04.12.2025, 14:43 ✶
– Stanley, przecież wszyscy wiedzą, że zacząłeś wysyłać do mnie swojego kuzyna z powodu jakiegoś głupiego listu Atreusa, bo oszalałeś z zazdrości. Mówiło o tym całe Ministerstwo – wyjaśniła Brenna ze snu, czy też raczej Brenna z koszmaru, z jakąś taką mieszanką zniecierpliwienia, ale też zaniepokojenia. – Masz gorączkę, że zapomniałeś? Uderzyłeś się w głowę? – spytała podejrzliwie, puszczając krawat, by tym razem sięgnąć do jego czoła i sprawdzić, czy faktycznie ma gorączkę.
Gdy zaś pan młody zadeklarował, że nie boi się ani trochę Victorii Lestrange, Stanley usłyszał za swoimi plecami ciche "hmmm, naprawdę?", bez wątpienia wymruczane przez rzeczoną Victorię Lestrange. Chwilę później świadek samego Stanleya rzucił coś, co brzmiało jak „Możemy już kontynuować, żeby przejść do tej części z drinkami?” Ale może tylko Borginowi się wydawało…
Drzwi były zamknięte, ławy pełne gości, kapłan czekał, i znikąd nie nadchodziła pomoc.
– Stanley. Oczywiście, że chcę. Obiecałeś mi przecież tyle rzeczy – powiedziała Brenna, spoglądając mu głęboko w oczy. Wyglądało na to, że wszystkie jego argumenty ulatują gdzieś obok. – Że będziemy codziennie mówić sobie dzień dobry, i uśmiechać się do siebie, że nigdy nie zabraknie nam najlepszych, solonych ogórków, że w podróż poślubną pojedziemy do Chin, obejrzeć Mur Chiński i przywieźć pamiątki dla Maeve, i że nikt, nigdy, żadna Harper, żaden Voldemort, żaden jakiś tam Robert i jego rozkazy, nie zdołają nas już rozdzielić.
Oczywiście, prawdziwa Brenna niewiele wiedziała o tym, skąd nadeszły rozkazy, dotyczące podrzucania głów, i kto był po części odpowiedzialny za ich rozłąkę, ani o Chinach, ogórkach i kontaktach Borgina z Maeve. Ale ta ze snu Stanleya najwyraźniej posiadała nieco większą wiedzę na pewne tematy…
– Panie Borgin, bardzo nieładnie kazać czekać Matce Księżyca, która jest tutaj z nami, będąc świadkinią tej ceremonii. To naprawdę przykre, że pan tego nie wie. Gdyby pojawił się pan w kowenie na naukach przedmałżeńskich, zdawałby sobie pan z tego sprawę – stwierdził Sebastian z ogromnym ubolewaniem i rozczarowaniem. – Przerywanie ceremonii na tym etapie to świętokradztwo. Proszę wszystkich, aby zamilkli, abym mógł odprawić najważniejszą część ceremonii…
Uniósł dłonie, a kawałek materiału nagle owinął się wokół rękę Stanleya i ręki Brenny, łącząc je ze sobą.
– Ten węzeł będzie symbolizował związek, który zostanie dziś zawarty w obliczu Matki Księżyca przez Stanleya oraz Brennę… – kontynuował Sebastian Macmillan monotonnym głosem, ani trochę nieprzejęty niechęcią pana młodego do ślubu, i to był chyba już ostatni moment na próbę ucieczki przed straszliwą przyszłością, czekającą na biednego Stanleya... Może mógłby na przykład przyznać się do terroryzmu i poprosić o pocałunek dementora, zamiast panny młodej…?
Gdy zaś pan młody zadeklarował, że nie boi się ani trochę Victorii Lestrange, Stanley usłyszał za swoimi plecami ciche "hmmm, naprawdę?", bez wątpienia wymruczane przez rzeczoną Victorię Lestrange. Chwilę później świadek samego Stanleya rzucił coś, co brzmiało jak „Możemy już kontynuować, żeby przejść do tej części z drinkami?” Ale może tylko Borginowi się wydawało…
Drzwi były zamknięte, ławy pełne gości, kapłan czekał, i znikąd nie nadchodziła pomoc.
– Stanley. Oczywiście, że chcę. Obiecałeś mi przecież tyle rzeczy – powiedziała Brenna, spoglądając mu głęboko w oczy. Wyglądało na to, że wszystkie jego argumenty ulatują gdzieś obok. – Że będziemy codziennie mówić sobie dzień dobry, i uśmiechać się do siebie, że nigdy nie zabraknie nam najlepszych, solonych ogórków, że w podróż poślubną pojedziemy do Chin, obejrzeć Mur Chiński i przywieźć pamiątki dla Maeve, i że nikt, nigdy, żadna Harper, żaden Voldemort, żaden jakiś tam Robert i jego rozkazy, nie zdołają nas już rozdzielić.
Oczywiście, prawdziwa Brenna niewiele wiedziała o tym, skąd nadeszły rozkazy, dotyczące podrzucania głów, i kto był po części odpowiedzialny za ich rozłąkę, ani o Chinach, ogórkach i kontaktach Borgina z Maeve. Ale ta ze snu Stanleya najwyraźniej posiadała nieco większą wiedzę na pewne tematy…
– Panie Borgin, bardzo nieładnie kazać czekać Matce Księżyca, która jest tutaj z nami, będąc świadkinią tej ceremonii. To naprawdę przykre, że pan tego nie wie. Gdyby pojawił się pan w kowenie na naukach przedmałżeńskich, zdawałby sobie pan z tego sprawę – stwierdził Sebastian z ogromnym ubolewaniem i rozczarowaniem. – Przerywanie ceremonii na tym etapie to świętokradztwo. Proszę wszystkich, aby zamilkli, abym mógł odprawić najważniejszą część ceremonii…
Uniósł dłonie, a kawałek materiału nagle owinął się wokół rękę Stanleya i ręki Brenny, łącząc je ze sobą.
– Ten węzeł będzie symbolizował związek, który zostanie dziś zawarty w obliczu Matki Księżyca przez Stanleya oraz Brennę… – kontynuował Sebastian Macmillan monotonnym głosem, ani trochę nieprzejęty niechęcią pana młodego do ślubu, i to był chyba już ostatni moment na próbę ucieczki przed straszliwą przyszłością, czekającą na biednego Stanleya... Może mógłby na przykład przyznać się do terroryzmu i poprosić o pocałunek dementora, zamiast panny młodej…?
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.