03.12.2025, 00:20 ✶
Migające światła rzadko kiedy zwiastowały coś dobrego. Zrzędzenie teraz nie wydawało się najlepszą możliwą opcją, dlatego Dora stała obok Erika i patrzyła ku górze, na szczyt wieży, wyraźnie się zastanawiając. Może faktycznie był to któryś z zaginionych mężczyzn, a może coś specjalnie wabiło ich ku sobie. W zasadzkę.
- Może będą zwyczajnie otwarte? - zapytała, wyraźnie próbując troszkę zakląć rzeczywistość. Tak byłoby zwyczajnie prościej i łatwiej, ale pewnie nie mogli liczyć na taki łut szczęścia. - Może dałoby się przeciąć zawiasy? Albo wysadzić tylko zamek, tak od środka? W sensie nie że takie wielkie bum, ale takie... małe? Ostatecznie może da się te drzwi jakoś transmutować? - zaczęła proponować, chociaż sama nie wydawała się do niczego specjalnie przekonana. Głównie dlatego, że nie wiedzieli jak te drzwi w ogóle wyglądali. No i ważniejsze - czy nie były jakoś magicznie zabezpieczone.
Kiwnęła głową, kiedy poinformował że pójdzie pierwszy, a potem obejrzała się jeszcze kontrolnie na Jonathana, uśmiechnęła do niego krótko i ruszyła za Erikiem, wspinając się po schodach. Były kręte i strome, więc szła powoli, ostrożnie stawiając kolejne kroki, trzymając w dłoni różdżkę z zapalonym na jej końcu światełkiem.
- Chyba bardziej bym się bała, gdyby o tej porze w takim starym zamku zaczęło się robić ciepło - zauważyła z pewnym wahaniem, mimowolnie poprawiając chustę, która wcześniej owinęła szyję dla lepszego zachowania ciepła. - A może... a może oprócz kwintopend mamy tu też duchy.
- Może będą zwyczajnie otwarte? - zapytała, wyraźnie próbując troszkę zakląć rzeczywistość. Tak byłoby zwyczajnie prościej i łatwiej, ale pewnie nie mogli liczyć na taki łut szczęścia. - Może dałoby się przeciąć zawiasy? Albo wysadzić tylko zamek, tak od środka? W sensie nie że takie wielkie bum, ale takie... małe? Ostatecznie może da się te drzwi jakoś transmutować? - zaczęła proponować, chociaż sama nie wydawała się do niczego specjalnie przekonana. Głównie dlatego, że nie wiedzieli jak te drzwi w ogóle wyglądali. No i ważniejsze - czy nie były jakoś magicznie zabezpieczone.
Kiwnęła głową, kiedy poinformował że pójdzie pierwszy, a potem obejrzała się jeszcze kontrolnie na Jonathana, uśmiechnęła do niego krótko i ruszyła za Erikiem, wspinając się po schodach. Były kręte i strome, więc szła powoli, ostrożnie stawiając kolejne kroki, trzymając w dłoni różdżkę z zapalonym na jej końcu światełkiem.
- Chyba bardziej bym się bała, gdyby o tej porze w takim starym zamku zaczęło się robić ciepło - zauważyła z pewnym wahaniem, mimowolnie poprawiając chustę, która wcześniej owinęła szyję dla lepszego zachowania ciepła. - A może... a może oprócz kwintopend mamy tu też duchy.
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.