28.02.2023, 11:46 ✶
- Spędziłem trzy lata w pustynnym kraju. Mam całą kolekcję kapeluszy – prychnął Cathal, zgodnie z prawdą zresztą. Gdyby myślał w stu procentach jasno, być może sam sobie by się dziwił, że właśnie dyskutuje z… zającami na temat nakryć głowy. A może po prostu dyskutował z Cadogonem? Taka dyskusja z Weasleyem nie byłaby znowu aż tak dziwna.
Spojrzenie Shafiqa powędrowało znowu do Jamila. Uniósł lekko brwi, gdy przez jego głowę przemknęła myśl, skąd wziął tę kamizelkę – i ten zegarek. Ograł kogoś w karty? Jeśli tak, to Cathal miał wielką nadzieję, że tym kimś był mugol, a nie bogaty czarodziej czystej krwi.
Reakcja Jamila mogła sugerować jednak, że tym, z którym grał, był któryś z karcianych rycerzy. Reakcja innych z kolei, że karciani rycerze są bardzo niebezpieczni. Ewentualnie, że Leta potraktowała ich paroma bardzo paskudnymi klątwami, skoro reagowali w ten sposób na kogoś, kto jeśli miał metr sześćdziesiąt wzrostu, to tylko z powodu fryzury i jeszcze kapelusza.
- To jakieś szaleństwo – wymruczał mężczyzna, bardziej chyba do siebie niż do nich, gdy zaczęli zastanawiać się, o co dokładnie pytał, a potem jeszcze okazało się, że z jakichś powodów jeśli nie masz zielonego szaliczka i wachlarzyka, musisz zostać ścięty.
Przez głowę przeszło mu najpierw, że on przecież też nie ma przy sobie szalika Slytherinu. Właściwie to nie nosił go od czasów i szkolnych i niewykluczone, że na dnie skrzyni zżarły go mole. Nie mówiąc już o jakimkolwiek wachlarzu.
A potem, że przecież Jamil jest mu potrzebny, bo miał próbować wywoływać duchy w waliskiej wiosce, o której na razie wiedzieli tyle, że była bardzo magiczna i pewnego dnia nagle znikła pod ziemią – a przy czym zachowała się pod tą ziemią zaskakująco dobrze. A oni chcieli ustalić, kto tam mieszkał i co się stało. I oczywiście, mogliby robić to jak mugolscy archeolodzy, czyli oglądać resztki jedzenia, talerze i tym podobne, ale znacznie prościej było porozmawiać z duchem kogoś, kto zginął w kataklizmie.
- Bez głowy nie będzie mógł przywołać żadnego ducha – zirytował się, ponownie sięgając po różdżkę, chociaż być może był to już ten moment, w którym należało uciekać. Zwłaszcza, że wcześniej osuszanie jeziora wyszło mu bardzo ładnie. – Jak ma przekazywać jego słowa bez ust?!
To, co mówił Cathal, w uszach postronnego obserwatora mogło brzmieć równie absurdalnie, jak to wszystko, co opowiadała cała reszta. Dla niego jednak miało perfekcyjny sens. Przecież ścięcie Jamila, nawet jeśli ten został Białym Królikiem, mogło położyć cały plan prac! Anglicy z jakichś powodów dość rzadko bawili się w wywoływanie duchów.
Shafiq machnął różdżką, próbując potraktować najbliższą kartę drętwotą.
Spojrzenie Shafiqa powędrowało znowu do Jamila. Uniósł lekko brwi, gdy przez jego głowę przemknęła myśl, skąd wziął tę kamizelkę – i ten zegarek. Ograł kogoś w karty? Jeśli tak, to Cathal miał wielką nadzieję, że tym kimś był mugol, a nie bogaty czarodziej czystej krwi.
Reakcja Jamila mogła sugerować jednak, że tym, z którym grał, był któryś z karcianych rycerzy. Reakcja innych z kolei, że karciani rycerze są bardzo niebezpieczni. Ewentualnie, że Leta potraktowała ich paroma bardzo paskudnymi klątwami, skoro reagowali w ten sposób na kogoś, kto jeśli miał metr sześćdziesiąt wzrostu, to tylko z powodu fryzury i jeszcze kapelusza.
- To jakieś szaleństwo – wymruczał mężczyzna, bardziej chyba do siebie niż do nich, gdy zaczęli zastanawiać się, o co dokładnie pytał, a potem jeszcze okazało się, że z jakichś powodów jeśli nie masz zielonego szaliczka i wachlarzyka, musisz zostać ścięty.
Przez głowę przeszło mu najpierw, że on przecież też nie ma przy sobie szalika Slytherinu. Właściwie to nie nosił go od czasów i szkolnych i niewykluczone, że na dnie skrzyni zżarły go mole. Nie mówiąc już o jakimkolwiek wachlarzu.
A potem, że przecież Jamil jest mu potrzebny, bo miał próbować wywoływać duchy w waliskiej wiosce, o której na razie wiedzieli tyle, że była bardzo magiczna i pewnego dnia nagle znikła pod ziemią – a przy czym zachowała się pod tą ziemią zaskakująco dobrze. A oni chcieli ustalić, kto tam mieszkał i co się stało. I oczywiście, mogliby robić to jak mugolscy archeolodzy, czyli oglądać resztki jedzenia, talerze i tym podobne, ale znacznie prościej było porozmawiać z duchem kogoś, kto zginął w kataklizmie.
- Bez głowy nie będzie mógł przywołać żadnego ducha – zirytował się, ponownie sięgając po różdżkę, chociaż być może był to już ten moment, w którym należało uciekać. Zwłaszcza, że wcześniej osuszanie jeziora wyszło mu bardzo ładnie. – Jak ma przekazywać jego słowa bez ust?!
To, co mówił Cathal, w uszach postronnego obserwatora mogło brzmieć równie absurdalnie, jak to wszystko, co opowiadała cała reszta. Dla niego jednak miało perfekcyjny sens. Przecież ścięcie Jamila, nawet jeśli ten został Białym Królikiem, mogło położyć cały plan prac! Anglicy z jakichś powodów dość rzadko bawili się w wywoływanie duchów.
Shafiq machnął różdżką, próbując potraktować najbliższą kartę drętwotą.