczej nie wchodzi w grę. Coś na pewno by to zauważyło. Nie mówiąc już o tym, że cała wieża mogłaby nam spaść na głowę.
Akurat tego wolałby uniknąć. Mimowolnie zaczynał oswajać się z myślą, że jeśli cała ta misja skończy się sukcesem, to faktycznie będzie mógł na poważnie rozważać przejęcie pieczy nad tym zamczyskiem. Ciekawe, co wyperswaduje mu ten pomysł z głowy jako pierwsze? Rozmowa z Godrykiem? Powrót do Doliny Godryka? Świadomość tego, że powinien skupić się teraz na Zakonie Feniksa i pracy w Departamencie Przestrzegania Prawa Czarodziejów? Wzdrygnął się na tę myśl. Z drugiej strony, przecież taki zameczek mógłby bardzo przydać się sprawie. Kto wie, ile tajnych skrytek znajdowało się w tych murach?
— No dobra, to ja pójdę jako pierwszy — zadecydował Longbottom, wchodząc na schodki prowadzące na górę.
Starał się poruszać ostrożnie i nie spieszyć się za bardzo. Chociaż kamienne stopnie wydawały się dość mocne, tak były nad wyraz wąskie i strome, co w połączeniu ze wzrostem Erika stanowiło dość trudną do pokonania kombinację. Siłą rzeczy musiał uważać, jeśli nie chciał dojść na górę z siniakami i przetarciami. Manewrując między spękanymi schodami, mężczyznę w pewnym momencie przeszedł zimny dreszcz, który wpełzł pod jego ubranie.
— Chyba mamy gdzieś tutaj dziurę — rzucił przez ramię, starając się informować na bieżąco drużynę o sytuacji. — Nie wiem, czy to gdzieś przy schodach, czy na samym szczycie, ale robi się coraz zimniej.
O ile nie jest to jakaś pułapka z rozregulowanym zaklęciem zamrażającym, skomentował jeszcze w myślach, jednak zaraz pokręcił głową, kontynuując wspinaczkę. I tak już nie mieli wyjścia; obrali sobie za cel wejście do tej wieży, to teraz musieli dopełnić wszelkich starań, aby spróbować zrealizować to zadanie.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