05.12.2025, 09:44 ✶
W noc Mabon, gdy wszyscy już się pożegnali albo poszli spać, Lorraine znalazła na swoim biurku prezent - musiał zostać przyniesiony, gdy krzątała się po Necronomiconie szykując kolację.
W szary papier owinięto… sukienkę. Nie byle jaką - znała tą sukienkę doskonale. A może nie? Przecież jej sukienka miała rozprucia, krzywo przyszyte srebrne guziczki. Ta - zdawała się być doskonała. Ktokolwiek nad nią pracował zadbał, żeby wyglądała jak nowa i co ważniejsze, leżała na Lorraine idealnie.
Na cieniutkiej bibułce, którą zabezpieczono kreację leżała wizytówka salonu krawieckiego Viseny’i Malfoy.
Ofiarodawca nie zostawił żadnego liściku.
W szary papier owinięto… sukienkę. Nie byle jaką - znała tą sukienkę doskonale. A może nie? Przecież jej sukienka miała rozprucia, krzywo przyszyte srebrne guziczki. Ta - zdawała się być doskonała. Ktokolwiek nad nią pracował zadbał, żeby wyglądała jak nowa i co ważniejsze, leżała na Lorraine idealnie.
Na cieniutkiej bibułce, którą zabezpieczono kreację leżała wizytówka salonu krawieckiego Viseny’i Malfoy.
Ofiarodawca nie zostawił żadnego liściku.