04.12.2025, 10:41 ✶
20 września
Wieniec Leviathana
Wieniec Leviathana
Szczęśliwym zrządzeniem losu było, że ów projekt Helloise zaczęła na długo przed Mabon, jeszcze przed Spaloną Nocą. Stworzenie drewnianych smoczych skrzydeł przerosłoby ją, gdyby miała zacząć tuż przed świętami. Nie miałaby głowy przemyśleć konstrukcji, kierunku i zakresu zginania stawów. Za łatwo umykała jej uwaga, żeby była w stanie na tym etapie wprawić w szkielet cieniutkie rdzenie, które tchną w niego życie. Dobrze się więc stało, że ta część była dawno gotowa i gdy wyciągnęła ją ze strychu, po aktywowaniu odrobiną magii drewniane kości smoczych skrzydeł poruszały się ruchem tak naturalnym, jaki tylko czarownica była w stanie odtworzyć z pamięci.
Wystarczyło już tylko rozpiąć na szkielecie skórę. Nie miała prawdziwej skóry, musiał wystarczyć gruby materiał, który nasączyła odpowiednią miksturą. Przygotowanie opalizującego, zielonego barwnika również wymagało kilku testów, nim uznała, że odnalazła odpowiednią proporcję koloru i sproszkowanej łuski. Zależało jej również, aby skrzydła uwolniły zapach, gdy pochłonie je ogień w Kowenie — gęsty i kadzidlany, jak wierzyła, miły bogom.
Ukończone smocze skrzydła wprawione zostały w drewnianą podstawę, na której Helloise ułożyła kompozycję z ziół — wybierała z koszów ze swoimi zbiorami te najzdrowsze, najzieleńsze. Cienkimi drucikami ustrukturyzowała je tak, żeby nie straciły kształtu. Na koniec dołożyła kilka jesiennych jagód. Centralne miejsce w wieńcu zajęła zaś świeca — początkowo byle jaka, jedynie testowa.
Gdy Hela poprawiła ostatnie szczegóły, lśniące złudzeniem smoczej skóry skrzydła pozginały się wokół stroika, skryły za sobą całość zielnej kompozycji. Smok wziął świąteczny dar w swoje szpony jak najcenniejszy skarb — wystawał jedynie knot świecy. Czarownica odpaliła ją, a gdy ciepło płomienia dotarło do odpowiednio dobranych rdzeni wprawionych w szkielet, skrzydła rozprostowały się majestatycznym ruchem, ukazując misterne roślinne wzory uwite w środku.
Helloise nie mogła odeprzeć pokusy, aby złożyć skrzydła i odpalić świecę ponownie. I raz jeszcze. I raz jeszcze. Smocze ramiona ożywały raz za razem na jej stole — to zagarniały zaborczo wiązankę, to znów ją dumnie prezentowały.
Gdy czarownica znudziła się własną zabawką, wymieniła zużytą świecę na tę właściwą, przeznaczoną dla Leviathana, po czym złożyła skrzydła i dodała krótką notateczkę z instrukcją obsługi.
Rzucam mechaniką daru na Mabon:
+15 za rzemiosło ◉◉◉○○, +5 za wykonywanie zawodu wyrobniczki, +20 za eliksir do nadania tkaninie złudzenia smoczej łuski i zapachu, +10 za wykonanie świecy, +20 za drewniany szkielet smoka, +30 z przewagi zielarstwo (III) za kompozycję ziołową
Czyli w sumie 100
+15 za rzemiosło ◉◉◉○○, +5 za wykonywanie zawodu wyrobniczki, +20 za eliksir do nadania tkaninie złudzenia smoczej łuski i zapachu, +10 za wykonanie świecy, +20 za drewniany szkielet smoka, +30 z przewagi zielarstwo (III) za kompozycję ziołową
Czyli w sumie 100
Rzut 1d100+100 - 96 +100 = 196
dotknij trawy