27.02.2023, 19:14 ✶
Dotychczas był już zaczerwieniony z powodu zakłopotania a kiedy dziewczyny chóralnie zwróciły mu uwagę to przybrał kolor dorodnego hibiskusa ognistego.
- Nie powiedziałem jakie piwo... - wymamrotał w obronie lecz powiedział to na tyle cicho, że mało kto mógł go usłyszeć. Wydostał się z towarzystwa aby złapać oddech i odczekać aż siostrze wypadnie z głowy pomysł swatania go. Tyle dobrego, że nigdy nie wpadnie na pomysł proponowania mu ożenku z Brenną. Przecież to jest jego "kumpel", a z kumplami nie bierze się ślubu, co nie? Nie odwrócił się ani razu do dziewcząt, mając nadzieję że gdy wróci to nie będzie już taki czerwony.
- Przechwycę każdą jej wiadomość i patronusa. - roześmiał się na wyobrażenie tej walki aby zaklęcie nie opuściło pubu.
- Wiesz, może mają rację. Możemy już przecież zaszaleć, mamy powód do świętowania. - zerknął na Theseusa składającego zamówienie. Okazali dowody osobiste - bo jednak byli siedemnastolatkami - i mogli wrócić z zamówieniem do stolika.
- No, mi też poszło świetnie. Lubię OPCM. - odparł bez cienia skromności i uciął temat kiedy odkrył, że dziewczyny przegrupowały się przy stoliku. Oto jego bliźniacza siostra została otoczona koleżankami więc nie pozostało mu nic innego jak usiąść pomiędzy Theseusem a Brenną.
- Kto chce umrzeć i być duchem? - zapytał kiedy już butelka i kilka lokalnych przekąsek, o które poprosił zanim odeszli od kontuaru. Pytał bo słyszał kawałek rozmowy i wyrwał z kontekstu dwie najciekawsze informacje. Chciał jeszcze się odezwać, dopowiedzieć coś "zabawnego" lecz gdy tylko dziewczęta skierowały na niego wzrok - choćby chwilowo - to zwątpił w swoje zdolności społeczne i zamknął usta zanim miał się wygłupić. Zamiast tego lekko nerwowo sięgnął po butelkę rumu i sprawnym zaklęciem odkorkował ją. Unikając spojrzeń rozlał każdemu zainteresowanemu... sobie również choć był przekonany, że po paru łykach będzie kręciło mu się w głowie.
- Nie powiedziałem jakie piwo... - wymamrotał w obronie lecz powiedział to na tyle cicho, że mało kto mógł go usłyszeć. Wydostał się z towarzystwa aby złapać oddech i odczekać aż siostrze wypadnie z głowy pomysł swatania go. Tyle dobrego, że nigdy nie wpadnie na pomysł proponowania mu ożenku z Brenną. Przecież to jest jego "kumpel", a z kumplami nie bierze się ślubu, co nie? Nie odwrócił się ani razu do dziewcząt, mając nadzieję że gdy wróci to nie będzie już taki czerwony.
- Przechwycę każdą jej wiadomość i patronusa. - roześmiał się na wyobrażenie tej walki aby zaklęcie nie opuściło pubu.
- Wiesz, może mają rację. Możemy już przecież zaszaleć, mamy powód do świętowania. - zerknął na Theseusa składającego zamówienie. Okazali dowody osobiste - bo jednak byli siedemnastolatkami - i mogli wrócić z zamówieniem do stolika.
- No, mi też poszło świetnie. Lubię OPCM. - odparł bez cienia skromności i uciął temat kiedy odkrył, że dziewczyny przegrupowały się przy stoliku. Oto jego bliźniacza siostra została otoczona koleżankami więc nie pozostało mu nic innego jak usiąść pomiędzy Theseusem a Brenną.
- Kto chce umrzeć i być duchem? - zapytał kiedy już butelka i kilka lokalnych przekąsek, o które poprosił zanim odeszli od kontuaru. Pytał bo słyszał kawałek rozmowy i wyrwał z kontekstu dwie najciekawsze informacje. Chciał jeszcze się odezwać, dopowiedzieć coś "zabawnego" lecz gdy tylko dziewczęta skierowały na niego wzrok - choćby chwilowo - to zwątpił w swoje zdolności społeczne i zamknął usta zanim miał się wygłupić. Zamiast tego lekko nerwowo sięgnął po butelkę rumu i sprawnym zaklęciem odkorkował ją. Unikając spojrzeń rozlał każdemu zainteresowanemu... sobie również choć był przekonany, że po paru łykach będzie kręciło mu się w głowie.