06.12.2025, 21:16 ✶
— Nie znam się za bardzo na architekturze, ale to jest chyba taki budynek, który specjaliście nazwaliby ''wnętrzem z potencjałem'' — odmruknął Erik po kolejnym komentarzu Heather na temat mijanego przez nich filaru. — Oczami wyobraźni praktycznie widzę, jak to miejsce ożywa po wpompowaniu w niego tych wielu tysięcy galeonów. Wyburzyłbym za to parę ścian na parterze, żeby z kilku mniejszych sali zrobić jedną dużą. Jadalnie? Salon? Barek na kameralne imprezy?
Chociaż Longbottom nie należał do ludzi wyjątkowo strachliwych, tak atmosfera Posępnej Wyspy dość szybko zaczęła mu się udzielać. Niepokojąca cisza panująca w całym kompleksie, brak jakichkolwiek zwierząt w okolicy (przynajmniej na pierwszy rzut oka) i przede wszystkim stan zamczyska sprawiały, że nie potrafił w pełni odpędzić od siebie wątpliwości związanych z tym miejscem. Na dobrą sprawę nie wiedzieli zbyt wiele na temat tego, co się wydarzyło na wyspie. Wiedzieli, że mieli do czynienia z kwintopedami, ale czy ktokolwiek wcześniej próbował odbić jakąkolwiek ich siedzibę? Czy ktokolwiek zdał w przeszłości raport z tego, jak się zachowują, gdy ktoś rzuca im wyzwanie? W jak dużych grupach działają?
Takie pytania powinien zadawać Departament Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami, zamiast zamartwiać się stanem błotoryjów gigantów na odludziach, skomentował bezgłośnie Erik, odsuwając jednak zaraz od siebie tę myśl. Może gdyby urzędnicy przykładali większą wagę do swoich badań niż tego jak traktować inwazyjne gatunki, to czarodzieje biorący udział w misjach terenowych mieliby dostęp do większej ilości informacji? Westchnął cicho, ruszając nieznacznie różdżką, aby oświetlić sobie drogę, która wiodła po popękanej posadzce.
— Hmm? — Zerknął w kierunku dziewczyny, gdy ta zwróciła uwagę na pęknięcie w murze. Podszedł bliżej, starając się jak najlepiej oświetlić uszkodzoną ścianę. — No, nie wygląda to zbyt dobrze. Raczej mało prawdopodobne, żeby to było w pełni naturalne. Z zewnątrz mury wydawały się dość mocarne. — Wyciągnął wolną rękę ku szczelinie, macając okolice głównego otworu. — Uszkodzenie początkowo mogło być mniejsze, ale jeśli coś się tam wepchnęło, to mogło dodatkowo powiększyć przejście. Zwłaszcza, jeśli przyprowadził ze sobą kumpli.
Chociaż Longbottom nie należał do ludzi wyjątkowo strachliwych, tak atmosfera Posępnej Wyspy dość szybko zaczęła mu się udzielać. Niepokojąca cisza panująca w całym kompleksie, brak jakichkolwiek zwierząt w okolicy (przynajmniej na pierwszy rzut oka) i przede wszystkim stan zamczyska sprawiały, że nie potrafił w pełni odpędzić od siebie wątpliwości związanych z tym miejscem. Na dobrą sprawę nie wiedzieli zbyt wiele na temat tego, co się wydarzyło na wyspie. Wiedzieli, że mieli do czynienia z kwintopedami, ale czy ktokolwiek wcześniej próbował odbić jakąkolwiek ich siedzibę? Czy ktokolwiek zdał w przeszłości raport z tego, jak się zachowują, gdy ktoś rzuca im wyzwanie? W jak dużych grupach działają?
Takie pytania powinien zadawać Departament Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami, zamiast zamartwiać się stanem błotoryjów gigantów na odludziach, skomentował bezgłośnie Erik, odsuwając jednak zaraz od siebie tę myśl. Może gdyby urzędnicy przykładali większą wagę do swoich badań niż tego jak traktować inwazyjne gatunki, to czarodzieje biorący udział w misjach terenowych mieliby dostęp do większej ilości informacji? Westchnął cicho, ruszając nieznacznie różdżką, aby oświetlić sobie drogę, która wiodła po popękanej posadzce.
— Hmm? — Zerknął w kierunku dziewczyny, gdy ta zwróciła uwagę na pęknięcie w murze. Podszedł bliżej, starając się jak najlepiej oświetlić uszkodzoną ścianę. — No, nie wygląda to zbyt dobrze. Raczej mało prawdopodobne, żeby to było w pełni naturalne. Z zewnątrz mury wydawały się dość mocarne. — Wyciągnął wolną rękę ku szczelinie, macając okolice głównego otworu. — Uszkodzenie początkowo mogło być mniejsze, ale jeśli coś się tam wepchnęło, to mogło dodatkowo powiększyć przejście. Zwłaszcza, jeśli przyprowadził ze sobą kumpli.
Rzut na scenariusz
Rzut 4 - 1
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