04.12.2025, 08:21 ✶
Potwierdzam swoją tożsamość, wchodzę do środka i piję eliksir.
Otrzymać imienne zaproszenie na bal maskowy - to dopiero było przyjemne doświadczenie. Lyssa zdążyła się przyzwyczaić, że była w głowach bardzo wielu osób, zwyczajnie przylepiona do imienia Vakela. Tutaj jednak została potraktowana jako osobny byt. Szkoda tylko, że nie miała z kim iść pod rękę.
Samotnie było jej absolutnie nie do twarzy i zwyczajnie źle. Była odrobinkę naburmuszona i niezadowolona, ale pewnie niektórzy asystenci jasnowidzów byliby w stanie stwierdzić, że było to naturalny dla niej stan skupienia. Na zewnątrz jednak wciąż starała zachowywać się jak najlepsze pozory - tak samo kiedy stała w tej cholernej kolejce do sprawdzania zaproszeń, jak i potem, kiedy już przeszła kontrolę i weszła do wnętrza posiadłości rodziny Lestrange.
Niezadowolenie nie przeszkadzało jej wyglądać jak cukrowa wróżka - eteryczna, delikatna postać, której maska przypominała stado mglistych motyli, które usiadło na twarzy właścicielki. Zaczarowana tak, by momentami trzepotały skrzydełkami, ale nie znajdowały się tylko w okolicach twarzy; niektóre przysiadły na włosach, sukience czy na rękawkach. Całość kreacji była oczywiście jednym z najnowszych krzyków mody we Francji, szyta na tamtejszą modłę i odcinająca się przez to nieco na tle angielskich kreacji. Zachowana w przyćmionych kolorach różu, które przechodziły w siebie i były przytłumione wierzchnią warstwą półprzezroczystego, mglistego materiału.
Zastukała obcasami o posadzkę, kiedy przesunęła się w głąb holu, gdzie z kolei natrafiła na panie rozdające eliksiry. Z lekkim zawahaniem sięgnęła po jeden z nich i wypiła zawartość fiolki.
!eliksiry
Otrzymać imienne zaproszenie na bal maskowy - to dopiero było przyjemne doświadczenie. Lyssa zdążyła się przyzwyczaić, że była w głowach bardzo wielu osób, zwyczajnie przylepiona do imienia Vakela. Tutaj jednak została potraktowana jako osobny byt. Szkoda tylko, że nie miała z kim iść pod rękę.
Samotnie było jej absolutnie nie do twarzy i zwyczajnie źle. Była odrobinkę naburmuszona i niezadowolona, ale pewnie niektórzy asystenci jasnowidzów byliby w stanie stwierdzić, że było to naturalny dla niej stan skupienia. Na zewnątrz jednak wciąż starała zachowywać się jak najlepsze pozory - tak samo kiedy stała w tej cholernej kolejce do sprawdzania zaproszeń, jak i potem, kiedy już przeszła kontrolę i weszła do wnętrza posiadłości rodziny Lestrange.
Niezadowolenie nie przeszkadzało jej wyglądać jak cukrowa wróżka - eteryczna, delikatna postać, której maska przypominała stado mglistych motyli, które usiadło na twarzy właścicielki. Zaczarowana tak, by momentami trzepotały skrzydełkami, ale nie znajdowały się tylko w okolicach twarzy; niektóre przysiadły na włosach, sukience czy na rękawkach. Całość kreacji była oczywiście jednym z najnowszych krzyków mody we Francji, szyta na tamtejszą modłę i odcinająca się przez to nieco na tle angielskich kreacji. Zachowana w przyćmionych kolorach różu, które przechodziły w siebie i były przytłumione wierzchnią warstwą półprzezroczystego, mglistego materiału.
Zastukała obcasami o posadzkę, kiedy przesunęła się w głąb holu, gdzie z kolei natrafiła na panie rozdające eliksiry. Z lekkim zawahaniem sięgnęła po jeden z nich i wypiła zawartość fiolki.
!eliksiry
la douleur exquise
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.