05.12.2025, 14:45 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.04.2026, 10:43 przez Aaron Andrew Moody.)
Rano, 1 października 1972 roku, na stole czekała na Lorien kawa. Ale nie taka zwykła kawa! Taka kawa, której woń odkrywa kołderkę, zachęca bardzo natarczywie do wstania z łóżka (w dużej mierze zaanektowanego już zresztą przez koty), drażniąc nosek wrażliwy przecież na zapach kawy. Dobrej kawy. A ta była bardzo dobra, poza tym że miała milion pysznych, aromatycznych dodatków, bo włoska kawiarenka blisko mieszkania Aarona właśnie wprowadziła jesienne menu. Auror musiał wstać wcześniej do pracy, więc pewnie wstąpił tam, gdy Lorien jeszcze spała, żeby kupić jej jakiegoś łakocia na miły początek dnia. Obok kawy zostawił skreślony naprędce liścik.
Żebyś miała miły poranek. Zostawiłem też w termosie. Weź na te twoje popołudniowe wykłady.
Do zobaczenia wieczorem.
Do zobaczenia wieczorem.
– You're too difficult.
– The situation is difficult, not me.
– The situation is difficult, not me.