27.02.2023, 11:44 ✶
— Oh tak, wiosna jest zdecydowanie przyjemniejsza — przyznal bez chwili wahania. Zima nie byla taka zla, ale ubieranie na siebie grubych plaszczy nie bylo ulubionym zajeciem Giovanniego.
Urquart znal moc pogawedki wstepnej. Nie pospieszal, gdy nie bylo ku temu powodu, dawal rozmowcy przestrzen, by ten poczul sie wystarczajaco komfortowo, by przejsc do rozmowy na powazny temat. Gio mial zawsze jeszcze jednego asa w rekawie — mogl uzyc legilimencji, gdy ciezko bylo komus wyrazic sie za pomoca slow. Danielle jednak nie potrzebowala takich strategii, gdyz sama przeszla do sedna sprawy.
Sluchal uwaznie historii czarownicy. Powaga tematu okreslona byla juz od poczatku, a Giovanni od razu wiedzial, ze pomoze, nie znajac jeszcze sytuacji. Nie odzywal sie jeszcze, czekal, az kobieta skonczy.
Rasizm na tle krwi? Idealna sprawa dla zakonu. Ale Danielle nie prosila o ochrone kolezanki, lecz o droge ucieczki. Sytuacja byla rzeczywiscie przykra i Anna nie powinna byc zmuszana do obrania takiej drogi. Zapewnienie jej calodobowej ochrony nie bylo niestety w zasiegu Zakonu.
— Danielle, znam miejsce, w ktorym Anna moze sie ukryc wraz z synem. Mozesz mi zaufac, ze jest tam wystarczajaco bezpiecznie. — Mowil o swoim sekretnym Pensjonacie dla Uzdolnionych. Azylu dla wykluczonych, zagrozonych. Malo kto wiedzial o tym miejscu, dlatego nie chcial zdradzac wiecej szczegolow w pubie. — Moge ja tam zabrac w kazdej chwili. A jesli dalej bedzie chciala udac sie za granice, znajde kogos, kto ja przygarnie.
Podczas podrozy poznal wielu czarodziejow z roznych zakatkow swiata. Anna bedzie miala w czym wybierac.
— Oh, i nie martw sie pieniedzmi. Sytuacja jest jaka jest, nie ma co zaprzatac sobie glowy takimi detalami.
Tak, byl bogaty. Samotna matka z dzieckiem nie robila mu roznicy.
Urquart znal moc pogawedki wstepnej. Nie pospieszal, gdy nie bylo ku temu powodu, dawal rozmowcy przestrzen, by ten poczul sie wystarczajaco komfortowo, by przejsc do rozmowy na powazny temat. Gio mial zawsze jeszcze jednego asa w rekawie — mogl uzyc legilimencji, gdy ciezko bylo komus wyrazic sie za pomoca slow. Danielle jednak nie potrzebowala takich strategii, gdyz sama przeszla do sedna sprawy.
Sluchal uwaznie historii czarownicy. Powaga tematu okreslona byla juz od poczatku, a Giovanni od razu wiedzial, ze pomoze, nie znajac jeszcze sytuacji. Nie odzywal sie jeszcze, czekal, az kobieta skonczy.
Rasizm na tle krwi? Idealna sprawa dla zakonu. Ale Danielle nie prosila o ochrone kolezanki, lecz o droge ucieczki. Sytuacja byla rzeczywiscie przykra i Anna nie powinna byc zmuszana do obrania takiej drogi. Zapewnienie jej calodobowej ochrony nie bylo niestety w zasiegu Zakonu.
— Danielle, znam miejsce, w ktorym Anna moze sie ukryc wraz z synem. Mozesz mi zaufac, ze jest tam wystarczajaco bezpiecznie. — Mowil o swoim sekretnym Pensjonacie dla Uzdolnionych. Azylu dla wykluczonych, zagrozonych. Malo kto wiedzial o tym miejscu, dlatego nie chcial zdradzac wiecej szczegolow w pubie. — Moge ja tam zabrac w kazdej chwili. A jesli dalej bedzie chciala udac sie za granice, znajde kogos, kto ja przygarnie.
Podczas podrozy poznal wielu czarodziejow z roznych zakatkow swiata. Anna bedzie miala w czym wybierac.
— Oh, i nie martw sie pieniedzmi. Sytuacja jest jaka jest, nie ma co zaprzatac sobie glowy takimi detalami.
Tak, byl bogaty. Samotna matka z dzieckiem nie robila mu roznicy.