28.02.2023, 04:56 ✶
Chociaż jego pierwsze słowa były podyktowane zirytowaniem, tak to minęło, gdy zorientował się, że starszy Ollivander w ten sposób wyraża jedynie troskę o swoje dziecko. Tego nigdy nie mógłby zarzucić Fortinbrasowi, nawet jeżeli były Minister Magii robił coś, aby chronić rodzinę, robił to dlatego, że był jej przyszłą głową, a teraz, od 1966 roku, już aktualną. Nie uważał, aby krzyczenie na Fergusa było dobrym wyjściem, sądząc po słowach, jakich jego ojciec użył, młody Ollivander nie dałby sobie przemówić do rozsądku, że ojciec chce dla niego dobrze. Elliott nawet nie probowałby tego w dyskusji z młodszym czarodziejem, uznając, że to wina Garricka, że nie potrafi przejawiać troski w inny sposób. Z resztą, to w końcu nie była jego sprawa, prawda? Nie musiał dalej w to wnikać, mieszać się czy zagłębiać i szczerze? Sprawiało to, że mógł odetchnąć z ulgą, przynajmniej w myślach. Niepotrzebnie wmieszał się w dyskusję, ale jeżeli, w przyszłości, mogłby być kimś, kto podniesie poszkodowanego syna na duchu, to przynajmniej tyle dobrego z tego wyszło. Malfoyowi wydawało się czasem, że błędne koło błędów rodzicielskich nigdy się nie skończy, głównie dlatego był tak sceptyczny co do posiadania swoich własnych pociech, przynajmniej z początku. Wiedział, że na dłuższą metę nie wygrałby z ojcowskich i rodzinnym 'należy przedłużyć ród'.
- Zapewne sobie nie zdaję, przynajmniej jeszcze - przyznał - Aczkolwiek, od czasu do czasu, lepiej odpuścić i pokazać, że zależy nam na drugiej osobie. Zwłaszcza, gdy ta mogła otrzeć się o śmierć. O tym wiem, jak nikt inny. - nie wiedział w jakim stanie był Fergus, ale po tym, co widział, wnioskował, że w nienajlepszym. Nie chciał jednak zakładać, że jego rany były az tak poważne, stąd przypuszczający ton.
Mógł dać radę starszemu Ollivanderowi co do tego, aby szczerzej wyrażał swoją troskę i nie powstrzymał się. Argument dopiero co pochowanej żony był idealny, aby mężczyzna tego nie podważał, a przynajmniej wydawało mu się, że w tym momencie ten będzie miał wystarczająco dużo przyzwoitości, by nie kłócić się z młodym wdowcem, którego strata była tak świeża.
Uśmiechnął się krótko do Fergusa, jakby pokazując, że rozumie mniej-więcej w jakiej pozycji on się znajduje w tej rozmowie. W gruncie rzeczy, faktycznie, trochę rozumiał, bo jego własny ojciec miał tendencje do przejmowania kontroli w dyskusji, nawet gdy jego dzieci były dojrzałe wystarczająco, aby nie musiał tego robić. Nie miało to, mimo wszystko, nic wspólnego z rodzicielską troską, a raczej chęcią zaistnienia i obsesyjnego trzymania ręki na pulsie; kontrolowanie innych oraz ich ruchów zawsze było głównym celem starszego Malfoya. W oczach Elliotta, ojciec nie posiadał współczucia, empatii czy nawet niezbyt był zdolny do miłości. Jak było naprawdę? Trudno było stwierdzić, bo Fortinbras prawdziwe ja skrywał za marmurem twardszym niż ten, który zdobił jego dzieci.
- Nie będę wam już przeszkadzał - dodał jeszcze, zanim ruszył w kierunku wyjścia.
- Szybkiego powrotu do zdrowia życzę - zwrócił się do Fergusa i skinął głową na pożegnanie do jego ojca, gdy wychodził z pomieszczenia.
- Zapewne sobie nie zdaję, przynajmniej jeszcze - przyznał - Aczkolwiek, od czasu do czasu, lepiej odpuścić i pokazać, że zależy nam na drugiej osobie. Zwłaszcza, gdy ta mogła otrzeć się o śmierć. O tym wiem, jak nikt inny. - nie wiedział w jakim stanie był Fergus, ale po tym, co widział, wnioskował, że w nienajlepszym. Nie chciał jednak zakładać, że jego rany były az tak poważne, stąd przypuszczający ton.
Mógł dać radę starszemu Ollivanderowi co do tego, aby szczerzej wyrażał swoją troskę i nie powstrzymał się. Argument dopiero co pochowanej żony był idealny, aby mężczyzna tego nie podważał, a przynajmniej wydawało mu się, że w tym momencie ten będzie miał wystarczająco dużo przyzwoitości, by nie kłócić się z młodym wdowcem, którego strata była tak świeża.
Uśmiechnął się krótko do Fergusa, jakby pokazując, że rozumie mniej-więcej w jakiej pozycji on się znajduje w tej rozmowie. W gruncie rzeczy, faktycznie, trochę rozumiał, bo jego własny ojciec miał tendencje do przejmowania kontroli w dyskusji, nawet gdy jego dzieci były dojrzałe wystarczająco, aby nie musiał tego robić. Nie miało to, mimo wszystko, nic wspólnego z rodzicielską troską, a raczej chęcią zaistnienia i obsesyjnego trzymania ręki na pulsie; kontrolowanie innych oraz ich ruchów zawsze było głównym celem starszego Malfoya. W oczach Elliotta, ojciec nie posiadał współczucia, empatii czy nawet niezbyt był zdolny do miłości. Jak było naprawdę? Trudno było stwierdzić, bo Fortinbras prawdziwe ja skrywał za marmurem twardszym niż ten, który zdobił jego dzieci.
- Nie będę wam już przeszkadzał - dodał jeszcze, zanim ruszył w kierunku wyjścia.
- Szybkiego powrotu do zdrowia życzę - zwrócił się do Fergusa i skinął głową na pożegnanie do jego ojca, gdy wychodził z pomieszczenia.
Koniec sesji
“An immense pressure is on me
I cannot move without dislodging the weight of centuries”
♦♦♦