• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[20.09.1972, Hannibal & Jessie] Hit the road Jack

[20.09.1972, Hannibal & Jessie] Hit the road Jack
lover, not a fighter
wiek
20
sława
VI
krew
czysta
genetyka
oko uśpione
zawód
artysta sceniczny
175 cm wzrostu (na scenie wydawał się wyższy!) Pełna emocji twarz. Ciemne oczy i włosy, które zwykle pozostają w nieładzie. Goli się na gładko. Szczupły, ale umięśniony - zawodowy tancerz. Strój modny wśród mugolskiej młodzieży, czasami zgoła ekstrawagancki.

Hannibal Selwyn
#6
07.12.2025, 09:27  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.01.2026, 22:10 przez Hannibal Selwyn.)  
Hannibal uśmiechnął się na “wybitnego aktora”, a przy “wspaniałym kumplu” już całkiem kokieteryjnym gestem strzepnął nieistniejący pyłek ze swojego ramienia i poprawił włosy, pławiąc się w komplementach w komicznie przerysowany sposób.
- Rozmawialiśmy o tym. Zostawiam mu też liścik pożegnalny i coś na osłodę - powiedział, podczepiając pod kartkę na lodówce tabliczkę czekolady. Spoważniał i przez chwilę wyglądał, jakby walczył z sobą, aż w końcu westchnął i poskarżył się:
- Henry... myślę, że potrzebuje towarzystwa, a upiera się nikogo do siebie nie dopuszczać. Nie wiem, czy to taki super sposób - spojrzał na Jessiego bezradnie. Sam źle znosił samotność, potrzebował innych ludzi, jak powietrza, najlepiej bliskich, ale bogowie (no dobra, właściwie wszyscy wokół) wiedzieli, że nie pogardził także przypadkowym towarzystwem w razie potrzeby. Niby wiedział, że ludzie są różni, że Henry lubi ciszę, spokój, swój aparat fotograficzny i swoje książki, ale nie mógł uwolnić się od natrętnych myśli o tym, że tym razem nie dowiózł.
Nie powinien się tym w ogóle przejmować. Czy to Henry pierwszy nie potrafił go docenić? Ha! Kawał kariery Hannibala był zbudowany na kontrowersjach i sensacji. A jednak, kiedy zależało mu na czyjejś przyjaźni, trudno było się pogodzić z porażką. A poza tym nic nie mógł poradzić na to, że trochę martwił się o Lockharta, zwłaszcza teraz, kiedy miał okazję poznać go nieco bliżej. 
- No nic, trudno - rozłożył ręce, ucinając nieprzyjemny temat. Jeśli to była jego porażka, nie mógł pozwolić na to, by długo się na niej skupiali - ani on, ani Jessie. Przedstawienie musiało trwać.

Upominek uczciwie go zaskoczył. Hannibal przyjrzał się breloczkowi i zachichotał.
- Co to jest? Jakiś mugolski żarcik? Wyglada dość niepoprawnie politycznie. Podoba mi się! - pieczołowicie schował drobiazg do kieszeni - Przyczepię go do kluczy do mieszkania, tylko teraz są gdzieś na dnie kufra - machnął głową w stronę bagażu.

Czy bałby się wsiąść z nim do samochodu? Uśmiechnął się na ten pomysł. Wręcz przeciwnie, nie mógł się doczekać okazji, by skraść dziewiczy rejs jego następnego pojazdu, bo przecież było oczywiste, że prędzej, czy później Jessie takowy zdobędzie.
- Daj spokój, z tobą? Ufam twojemu rozsądkowi za kółkiem bardziej, niż swojemu, ale samochód to jednak co innego. Niektórzy mugole też mają opory, żeby ze mną wsiąść na motor - a przecież Selwyn wcale nie jeździł bardzo po wariacku! Hm, może onieśmielała ich konieczność przytrzymywania się go w trakcie jazdy? To było zabawne, bo dla Hannibala właśnie w tym tkwił urok.
- Jak będziesz miał nowy samochód, zamawiam jakąś wycieczkę, a póki co, nie krępuj się, jakbyś potrzebował podwózki. Merlin świadkiem, że mieszkając w magicznym Londynie miałem za mało okazji, by sobie pojeździć - uśmiechnął się. Strasznie szkoda tego auta.

Oniemiały słuchał… proroctwa? cokolwiek to było, co Jessie powiedział. Te słowa raczej do niego nie pasowały nawet w charakterze makabrycznego żartu. Poza tym jeżeli jego przerażenie było udawane, to zamiast w banku Gringotta, powinien pracować w teatrze.  Hannibal podtrzymał go podczas napadu kaszlu, beztroski nastrój wyparował z niego w mgnieniu oka. 
- To nie wygląda “w porządku”! Nie powinien tego zobaczyć jakiś uzdrowiciel? Od dawna tak masz? Silence! - warknął po francusku na drącego się kruka, nie doceniając chwilowo perfekcyjnego wyczucia chwili Arabeski. O dziwo, poskutkowało.
- Chcesz usiąść? Dać ci wody? - zapytał z troską.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Hannibal Selwyn (2172), Jessie Kelly (2438), Pan Losu (71)




Wiadomości w tym wątku
[20.09.1972, Hannibal & Jessie] Hit the road Jack - przez Hannibal Selwyn - 02.12.2025, 08:06
RE: [20.09.1972, Hannibal & Jessie] Hit the road Jack - przez Jessie Kelly - 03.12.2025, 17:13
RE: [20.09.1972, Hannibal & Jessie] Hit the road Jack - przez Pan Losu - 03.12.2025, 17:13
RE: [20.09.1972, Hannibal & Jessie] Hit the road Jack - przez Hannibal Selwyn - 03.12.2025, 18:30
RE: [20.09.1972, Hannibal & Jessie] Hit the road Jack - przez Jessie Kelly - 05.12.2025, 22:00
RE: [20.09.1972, Hannibal & Jessie] Hit the road Jack - przez Hannibal Selwyn - 07.12.2025, 09:27
RE: [20.09.1972, Hannibal & Jessie] Hit the road Jack - przez Jessie Kelly - 08.12.2025, 19:38
RE: [20.09.1972, Hannibal & Jessie] Hit the road Jack - przez Hannibal Selwyn - 09.12.2025, 16:23
RE: [20.09.1972, Hannibal & Jessie] Hit the road Jack - przez Jessie Kelly - 09.12.2025, 18:33
RE: [20.09.1972, Hannibal & Jessie] Hit the road Jack - przez Hannibal Selwyn - 10.12.2025, 12:43
RE: [20.09.1972, Hannibal & Jessie] Hit the road Jack - przez Jessie Kelly - 14.12.2025, 12:52

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa