• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 16 Dalej »
[12.1952] it's beginning to lot a lot like... | Prudence, Aloysius

[12.1952] it's beginning to lot a lot like... | Prudence, Aloysius
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#9
04.12.2025, 00:29  ✶  

- To dobrze, że o tym wiesz. - Przynajmniej miał świadomość, jaki był wyjątkowy, szkoda by było, jeśli nie zdawałby sobie z tego sprawy. Nie miała najmniejszego problemu z tym, żeby go w tym uświadamiać, naprawdę chciała, żeby wiedział, jak go widziała, bo w jej oczach był kimś naprawdę wyjątkowym, jak będzie miał gorszy dzień, czy coś, będzie mógł sobie to przypomnieć i być może zrobi mu się miło. Rodzice mówili jej, żeby nie bała się komplementować innych, a więc słuchała tych rad, zresztą to był Wish, przy nim nie musiała się niczego bać, mogła być sobą, na pewno by jej nie wyśmiał za to jedno, czy dwa miłe słowa.

- Piątka nie może być śmieszna, bo to połowa skali, to coś pomiędzy wszystko jest w porządku, a umieram, to musi być coś więcej. - No, nie bez powodu była piątką, prawda? - Na pewno zauważyłabym obdartą piętę. - Bletchley przecież zauważała wszystko, nic nie umykało jej uwadze, zwłaszcza, kiedy sprawiało jej jakikolwiek dyskomfort. Nie nosiła nawet ubrań, które mogłyby podrażnić jej skórę, czy biżuterii, która mogła podrapać, bo na tych drobnych mankamentach wtedy skupiała się jej uwaga, nie potrafiła myśleć o niczym innym. - Jak siódemka to siniak... a dziesiątka to umieranie, to wygląda na to, że chcesz wepchnąć wszystko pomiędzy, nie bez powodu skala ma dziesięć punktów. - Powinna się tego po nim spodziewać, ból nie robił na nim szczególnego wrażenia, tak już miał. - Siedem i pół. - Powtórzyła za nim, zmrużyła również na chwilę oczy i zmarszczyła nos, zaczęła to analizować. Był to jakiś kompromis, lepszy od tej dziewiątki, nie uda się jej pewnie poprosić go o zejście do tej jej piątki. Niech będzie. - Stoi, może być siedem i pół. - Był to chyba nie najgorszy kompromis.

- Nic, to nic takiego. - Usłyszał to jednak, poczuła, jak zaczynają palić ją policzki. Przyłapał ją teraz, przeniosła wzrok w stronę zamku, starała się skupić na tym, co widziała przed sobą, bo zrobiło jej się głupio, że też musiała palnąć coś takiego, że też on musiał to usłyszeć. Powinna się częściej gryźć w język, przy wszystkich innych to robiła, ale nie przy nim, przy nim nie potrafiła. To mogło okazać się jej zgubą.

- No wyglądałbyś, jak zawsze, zawsze wyglądasz. - Starała się być jak najbardziej neutralna, ale wychodziło jej to okropnie pokracznie, spojrzała w dół, na ich splecione ręce, podobał jej się ten widok, to też było w tym wszystkim najgorsze, bo przecież się przyjaźnili, musiała się na tym skupić.

Nie była nudna, uniosła głowę ponownie, uśmiechnęła się do niego. Raczej nikt nie zasugerował jej czegoś takiego, miała wrażenie, że to ona jest najbardziej nudną osobą na świecie. - Być może to powód do dumy, ale co jak po prostu lubię cień? Pasuje do mnie. - No i on się z niego wyłaniał, więc nie była na tym taka stratna, mogli się w nim razem odnajdywać, nie potrzebowała nikogo więcej, skoro miała jego, nie musiała nikomu nic udowadniać, nie kiedy Loys uważał, że nie była nudna. Jakoś łatwo było jej w to uwierzyć, bo przecież by jej nie okłamał, zawsze był z nią szczery.

