• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
1 2 3 4 5 … 9 Dalej »
[09.10.1972] hi, big boy, wanna be friends? | Benjy, Heather

[09.10.1972] hi, big boy, wanna be friends? | Benjy, Heather
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#9
05.12.2025, 20:40  ✶  

Każdy czasem robił głupoty, tym właśnie było otworzenie przez Heath drzwi bez różdżki w ręku, dosyć szybko jednak dotarło do niej, że popełniła błąd. No bo zobaczyła w nich tego wielkiego typa, co wyglądał, jakby chciał kogoś zabić, a jeśli nie zabić, to co najmniej komuś przypierdolić. No i założyła, że to jej chciał to zrobić, no bo gdyby nie jej, to przecież nie znalazłby się przed jej drzwiami, co nie? Całkiem jasna sprawa, prosta jak budowa cepa, czy coś. Stąd też od razu przeszła do obrośnięcia w piórka, musiała pokazać, że jest z niej jakiś przeciwnik, że była gotowa walczyć o siebie. No kurde, jeśli sama o siebie nie zawalczy, to nikt o nią nie zawalczy, to też było bardzo proste, więc ścisnęła te swoje drobne piąstki i była gotowa doskoczyć do jego twarzy, bo czemu by nie, kto niby mógł jej zabronić, tyle, że w sumie on nadal stał i patrzył, nie ruszył się nawet o krok, ba wydawał się być zupełnie niewzruszony jej reakcją, nic, a nic, wcale.

- Właśnie walczę z tym, żeby nic się ze mnie nie wylało. - Robił to specjalnie, jak nic się z niej nabijał, znalazł sobie do tego idealne słowa. Naprawdę starała się, aby nic się z niej nie wylało, kosztowało ją to sporo opanowania, co wcale nie było takie łatwe przy tym obcym kolesiu, który na nią patrzył. Była jednak bardzo dzielna i udało jej się nie wybuchnąć.

- To nie jest odpowiedni moment na rozmawianie o priorytetach. - Nie, kiedy próbowała się uspokoić, jasne, fajnie było wiedzieć, że też nie chciał wybuchać, w sumie wszystko wreszcie zaczęło jej się klarować.

Nie przyszedł tutaj, żeby ją zajebać, sama go do siebie zaprosiła, to było kurewsko zabawne, naprawdę. Szkoda tylko, że wzięła go za śmierciożercę, ale Erik nie uprzedził jej, że typ wygląda jak jeden z nich, to do niego powinna mieć pretensje, o, na pewno nie omieszka powiedzieć mu, co o tym myśli w krótkim liście, bo powinien ją ostrzec, powinien chociaż wspomnieć o tym, że typ prezentował się nieco wątpliwie, wtedy na pewno byłaby na to gotowa, a tak? Tak zrobiła z siebie debila, no nie był to pierwszy raz, na pewno też nie ostatni, więc, czy właściwie było się czym przejmować. No nie, nie mogła sobie zawracać głowy takimi pierdołami, była ponad to.

Lizzy zawsze miała wizje, ba, te jej wizje rzadko kiedy zostawały tylko wizjami, wszystkie wprowadzała w życie. Heath też była jedną z tych wizji, miała być jej następczynią, nowym pokoleniem świata quidditcha, miała przejąć po niej pałeczkę, czy tam miotełkę, tylko kurwa coś poszło nie tak, bo nie potrafiła chować głowy w piach, nie szczypała się wcale i komentowała wszystkie chujowe decyzje trenerów, co wiązało się z posadzeniem jej na ławce, a jak ją posadzili na ławce, to się na nich wysrała. Niech spierdalają i szukają kolejnych potulnych owieczek. Myśleli, że łatwo będzie ja manipulować... Była jednak zbyt podobna do Elizabeth, która jednak miała w sobie nieco ogłady, Heather nie miała jej wcale, więc spierdoliła i została jebanym krawężnikiem - spełnienie marzeń, nie ma co.

