07.12.2025, 19:24 ✶
Jak dotąd najgorszym Yule w jego życiu było to, które spędzali we czwórkę. Pierwsze Yule pod śmierci Neda. Pierwsze Yule bez ojca. Na szczęście obyło się bez wielkiej rozpaczy, niezręcznej ciszy i nastroju pasującemu bardziej do pogrzebu, niż do świętowania, i udało im się to święto spędzić w... w typowym, świątecznym nastroju, ale nie dało się ukryć, że to już nie było to samo. Jedno miejsce przy stole było puste. Przygotowali o jeden talerz mniej. Brakowało czyjegoś głosu, czyichś żartów i śmiechu - a fakt, że było to święto, tylko podkreślał fakt, że Ned już nigdy nie wróci.
W późniejszych latach było już o wiele łatwiej, ale ten pierwszy raz był zdecydowanie najgorszy.
W późniejszych latach było już o wiele łatwiej, ale ten pierwszy raz był zdecydowanie najgorszy.