Westchnęła kiedy wyczuła to lekkie oburzenie w tonie jego głosu. Była pierdołą, nie uważała tego za coś złego, to było tylko stwierdzenie faktu, tak samo jak to, że on był super zwinny i szybki. - Dobrze, niech Ci będzie, mam słabą przyczepność, to wszystko. - Nie zamierzała się z nim spierać, bo wiedziała, że i tak nic nie wskóra, miał swoją wersję, swoją wizję, w której nie była pierdołą, zaakceptowała ją. - Szybka do złapania, brzmi nawet jak jakiś pozytyw. - Czy tam komplement, grunt to widzieć wszystko w miarę optymistycznie. Ona miała tendencję do wybierania wizji świata w ciemniejszych barwach, a on dodawał zawsze od siebie nieco światła. Tak już mieli.

Nie mogła powstrzymać śmiechu, kiedy zrobił tę minę, zawsze tak reagowała, kiedy próbował ją naśladować, zrobiło jej się lżej, rozładował to zupełnie niepotrzebne napięcie, które pojawiło się między nimi przez zły dobór słów. Każdemu czasem przecież zdarzało się powiedzieć coś nieumiejętnie, ona też tak czasem miała.

- Ja? Ciebie? Wyrzucić? Niby kto by mnie wtedy łapał jak będę upadać. Nie ma takiej opcji. - Nie wyobrażała sobie, że kiedyś mogłoby go przy niej zabraknąć, może było to głupie, bo ludzie dorastali, ich ścieżki się rozchodziły, ale naprawdę wierzyła w to, że z nimi będzie inaczej, że ta przyjaźń przetrwa wszystko.

Szturchnął ją delikatnie przez co nieco przesunęła się na tym mokrym śniegu, zrobił to jednak na tyle umiejętnie, że nawet się nie potknęła. - i tak przez Ciebie zwariuję, prędzej, czy później, nie ma innej opcji. - Rzuciła całkiem lekko, żeby się z nim nieco podroczyć, bo przecież wiele razy powtarzała mu, że nie wytrzyma z tym jego bałaganiarstwem, zapominalstwem i całą resztą, a i tak nadal stała przy nim, nie chciałaby być gdzieś indziej. Mogła narzekać, marudzić, a i tak miał mieć specjalne miejsce w jej sercu, to było stałe, nigdy miało się nie zmienić.

- Wiesz co, mi też by się nie podobało, jakbyś chodził z kimś innym, chyba więc zostaniemy przy chodzeniu obok siebie tymi samymi drogami, to i Ty i ja będziemy zadowoleni. - Było to całkiem proste, prawda? Przynajmniej jak na logikę trzynastolatki, która o życiu wiedziała tyle co nic.



Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (5182), Prudence Fenwick (4844)




Wiadomości w tym wątku
[12.1952] it's beginning to lot a lot like... | Prudence, Aloysius - przez Prudence Fenwick - 02.12.2025, 15:35
RE: [12.1952] it's beginning to lot a lot like... | Prudence, Aloysius - przez Benjy Fenwick - 02.12.2025, 21:21
RE: [12.1952] it's beginning to lot a lot like... | Prudence, Aloysius - przez Prudence Fenwick - 02.12.2025, 22:15
RE: [12.1952] it's beginning to lot a lot like... | Prudence, Aloysius - przez Benjy Fenwick - 03.12.2025, 00:38
RE: [12.1952] it's beginning to lot a lot like... | Prudence, Aloysius - przez Prudence Fenwick - 03.12.2025, 13:56
RE: [12.1952] it's beginning to lot a lot like... | Prudence, Aloysius - przez Benjy Fenwick - 03.12.2025, 15:30
RE: [12.1952] it's beginning to lot a lot like... | Prudence, Aloysius - przez Prudence Fenwick - 03.12.2025, 20:14
RE: [12.1952] it's beginning to lot a lot like... | Prudence, Aloysius - przez Benjy Fenwick - 03.12.2025, 21:59
RE: [12.1952] it's beginning to lot a lot like... | Prudence, Aloysius - przez Prudence Fenwick - 04.12.2025, 00:29
RE: [12.1952] it's beginning to lot a lot like... | Prudence, Aloysius - przez Benjy Fenwick - 04.12.2025, 01:24
RE: [12.1952] it's beginning to lot a lot like... | Prudence, Aloysius - przez Prudence Fenwick - 04.12.2025, 13:05
RE: [12.1952] it's beginning to lot a lot like... | Prudence, Aloysius - przez Benjy Fenwick - 04.12.2025, 21:45

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa