04.12.2025, 00:26 ✶
– Próbowałam. Było śmiesznie – powiedziała nagle, bo chociaż nie była wielką fanką cukierków, przez które się latało, to jednak jako żądne przygód dziecko, raz czy dwa próbowała zjeść całą paczkę, aby zobaczyć jak długo będzie latać.
Szybko jednak trzeba było wrócić na ziemię i skupić się na pracy, która jakimś dziwnym trafem również orbitowała wokół tematu słodyczy.
– Miodowym Królestwie? – spytała unosząc lekko brew do góry, bo gdzie był Londyn, a gdzie Miodowe Królestwo, a tak poza tym to co oni robili poza Hogwartem? Bo przecież nie miała wątpliwości, że jeszcze powinni się jeszcze uczyć. Nie wyglądali na młode dzieciaki, ale nie było szansy, aby już ukończyli swoją edukacją, a przecież był wrzesień. Chyba, że szkoła postanowiła na jakiś czas zwolnić swoich uczniów, aby mogli pobyć z bliskimi po pożarach? Chłopak pokiwał głową, a Hestia sama przyjrzała się wystawianym tutaj towarów, które zdecydowanie nie wyglądały jak coś, co mogłyby tak po prostu sprzedawać dzieciaki. Zatrzymała spojrzenie na pstrokatej figurce lisicy w niebieskiej sukience. Oh i towarzyszył jej również pan lis, chociaż jedną nogę miał urwaną. Były też zegarki, monety, niewielka portmonetka. Tak, zdecydowanie nie wyglądało to jak sprzedawanie starych zabawek, czy stoisko z lemoniadą. – Ładne rzeczy. Skąd je macie?
– Od babci – powiedział jeden z chłopaków, po czym roześmiał się wraz z drugim, a Hesti przemknęło przez głowę, że albo babcia była mózgiem tej całej operacji, albo po prostu zabrali te figurki jakiejś staruszce. Albo skłamali. Brygadzistka zerknęła na Atreusa, chcąc wybadać sytuację. Powinni zadawać dalsze pytania? A może Bulstrode wypatrzył coś wartego uwagi?
Szybko jednak trzeba było wrócić na ziemię i skupić się na pracy, która jakimś dziwnym trafem również orbitowała wokół tematu słodyczy.
– Miodowym Królestwie? – spytała unosząc lekko brew do góry, bo gdzie był Londyn, a gdzie Miodowe Królestwo, a tak poza tym to co oni robili poza Hogwartem? Bo przecież nie miała wątpliwości, że jeszcze powinni się jeszcze uczyć. Nie wyglądali na młode dzieciaki, ale nie było szansy, aby już ukończyli swoją edukacją, a przecież był wrzesień. Chyba, że szkoła postanowiła na jakiś czas zwolnić swoich uczniów, aby mogli pobyć z bliskimi po pożarach? Chłopak pokiwał głową, a Hestia sama przyjrzała się wystawianym tutaj towarów, które zdecydowanie nie wyglądały jak coś, co mogłyby tak po prostu sprzedawać dzieciaki. Zatrzymała spojrzenie na pstrokatej figurce lisicy w niebieskiej sukience. Oh i towarzyszył jej również pan lis, chociaż jedną nogę miał urwaną. Były też zegarki, monety, niewielka portmonetka. Tak, zdecydowanie nie wyglądało to jak sprzedawanie starych zabawek, czy stoisko z lemoniadą. – Ładne rzeczy. Skąd je macie?
– Od babci – powiedział jeden z chłopaków, po czym roześmiał się wraz z drugim, a Hesti przemknęło przez głowę, że albo babcia była mózgiem tej całej operacji, albo po prostu zabrali te figurki jakiejś staruszce. Albo skłamali. Brygadzistka zerknęła na Atreusa, chcąc wybadać sytuację. Powinni zadawać dalsze pytania? A może Bulstrode wypatrzył coś wartego uwagi?