Ruda uwielbiała działanie w parach, szczególnie, kiedy jej partnerzy byli doświadczeni, mogła się od nich wtedy sporo nauczyć, no i było fajnie, jak coś się działo. Ona lubiła jak było fajnie, a z Erikiem miała już przyjemność walczyć już kilka razy różdżka w różdżkę i wiedziała, że jest całkiem cool, no i jak ona latał na miotle, może nie tak super, ale jednak, mimo tego, że był taki wielki umiał się na niej unosić, to już było coś.
- Może wcale nie trzeba będzie na chama? A nawet, możemy spróbować wbić je do środka, wyczarować jakieś zabezpieczenie i będzie git, nie powinno być głośno. - Przynajmniej w teorii nie brzmiało to wcale tak najgorzej, znając życie po drodze coś by się rypło, żeby nie było zbyt prosto, jak zawsze. Przynajmniej nigdy się nie nudzili.
- Lubię te nasze akcje, to znaczy fajnie, jakbyśmy nie musieli ich robić, co nie, ale jak już są, to też jest spoko. - Nie ma to jak optymistyczne podejście, czyż nie?
Erik odkrzykiwał do Brenny, kiedy Ruda zaglądała do środka. Nie widziała za dużo, bo w środku było ciemno, co nie ułatwiało rekonesansu. Robiła jednak co mogła, by zobaczyć jak najwięcej. Zmrużyła nawet oczy, by jeszcze bardziej skupić spojrzenie, jakby faktycznie miało to pomóc.
Są tu jakieś zabezpieczenia, runy, ale chuja się znam na runach, więc nie wiem, co oznaczają - Zaczęła mówić do Brenny w myślach. Dora albo Thomas powinni to obejrzeć, pewnie im to więcej powie. - W końcu oni się na tym znali, dla nich to nie były zwykłe malunki, które nie miały żadnego znaczenia. Mogę spróbować je zapamiętać i później narysować, chociaż najłatwiej będzie po prostu tu wejść. Od środka? Chyba od środka. - Powiedziała co wiedziała. Naprawdę ceniła sobie fale, przynajmniej nie musiała się drzeć i zdzierać sobie gardła. Spojrzała jeszcze na dół, aby zobaczyć, czy nie grozi im jakieś niebezpieczeństwo, bo byli teraz zajęci, więc warto było rzucić okiem na otoczenie.