Miała ochotę wystawić mu język, jako potwierdzenie tego, że naprawdę ma dwanaście lat... skoro sam jej to zasugerował. Zamiast tego jednak się tylko trochę skrzywiła - Mam dwadzieścia jeden lat, to prawie dwa razy tyle, co dwanaście. - No, prawie, ale wiek to tylko liczba, co nie? - to trzy, czy siedem? Demencja starcza powoduje, że nie wiesz ile masz lat? - Sam zaczął tę dyskusję na wysokim poziome, ona dostosowywała się do rozmówcy (ta, jasne). - Mam całe sto sześćdziesiąt centymetrów wzrostu, chyba też niedowidzisz z racji na swój wiek. - Biedny, stary, człowiek, zmysły mu się psuły, nie wiedziała tylko jeszcze czy było go jej tak do końca szkoda.

- Za dużo sobie wyobrażasz, to Ty nie potrafisz znieść słowa zalanie, dla mnie to codzienność. - Po raz kolejny postanowiła go użyć, z czystej przekory, podobała jej się ta śmieszna mina, którą robił, gdy tego słuchał.

- To miłe, że będziesz o mnie wtedy myślał, jak mniemam chciałbyś mieć takie zajebiste dziecko jak ja? - Uśmiechnęła się zadziornie, podobała jej się ta dynamika rozmowy, miała wrażenie, że toczy się bardzo szybko, a Wood lubiła jak wszystko działo się szybko, więc była gotowa na więcej.

- Merlinie, to tylko wybuchanie wodą, nic takiego. - Wiedziała, że mogło to przynosić konsternację, ale przywykła do tego, że nazywała to zalewaniem, no kurwa, po co było komplikować sprawę, musiała teraz znaleźć jakiś wyszukany epitet, ale nie była w tym dobra, więc pewnie wróci do starej nomenklatury.

- Dobra, to następnym razem pierdolnę Cię kaflem, może wtedy zaczniesz traktować mnie poważnie. - Wzięła to sobie do serca, o tak, o ile w ogóle dojdzie do następnego razu, chociaż w sumie już chyba ustalili, że nie miała go bić, ale tak tylko rzuciła, bo ją sprowokował, a nie zamierzała być na to bierna, musiała odpowiedzieć, bo inaczej by się udusiła.

To było mieszkanie jej starych, trochę jak muzeum, pełne trofeów, mioteł, innych ważnych, sentymentalnych rzeczy, w salonie znajdowały się zdjęcia ich trójki, zazwyczaj na miotłach, Ruda była jedynaczką, co zresztą można było wywnioskować po jej zachowaniu, dużo gadała, była kurewsko pewna siebie, i okropnie zawzięta. Mogłoby się wydawać, że uważa, że wszystko się jej należy, jednak mało kto wiedział, że od małego była na swój sposób kształtowana. Matka chciała zrobić z niej swoją zastępczynie, co wiązało się z ogromem pracy, który musiała w to zrobić, jasne miała ku temu predyspozycje, ale to nie było wszystko, na koniec zresztą zjebała, bo była zbyt dumna, nie, żeby tego żałowała, chociaż czasem brakowało jej boisk i splendoru.

Nie mogła odpuścić tego pytania, jakoś tak samo nasunęło jej się na język, a, że nie należała do osób, co się szczypią, to po prostu zapytała. Bez sensu było się domyślać i zastanawiać, skoro mógł jej udzielić odpowiedzi, zaspokoić jej ciekawość, i może mógł uznać, że było to nie na miejscu... ale cóż - trudno.

Już miała się odezwać, kiedy wspomniał o tym, że nie miała filtra, jednak kontynuował, pewnie spodziewał się tego, że jak znowu się odezwie to wypluje z siebie kolejny monolog, lubiła mówić, bardzo lubiła mówić, ale teraz to on zaczął mówić, a ona słuchała.

Nie powinno jej to zdziwić, że była to klątwa, pewnie sporo ryzykował podczas takiej pracy, patrzyła na niego zafascynowana tą całą historią, Ruda lubiła ludzi, którzy swoje przeżyli, którzy nie bali się ryzykować, którzy czuli, że żyją, a on jej wyglądał na kogoś takiego, więc zamilkła i słuchała, co wcale nie było dla niej takie oczywiste i walczyła z tym, żeby nie przerywać mu w trakcie, bo pojawiały się pytania, które chciała mu zadać, ale grzecznie słuchała.

