03.12.2025, 19:45 ✶
Anthony przez krótki moment zastanawiał się, czy Prewett odznacza się po prostu tak bardzo… ekscentrycznym poczuciem humoru, czy rzeczywiście żałoba nieco utrudnia mu zdolności poznawcze. Ciężko było bowiem nie kojarzyć nazwisko Lestrange zwłaszcza, jeśli pracowało się w klinice św. Munga. Nie zamierzał jednak poddać się tak łatwo, stanowisko ordynatora właśnie się zwolniło, a samym magimedycznym talentem ciężko jest utorować sobie drogę do szerszego zakresu kompetencji. Podjął więc dalej.
- Chciałem po powrocie z Egiptu porozmawiać z Twoją babcią, z Dorindą, na temat zorganizowania międzynarodowej konferencji klątwołamaczy. Wiesz jak zawsze ceniłem sobie wymianę myśli ponad ograniczeniami granic państw i języka. Bardzo liczyłem na udział w organizacji tego panny Bulstrode. Teraz jednak… - westchnął głęboko zasmucony jednym z wielu planów, które nie wypaliły z wielu, wielu powodów. Jednym z nich, było poddanie się Lorien, o której zdrowie i dobrostan tak się trząsł, a teraz trząść się przestał, pojmując podczas ostatniej rozmowy, że ta pogodzona jest ze swoim losem i zwyczajnie odlicza umykające ziarenka piasku w swojej wilgowronowej klepsydrze. Śmierć Florence. Spalona Noc. - Teraz podejrzewam, raczej tytuł tej konferencji brzmiałby: Kaszel i czarnomagiczne choroby płuc. Ministerstwo jest przepełnione gruźlikami. Pocieszający pozostaje fakt, że ta uporczywa dolegliwość nie postępuje i nie zabiera ludzi ze sobą, choć… w ostatecznym rozrachunku Spalonej Nocy, marne to pocieszenie. - upił kolejny łyk trunku, wygodnego atrybutu dającego wypowiedzi pauzy, których potrzebował. Wiedział, że poza miłością do hazardu, Prewett odznacza się też zacięciem naukowym, które w obecnych warunkach były raczej trudne do zaopiekowania. Nie chciał eksponować hobby Victorii, jeszcze do końca nie wiedział jak to ugryźć, kierował się ledwie przeczuciem, że współpraca tych dwoje, mogłaby dać interesujące owoce.
- Chciałem po powrocie z Egiptu porozmawiać z Twoją babcią, z Dorindą, na temat zorganizowania międzynarodowej konferencji klątwołamaczy. Wiesz jak zawsze ceniłem sobie wymianę myśli ponad ograniczeniami granic państw i języka. Bardzo liczyłem na udział w organizacji tego panny Bulstrode. Teraz jednak… - westchnął głęboko zasmucony jednym z wielu planów, które nie wypaliły z wielu, wielu powodów. Jednym z nich, było poddanie się Lorien, o której zdrowie i dobrostan tak się trząsł, a teraz trząść się przestał, pojmując podczas ostatniej rozmowy, że ta pogodzona jest ze swoim losem i zwyczajnie odlicza umykające ziarenka piasku w swojej wilgowronowej klepsydrze. Śmierć Florence. Spalona Noc. - Teraz podejrzewam, raczej tytuł tej konferencji brzmiałby: Kaszel i czarnomagiczne choroby płuc. Ministerstwo jest przepełnione gruźlikami. Pocieszający pozostaje fakt, że ta uporczywa dolegliwość nie postępuje i nie zabiera ludzi ze sobą, choć… w ostatecznym rozrachunku Spalonej Nocy, marne to pocieszenie. - upił kolejny łyk trunku, wygodnego atrybutu dającego wypowiedzi pauzy, których potrzebował. Wiedział, że poza miłością do hazardu, Prewett odznacza się też zacięciem naukowym, które w obecnych warunkach były raczej trudne do zaopiekowania. Nie chciał eksponować hobby Victorii, jeszcze do końca nie wiedział jak to ugryźć, kierował się ledwie przeczuciem, że współpraca tych dwoje, mogłaby dać interesujące owoce.