06.12.2025, 04:44 ✶
Kawa na drugim piętrze to był raczej rytuał, niezbędny do dalszego funkcjonowania w biurze aurorów i pewnie brygady uderzeniowej też. Jej smak był wyraźnie przerysowany przez każdego, kto kiedykolwiek jej skosztował, jakby przykre słowa miały podkreślić jak momentami podła była ich praca. Odstraszało to też od dzbanka nieproszonych gości.
Bulstrode usiadł w fotelu, albo raczej - rozjebał się w nim. Rozparł, założył nogę na nogę - szeroko, opierając na kolanie kostkę - i z umiarkowanym zainteresowaniem przyglądał się beczce z piaskiem. Niesamowite to było, na co mogły sobie pozwolić osoby, których większość obowiązków polegała na wydawaniu poleceń i podejmowaniu decyzji. Ale zgadzał się, tego typu napitek był raczej doświadczeniem. Czymś, co fajnie było przeżyć przynajmniej raz w życiu, ale nie miało się zbytnio czasu bawić w to za często. Trzeba było przecież czekać, a on z kolei nie był aż tak cierpliwy.
Sufit też był fajny. Poruszające się po nim znaczniki nadawały mu życia i uświadamiały patrzącym, jak dużo dóbr znajdowało się właśnie w tranzycie. Aż mimowolnie człowiek się zastanawiał, czy po pierwsze, to wszystko działo się w czasie rzeczywistym i po drugie, czy w pełni pokrywało się z prawdą. Czy ktoś niepowołany mógł wyłuskać z tego jakieś interesujące informacje?
Obejrzał się biurko Selwyna, kiedy padła o nim wzmianka, ale niekoniecznie zainteresował się samym faktem, że go tutaj z nimi nie było. Spalona Noc starła z powierzchni ziemi wiele budynków i po prawdzie to skłonny był bardziej dziwić się, że Anthony miał czas ich do siebie zaprosić, zamiast też gdzieś utknąć.
- Bardzo dobrze. Wygrałem dzisiaj konkurs na najlepszego aurowidza w Biurze Aurorów i dzięki temu z mojego biurka zniknęły najnudniejsze raporty - poinformował z miną niewiniątka. Jeśli ktoś tutaj liczył na to, że wplącze go w rozmowę o uczuciach i przemyśleniach na temat śmierci jego siostry, to się trochę mógł przeliczyć. - A dopiero wczoraj wróciłem do pracy - dodał jeszcze, tak dla porządku. Śledztwo szło tak, że niezbyt chyba. Mieli dużo pracy, zgłoszenia piętrzyły się, a oni w tym zwyczajnie tonęli.
Przyjął czarkę z kawą, otulając ją dłońmi ale nie decydując się jeszcze na próbowanie. Ciało ciągnęło do ciepła, ale nie był Victorią i jemu gorąco mogło faktycznie zaszkodzić. To było zwyczajnie dziwne, ale sprawiło że musiał się trochę nauczyć obchodzić to nieczucie na zmiany temperatury. Przypominać sobie, ze coś mogło być za ciepłe i wywołać oparzenia.
Bulstrode usiadł w fotelu, albo raczej - rozjebał się w nim. Rozparł, założył nogę na nogę - szeroko, opierając na kolanie kostkę - i z umiarkowanym zainteresowaniem przyglądał się beczce z piaskiem. Niesamowite to było, na co mogły sobie pozwolić osoby, których większość obowiązków polegała na wydawaniu poleceń i podejmowaniu decyzji. Ale zgadzał się, tego typu napitek był raczej doświadczeniem. Czymś, co fajnie było przeżyć przynajmniej raz w życiu, ale nie miało się zbytnio czasu bawić w to za często. Trzeba było przecież czekać, a on z kolei nie był aż tak cierpliwy.
Sufit też był fajny. Poruszające się po nim znaczniki nadawały mu życia i uświadamiały patrzącym, jak dużo dóbr znajdowało się właśnie w tranzycie. Aż mimowolnie człowiek się zastanawiał, czy po pierwsze, to wszystko działo się w czasie rzeczywistym i po drugie, czy w pełni pokrywało się z prawdą. Czy ktoś niepowołany mógł wyłuskać z tego jakieś interesujące informacje?
Obejrzał się biurko Selwyna, kiedy padła o nim wzmianka, ale niekoniecznie zainteresował się samym faktem, że go tutaj z nimi nie było. Spalona Noc starła z powierzchni ziemi wiele budynków i po prawdzie to skłonny był bardziej dziwić się, że Anthony miał czas ich do siebie zaprosić, zamiast też gdzieś utknąć.
- Bardzo dobrze. Wygrałem dzisiaj konkurs na najlepszego aurowidza w Biurze Aurorów i dzięki temu z mojego biurka zniknęły najnudniejsze raporty - poinformował z miną niewiniątka. Jeśli ktoś tutaj liczył na to, że wplącze go w rozmowę o uczuciach i przemyśleniach na temat śmierci jego siostry, to się trochę mógł przeliczyć. - A dopiero wczoraj wróciłem do pracy - dodał jeszcze, tak dla porządku. Śledztwo szło tak, że niezbyt chyba. Mieli dużo pracy, zgłoszenia piętrzyły się, a oni w tym zwyczajnie tonęli.
Przyjął czarkę z kawą, otulając ją dłońmi ale nie decydując się jeszcze na próbowanie. Ciało ciągnęło do ciepła, ale nie był Victorią i jemu gorąco mogło faktycznie zaszkodzić. To było zwyczajnie dziwne, ale sprawiło że musiał się trochę nauczyć obchodzić to nieczucie na zmiany temperatury. Przypominać sobie, ze coś mogło być za ciepłe i wywołać oparzenia.