Appalachy wow. Trafił jej się klątwołamacz z prawdziwego zdarzenia, zabici ludzie - jeszcze większe wow, oczy zaczynały jej się rozszerzać z każdym zdaniem, które padło z jego ust. Wow ktoś wyparował, wow ktoś umarł, wow on przeżył. Niezły był z niego kozak.

- Ziomek, ale z Ciebie badass! Ledwo Cię musnęło, tyle ludzi umarło? Chuj tam z tym głosem, ja pierdole, niezła historia, masz takich więcej? Wyglądasz jakbyś miał, ja jebie, chyba jeszcze nigdy nie trafił mi się taki wyejbany klątwołamacz, ci wcześniejsi to były jakieś popierdóły. - Nie ukrywała swojego entuzjazmu, Rudej zdecydowanie imponowały takie opowieści no i nic nie sugerowało, żeby powinna wątpić w jego słowa, bo przecież faktycznie miał coś z gardłem, co mogło być potwierdzeniem, że coś takiego się wydarzyło, niby mógł kłamać, ale czy wymyśliłby coś takiego?

- Ha, szpitale są chujowe, też ich nie lubię, dlatego mam swojego uzdrowiciela w domu, widzę, że też jesteś tak samo sprytny, nie trzeba ich odwiedzać, kiedy Twój narzeczony, czy tam żona jest jednym z tych ludzi w kitlach. - Widocznie mieli co do tego bardzo podobne podejście, nie tylko ona była taka sprytna.

- Alkohol jest najlepszym lekarstwem na wszystko, zgadzam się co do tego, nie ma lepszego, uleczy i ciało i ducha. - Co do tego też najwyraźniej się zgadzali. - Chodzisz na przyjęcia gdzie są dzieci? Naprawdę przed Tobą nie uciekają, trochę jesteś w sumie jak taki misiek co? Niby niebezpieczny, a jak przyjdzie co do czego to przytulanka? - Może nie powinna tego mówić, ale sam wspomniał o tym, że bywa na przyjęciach dla dzieci, ktoś go tam zapraszał i skoro robił wśród nich za atrakcję to oznaczało, że przed nimi nie stronił.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (9095), Heather Wood (8880)




Wiadomości w tym wątku
[09.10.1972] hi, big boy, wanna be friends? | Benjy, Heather - przez Heather Wood - 04.12.2025, 14:12
RE: [09.10.1972] hi, big boy, wanna be friends? | Benjy, Heather - przez Benjy Fenwick - 04.12.2025, 16:27
RE: [09.10.1972] hi, big boy, wanna be friends? | Benjy, Heather - przez Heather Wood - 04.12.2025, 18:04
RE: [09.10.1972] hi, big boy, wanna be friends? | Benjy, Heather - przez Benjy Fenwick - 04.12.2025, 20:06
RE: [09.10.1972] hi, big boy, wanna be friends? | Benjy, Heather - przez Heather Wood - 04.12.2025, 22:05
RE: [09.10.1972] hi, big boy, wanna be friends? | Benjy, Heather - przez Benjy Fenwick - 05.12.2025, 01:56
RE: [09.10.1972] hi, big boy, wanna be friends? | Benjy, Heather - przez Heather Wood - 05.12.2025, 10:30
RE: [09.10.1972] hi, big boy, wanna be friends? | Benjy, Heather - przez Benjy Fenwick - 05.12.2025, 19:47
RE: [09.10.1972] hi, big boy, wanna be friends? | Benjy, Heather - przez Heather Wood - 05.12.2025, 20:40
RE: [09.10.1972] hi, big boy, wanna be friends? | Benjy, Heather - przez Benjy Fenwick - 06.12.2025, 19:08
RE: [09.10.1972] hi, big boy, wanna be friends? | Benjy, Heather - przez Heather Wood - 06.12.2025, 23:27
RE: [09.10.1972] hi, big boy, wanna be friends? | Benjy, Heather - przez Benjy Fenwick - 07.12.2025, 03:13
RE: [09.10.1972] hi, big boy, wanna be friends? | Benjy, Heather - przez Heather Wood - 07.12.2025, 23:44
RE: [09.10.1972] hi, big boy, wanna be friends? | Benjy, Heather - przez Benjy Fenwick - 12.12.2025, 23:22
RE: [09.10.1972] hi, big boy, wanna be friends? | Benjy, Heather - przez Heather Wood - 15.12.2025, 18:03

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa