03.12.2025, 03:38 ✶
Jonathan nie miał jeszcze pojęcia, czy magiczne światło z okna wieży było dobrym, czy złym znakiem, ale był przynajmniej z siebie zadowolony, że to właśnie on je wypatrzył. Szkoda tylko, że nie ruszył tam od razu, uznając że mimo wszystko mogła być to jedynie gra świateł.
– Zobaczymy w jakim w ogóle stanie będą te drzwi i wtedy zadecydujemy – powiedział przyglądając się na razie wąskim schodom prowadzącym na górę. – Ale zdecydowanie nie powinniśmy robić hałasu o ile nie będzie to konieczne. Podoba mi się pomysł z transmutacją i zawiasami. Może udałoby się też rzucić na chwilę jakieś zaklęcie wyciszające.
Jonathan uśmiechnął się w stronę Dory i gestem wskazał jej, aby ruszyła przed nim, samemu, tak na wszelki wypadek, zamykając ich pochód. Zdecydowanie nie znajdowali się w zamku z jego marzeń, ten byłby z pewnością przytulniejszy, bardziej ozdobny no i pozbawiony potencjalnych zagrożeń ze strony potworów.
– W sumie nie obraziłbym się za jakiegoś ducha. Właściwie to trochę się dziwię, że przy historii tego zamku jeszcze na żadnego nie natrafiliśmy. – powiedział z pewnym niezadowoleniem odkrywając że jego ciepły, czerwony sweter, najwyraźniej nie był aż tak ciepły. – Przydałby się ktoś, kto wie co tu się wydarzyło.
To znaczy o ile byłby to duch, który chciał z nimi w jakimkolwiek stopniu współpracować.
– Zobaczymy w jakim w ogóle stanie będą te drzwi i wtedy zadecydujemy – powiedział przyglądając się na razie wąskim schodom prowadzącym na górę. – Ale zdecydowanie nie powinniśmy robić hałasu o ile nie będzie to konieczne. Podoba mi się pomysł z transmutacją i zawiasami. Może udałoby się też rzucić na chwilę jakieś zaklęcie wyciszające.
Jonathan uśmiechnął się w stronę Dory i gestem wskazał jej, aby ruszyła przed nim, samemu, tak na wszelki wypadek, zamykając ich pochód. Zdecydowanie nie znajdowali się w zamku z jego marzeń, ten byłby z pewnością przytulniejszy, bardziej ozdobny no i pozbawiony potencjalnych zagrożeń ze strony potworów.
– W sumie nie obraziłbym się za jakiegoś ducha. Właściwie to trochę się dziwię, że przy historii tego zamku jeszcze na żadnego nie natrafiliśmy. – powiedział z pewnym niezadowoleniem odkrywając że jego ciepły, czerwony sweter, najwyraźniej nie był aż tak ciepły. – Przydałby się ktoś, kto wie co tu się wydarzyło.
To znaczy o ile byłby to duch, który chciał z nimi w jakimkolwiek stopniu współpracować.