06.12.2025, 11:59 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.12.2025, 12:02 przez Lorien Mulciber.)
W odpowiedzi na ten list, Lorien odesłała papierowy samolocik w godzinach popołudniowych.
Mio Antonio,
Doprawdy ciężko mi powiedzieć kto ucieszył się z prezentu bardziej. Ja czy moi podopieczni, którzy natychmiast porzucili Azkaban na rzecz nowego domku. Co prawda mieliśmy tu małą sprzeczkę o kolorową krówkę, ale czego nie naprawi jedno, proste zaklęcie klonujące. Już dawno nie widziałam ich tak zachwyconych. Aż będziemy musieli postawić nową gablotę.
Musisz przyjść później zobaczyć. Jestem dziś w pracy do późna.
Jeśli zaś chodzi o dzisiejszy wieczór...
Wybacz jednak postanowiłam, że pozostanę w domu. Trudny do opisania niesmak budzi we mnie organizacja balu maskowego, gdy wciąż jako kraj, jako społeczność, nie otrząsnęliśmy się z tragedii, którą przynieśli nam ludzie w maskach. Ponadto dotarła do mnie informacja, że Alexander takowego zaproszenia nie otrzymał.
Jest to co najmniej niezręczne zachowanie ze strony rodziny Lestrange - Alexander jest głową rodu, więc nie zapraszając go dają jasno do zrozumienia, że pozostali członkowie tej rodziny są niemile widziani.
W dodatku nie jestem zadowolona z poziomu ochrony. Zakładając, że nasi czystokrwiści przyjaciele z Biura Aurorów i BUM'u będą obecni w charakterze gości... Nie wyobrażam sobie w jaki sposób mieliby zapewnić odpowiedni poziom ochrony przyjęcia. Nie oskarżam państwa Lestrange o żaden ubytek, jednak sam rozumiesz. Zdaję sobie sprawę z tego jak wyselekcjonowana jest lista gości. Takie ich prawo. Skoro jednak lista nie uwzględnia osób towarzyszących nawet w charakterze personalnej ochrony, muszę odmówić udziału.
Ale mam nadzieję, że ty będziesz się bawił cudownie.
Mio Antonio,
Doprawdy ciężko mi powiedzieć kto ucieszył się z prezentu bardziej. Ja czy moi podopieczni, którzy natychmiast porzucili Azkaban na rzecz nowego domku. Co prawda mieliśmy tu małą sprzeczkę o kolorową krówkę, ale czego nie naprawi jedno, proste zaklęcie klonujące. Już dawno nie widziałam ich tak zachwyconych. Aż będziemy musieli postawić nową gablotę.
Musisz przyjść później zobaczyć. Jestem dziś w pracy do późna.
Jeśli zaś chodzi o dzisiejszy wieczór...
Wybacz jednak postanowiłam, że pozostanę w domu. Trudny do opisania niesmak budzi we mnie organizacja balu maskowego, gdy wciąż jako kraj, jako społeczność, nie otrząsnęliśmy się z tragedii, którą przynieśli nam ludzie w maskach. Ponadto dotarła do mnie informacja, że Alexander takowego zaproszenia nie otrzymał.
Jest to co najmniej niezręczne zachowanie ze strony rodziny Lestrange - Alexander jest głową rodu, więc nie zapraszając go dają jasno do zrozumienia, że pozostali członkowie tej rodziny są niemile widziani.
W dodatku nie jestem zadowolona z poziomu ochrony. Zakładając, że nasi czystokrwiści przyjaciele z Biura Aurorów i BUM'u będą obecni w charakterze gości... Nie wyobrażam sobie w jaki sposób mieliby zapewnić odpowiedni poziom ochrony przyjęcia. Nie oskarżam państwa Lestrange o żaden ubytek, jednak sam rozumiesz. Zdaję sobie sprawę z tego jak wyselekcjonowana jest lista gości. Takie ich prawo. Skoro jednak lista nie uwzględnia osób towarzyszących nawet w charakterze personalnej ochrony, muszę odmówić udziału.
Ale mam nadzieję, że ty będziesz się bawił cudownie.
Caluję,
Lorien M.