• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu v
1 2 3 4 Dalej »
[09.10.1972] just a moment | Prudence, Benjy

[09.10.1972] just a moment | Prudence, Benjy
Local Dumbass
I wanna know what youʼre thinkin'
I got a couple secrets too
Bull in a china shop
Tear it up no matter what
Ask me if I give a fuck
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / atletyczna sylwetka / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#2
03.12.2025, 20:35  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.12.2025, 20:41 przez Benjy Fenwick.)  
Drzwi ustąpiły od razu, weszliśmy do środka, a jasność walnęła mnie w oczy tym swoim bezczelnym „no to pokaż, Fenwick, co tam masz”. Zatrzymałem się ledwie krok za nią, kiedy światło buchnęło jak zaklęcie ofensywne i odsłoniło całą prawdę o mojej twarzy. Mrużyłem oczy sekundę dłużej niż powinienem, i kiedy otworzyłem je z powrotem, ona już patrzyła na mnie jak na coś, co zaraz zacznie się osuwać na ziemię. A przecież stałem. Stałem całkiem stabilnie, tylko trochę… Krzywo. Jej wzrok poleciał najpierw na moją twarz, potem na rękę, tę gorszą, potem na tę drugą, też kiepską, ale przynajmniej w jednym kawałku. Ja za to patrzyłem na nią - bardzo spokojną, bardzo bladą i bardzo moją.
„Oho,” pomyślałem. „Zaraz zauważy, że brakuje mi kawałka jedynki. Trudno, małżeństwo to małżeństwo, już jest po przysiędze, nie może mnie oddać.” 
- Jeśli telas wyglądam dlamatysznie, to poczekaj, asz zobaczysz mnie bes koszuli. - Ruszyłem lekko brwiami, tak jak robiłem to zawsze, w odległej przeszłości, kiedy próbowałem ją rozśmieszyć, albo chociaż odciągnąć od powagi.
Przeżyłem już parę takich momentów w życiu, kiedy ktoś pierwszy raz widział mnie po robocie i robił wielkie oczy, ale nigdy jeszcze nie była to moja żona. Nowa. Świeża. Jeszcze ciepła z Nokturnu. Jej palce wciąż trzymały moje, a ja poczułem, jak mięsień na policzku drgnął mi lekko, jakby chciał się uśmiechnąć, ból nie powstrzymał go przed nadmiernym optymizmem. Kiedy tak na mnie patrzyła, jakby właśnie zobaczyła moje zdjęcie z miejsca zbrodni, wyrwało mi się ciche, krzywe prychnięcie - bagatelizujące mój stan? Tak. Szczere? Również.  Uniósłem brwi, jakbym musiał sobie przypomnieć, który z incydentów dziś kwalifikował się na główne wydarzenie wieczoru. Wydałem z siebie kolejny krótki, niski dźwięk, coś między parsknięciem a westchnieniem, bo sam nie wiedziałem, od czego zacząć, by się nie martwiła. To był ten rodzaj zblednięcia, który znałem u niej aż za dobrze - taki, w którym najpierw robiła się cicho, potem nienaturalnie spokojna, a dopiero na końcu zadawała pytania, dokładnie to robiła teraz.
- Eee… Lumunia? - Mruknąłem w końcu. - Cztely dni temu? - Wywróciłem oczami, próbując sobie przypomnieć, ale coś mi się nie kleiło. - Albo tszy. Albo pięś. Wygląda to na cztely, nie? No, s glubsza. Doktolowa wywaliła mnie pszes balkon. S pielwszego piętla, spokojnie, nie s jakichś wysokości, nie panikuj. Poszło o… Cósz… Kobieca solidalność, i… No, w kaszdym lasie potem wielka, wiejska gęś, tym lasem płci męskiej, miała do mnie ploblem. - Rzuciłem to tak spokojnie, jakbym mówił o potknięciu na schodach. Przecież mówiłem, że nie lubię tego kraju i nie chcę go odwiedzać - w Rumunii wszystko albo chce cię zjeść, albo oskubać, chce cię przekląć, albo jedno i drugie, i trzecie, czasem w kolejności losowej. - Wiesz, że gęsi są aglesywne, ale tesz tlafnie pszepowiadają sukcesy miłosne? Bo ja jusz wiem. - Uniósłem pogryzioną rękę, tę, za którą trzymała mnie w drodze, żeby jej zaprezentować ślady po dziobie, i dopiero jak to zrobiłem, poczułem, jak bardzo mnie to właściwie ciągnęło.
- Pruey, kochanie… Ja mam w tej chwili sześć plocent ciała, któle nie boli. Jak chcesz, mogę ci pokazaś któle, ale podejszewam, sze akurlat tego nie miałaś na myśli. - Nie żartowałem po to, żeby zbagatelizować własny stan - po prostu tak działałem. - Hej. Szyję, pszeciesz widzisz. -  Nachyliłem się, żeby mogła mnie sprawdzić tą śliczną parą oczu jeszcze raz, z bliska. - Gdyby było naplawdę źle, to bym nie szedł po schodach. Tylko laczkował. Lewą. Bo plawą to jusz ślednio. - Wypuściłem powietrze powoli, z tym krótkim, zawieszonym westchnieniem, które samo mówiło „to nie wygląda tak źle, jak wygląda”. Przez moment w jej oczach było coś ostrego, jakby wyrzucała sobie, że tego nie zauważyła. Ścisnąłem jej dłoń mocniej, tym razem świadomie.
- Ej. Spokojnie. Gdyby bolało na dziewięś, powiedziałbym. Obiecałem, pamiętasz? - Przekrzywiłem głowę, żeby skupiła się na moich oczach, nie na kolorach tęczy, które miałem na twarzy. - To jest jakieś… Pieś. Mose cztely pięś, zaleszy od kąta. - Uśmiechnąłem się szerzej, z tym swoim typowym, całkiem bezczelnym błyskiem w oczach.


[Obrazek: 4GadKlM.png]
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (8146), Prudence Fenwick (8004)




Wiadomości w tym wątku
[09.10.1972] just a moment | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 03.12.2025, 19:06
RE: [09.10.1972] just a moment | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 03.12.2025, 20:35
RE: [09.10.1972] just a moment | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 03.12.2025, 22:25
RE: [09.10.1972] just a moment | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 04.12.2025, 00:47
RE: [09.10.1972] just a moment | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 04.12.2025, 12:12
RE: [09.10.1972] just a moment | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 04.12.2025, 19:01
RE: [09.10.1972] just a moment | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 04.12.2025, 21:28
RE: [09.10.1972] just a moment | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 04.12.2025, 23:45
RE: [09.10.1972] just a moment | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 05.12.2025, 01:00
RE: [09.10.1972] just a moment | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 05.12.2025, 03:38
RE: [09.10.1972] just a moment | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 05.12.2025, 15:35
RE: [09.10.1972] just a moment | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 05.12.2025, 22:35
RE: [09.10.1972] just a moment | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 06.12.2025, 01:44
RE: [09.10.1972] just a moment | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 06.12.2025, 16:11
RE: [09.10.1972] just a moment | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 07.12.2025, 00:43

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa