03.12.2025, 01:32 ✶
Anthony rzeczywiście nie potrzebował ani trzeciego oka, ani nawet tego pierwszego i drugiego, aby poczuć jakie emocje towarzyszyły Jonathanowi, gdy usłyszał jego prośbę. Selwyn nie wahał się, ani chwili, aby złączyć ich usta, nadając im mocniejszego, zaczerwienionego, koloru. Burzowe, lazurowe morze, nagle zostało rozjaśnione przez barwy wschodzącego słońca, gdy ich aury zbliżyły się do siebie podążając za kremowymi wyspami ich ciał. Jeden pocałunek. Drugi. Trzeci. Czwarty. Zamglone oczy pozostawały cały czas czujne, łapiąc każdą wstążkę barw, krążącą wokół nich. Podziwiając każdą zmianę w kolorach i z zaciekawieniem badając jak czerwień powoli wypełniała jego lazurowe serce, gdy czarno-złoty pasek piżamy Anthony'ego został niespiesznie rozwiązany przez ręce Gryfona. Odsunął się na chwilę, aby spojrzeć na niego w całości i chłonąć kalejdoskop kolorów, gdzie przyziemne barwy ciała, piżamy, czy pościeli mieszały się z tym co było widoczne jedynie dla jego oczu.
– Kocham na ciebie patrzeć – wyszeptał oszołomiony, pozwalając sobie po prostu nurzać się w tym zachwycie, bo ileż to razy musiał po prostu szybko zerknąć na aury czy nici, bez możliwości dłuższego zachwycania się światem, które odkrywało przed nim jego trzecie oko. Niech więc ten poranek będzie inny.
– Kocham na ciebie patrzeć – wyszeptał oszołomiony, pozwalając sobie po prostu nurzać się w tym zachwycie, bo ileż to razy musiał po prostu szybko zerknąć na aury czy nici, bez możliwości dłuższego zachwycania się światem, które odkrywało przed nim jego trzecie oko. Niech więc ten poranek będzie inny.