02.12.2025, 23:31 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.12.2025, 23:37 przez Anthony Shafiq.)
Słowa Lazarusa Lovegooda płynęły, a Anthony zapadł się w poczuciu samozadowolenia, które właściwe byłī dobrze poczynionym inwestycjom. Jego nowy asystent poruszał się równie sprawnie po legislacyjnych meandrach co jego poprzedniczka, a lata spędzone w Urzędzie Celnym zdecydowanie działały obecnie na jego korzyść. Znał Departament, znał koniec układu pokarmowego ula, gdy Anthony całkiem sprawnie obracał się na jego górnych szczeblach.
Dobrze.
Było to lepszą wróżbą i niosło nadzieję, na owoce, które miały dopiero nadejść. Kontakt z Nokturnem mogła mu zapewnić Lorraine, mógł też Clemens, z resztą zdarzało się już Anthony’emu posyłać do jego garkuchni wykwintne podarki. Tu jednak chodziło o coś więcej. Owych podarków miało być o wiele więcej.
— Nie wiem do końca na ile zaufany. To… jest dopiero do sprawdzenia. Traumatyczne doświadczenia Spalonej Nocy potrafiły jednak zbliżyć do siebie różnych ludzi o różnych profesjach. Możliwe też, że to fałszywy trop. Że łatwiej byłoby próbować całą sprawę zataić albo… rozdmuchać inny pożar, który lepiej pożre potrzebę nowinek w społeczności niż szynka u koronera w szafce. Muszę to jeszcze przemyśleć i też zapytać nokturnowej strony, jakby to widzieli. — Zamyślił się na moment, pozwalając ścieżkom możliwości kwantowe rozwarstwiać się na każdą ze stron. Henry był młody, a młodość cechowała się mimo wszystko niestabilnością i popędliwością. Nie było czasu i ludzi aby sprawdzić go dogłębnie. A jednak potrzebowali kogoś w Proroku, a młodzika nikt by nie podejrzewał. Tylko trzeba było to rozegrać mądrze…
Nagle pytanie, tak oderwane od rozmowy, a jednocześnie tak mocno właściwe tematom, które dziś podejmowali.
Twarz Anthony’ego stężała, jakby stał się woskową figurą samego siebie.
— Trochę się zasiedzieliśmy, czas wracać do spraw. Będę informował Cię na bieżąco i liczę na wzajemność w tej kwestii. Nie pozwól mi się zatrzymywać dłużej. — Uciął, wzrok zatapiając w dowolnych dokumentach, które wpadły mu w dłoń.
Audiencja została zakończona.
Dobrze.
Było to lepszą wróżbą i niosło nadzieję, na owoce, które miały dopiero nadejść. Kontakt z Nokturnem mogła mu zapewnić Lorraine, mógł też Clemens, z resztą zdarzało się już Anthony’emu posyłać do jego garkuchni wykwintne podarki. Tu jednak chodziło o coś więcej. Owych podarków miało być o wiele więcej.
— Nie wiem do końca na ile zaufany. To… jest dopiero do sprawdzenia. Traumatyczne doświadczenia Spalonej Nocy potrafiły jednak zbliżyć do siebie różnych ludzi o różnych profesjach. Możliwe też, że to fałszywy trop. Że łatwiej byłoby próbować całą sprawę zataić albo… rozdmuchać inny pożar, który lepiej pożre potrzebę nowinek w społeczności niż szynka u koronera w szafce. Muszę to jeszcze przemyśleć i też zapytać nokturnowej strony, jakby to widzieli. — Zamyślił się na moment, pozwalając ścieżkom możliwości kwantowe rozwarstwiać się na każdą ze stron. Henry był młody, a młodość cechowała się mimo wszystko niestabilnością i popędliwością. Nie było czasu i ludzi aby sprawdzić go dogłębnie. A jednak potrzebowali kogoś w Proroku, a młodzika nikt by nie podejrzewał. Tylko trzeba było to rozegrać mądrze…
Nagle pytanie, tak oderwane od rozmowy, a jednocześnie tak mocno właściwe tematom, które dziś podejmowali.
Twarz Anthony’ego stężała, jakby stał się woskową figurą samego siebie.
— Trochę się zasiedzieliśmy, czas wracać do spraw. Będę informował Cię na bieżąco i liczę na wzajemność w tej kwestii. Nie pozwól mi się zatrzymywać dłużej. — Uciął, wzrok zatapiając w dowolnych dokumentach, które wpadły mu w dłoń.
Audiencja została zakończona.
Koniec sesji