04.12.2025, 15:26 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.12.2025, 15:27 przez Basilius Prewett.)
Basilius posłał Electrze uśmiech. Rzeczywiście gdyby miał grać z siostrą, musieliby zapewnie zagrać w makao, lub wojnę - coś co nie wymagałoby, aż tyle kombinowania, a było po prostu przyjemną rozgrywką. Nie że szczególnie mu to przeszkadzało. W końcu lubił grać w karty na pieniądze, czy też inne zakłady, ale lubił też po prostu grać w karty z rodziną jako element dobrej zabawy.
– Możemy też zagrać w makao – rzucił do rodzeństwa i kuzyna, chcąc jednak zachęcić wszystkich do gry. Ciotka, jakby wiedziona dziwnym przeczuciem, nagle zerknęła w ich stronę. Basilius uśmiechnął się i sięgnął po porcję wytrawnych placków dyniowych.
– Nałożyć też wam? – spytał uprzejmym głosem, jak na nieoficjalanego lekarza rodziny przystało. – Musicie też koniecznie spróbować pasztecików z grzybami.
Wreszcie starsza część rodziny ponownie straciła nimi zainteresowanie, a Basilius bardzo szybko pożałował, że w ogóle rozpoczął temat zakładu.
– Nie – odpowiedział krótko kuzynowi, na chwilę naprawdę koncentrując się na swoim talerzu. Jeszcze tego by mu w tym wszystkim brakowało. Aby jego kuzyn wypchnął go na jakąś randkę, kiedy on próbował nie myśleć o tym, że podobała mu się ktoś inny, z którym jutro w ogóle szedł na te wesele. Zaraz... Czyli może właśnie powinien się zgodzić na jakąś randkę? Tak aby tamte uczucia ponownie wróciły jedynie do przyjaźni. Ale nie mógł pozwolić na to, aby Atreus go z kimś umówił. Nie kiedy dalej odczuwał pewne wkurzenie na myśl o poprzednich próbach swatania go przez tutaj zgromadzonych. Nie. Randka nie mogła być częścią zakładu. Absolutnie nie. Chociaż... Ryzyko grania o taką stawkę było bardzo kuszące. Nie. I tak nie. Musiał być minimalnie rozsądny. – Myślałem, że już to ustaliliśmy. Żadnego swatania mnie.
– Możemy też zagrać w makao – rzucił do rodzeństwa i kuzyna, chcąc jednak zachęcić wszystkich do gry. Ciotka, jakby wiedziona dziwnym przeczuciem, nagle zerknęła w ich stronę. Basilius uśmiechnął się i sięgnął po porcję wytrawnych placków dyniowych.
– Nałożyć też wam? – spytał uprzejmym głosem, jak na nieoficjalanego lekarza rodziny przystało. – Musicie też koniecznie spróbować pasztecików z grzybami.
Wreszcie starsza część rodziny ponownie straciła nimi zainteresowanie, a Basilius bardzo szybko pożałował, że w ogóle rozpoczął temat zakładu.
– Nie – odpowiedział krótko kuzynowi, na chwilę naprawdę koncentrując się na swoim talerzu. Jeszcze tego by mu w tym wszystkim brakowało. Aby jego kuzyn wypchnął go na jakąś randkę, kiedy on próbował nie myśleć o tym, że podobała mu się ktoś inny, z którym jutro w ogóle szedł na te wesele. Zaraz... Czyli może właśnie powinien się zgodzić na jakąś randkę? Tak aby tamte uczucia ponownie wróciły jedynie do przyjaźni. Ale nie mógł pozwolić na to, aby Atreus go z kimś umówił. Nie kiedy dalej odczuwał pewne wkurzenie na myśl o poprzednich próbach swatania go przez tutaj zgromadzonych. Nie. Randka nie mogła być częścią zakładu. Absolutnie nie. Chociaż... Ryzyko grania o taką stawkę było bardzo kuszące. Nie. I tak nie. Musiał być minimalnie rozsądny. – Myślałem, że już to ustaliliśmy. Żadnego swatania mnie.