Woda kapała. Ruda niby lubiła wodę, wiadomo, poniekąd to poprzez nią manifestowała swoją magię, chociaż często zastanawiała się nad tym dlaczego to nie był ogień, przecież ogień dużo bardziej do niej pasował. Do jej charakteru, czy nawet wyglądu... natura trochę z niej zadrwiła, a może po prostu chciała ją nieco ostudzić, przez to właśnie padło na ten żywioł, a nie inny. Woda nie była taka znowu najgorsza... Tylko chyba nie padało? Nie wydawało jej się przynajmniej, żeby padał deszcz, może gdzieś zebrała się wilgoć, czy coś.
Spała, a może tylko odpoczywała, nie była pewna, czy udało jej się zasnąć, znajdowała się w tym śmiesznym stanie pomiędzy, kiedy usłyszała to Wszyscy umrzemy, ta jasne, bujać to my, ale nie nas. Ona na pewno nie miała zamiaru umrzeć, usłyszała krzyk, który wybudził ją z tego snu, chyba jednak spała. Od razu stanęła na nogi, właściwie to się na nie zerwała, złapała mocno różdżkę i rozejrzała się po pomieszczeniu, by sprawdzić, czy nikogo nie brakowało. Kurwa. Brakowało.
Brenna również się obudziła, ją też musiał wyrwać ze snu ten krzyk. Przeniosła wzrok na przyjaciółkę, była zaniepokojona, bo brakowało Dory, Longbottomówna również to zauważyła.
- Gdzieś indziej? - Zapytała, bo skoro nie było jej tutaj, zostało po niej tylko posłanie, w którym spała, to musiała być w innym miejscu.
- Czekaj... - Ruszyła za nią w stronę drzwi. No jasne, że musiały znaleźć Dorę, tylko Brenna mogła uprzedzić, że już wychodzą.
Drzwi były zamknięte, na pewno wcześniej były zamknięta, teraz pozostawały uchylone, być może Crawleyówna otworzyła je, kiedy stąd wychodziła, ale czy pozbyłaby się też bariery ochronnej? Nie wydawało jej się, aby była taka nierozsądna, to mogło przytrafić się jej, ale nie Dorze, ta była dużo bardziej odpowiedzialna od Heather.
- Mamy jakiś plan, czy przeszukujemy wszystko po kolei? - Zapytała jeszcze, to była chyba najlepsza opcja, nie miała pojęcia, kiedy Dora zniknęła, jak bardzo mogła się oddalić. Zaczęła się jednak rozglądać w poszukiwaniu jakichś śladów.
Akcja nieudana