Taniec się zakończył, a Morpheus ukłonił się swojej partnerce, odprowadzając ją do jej ochroniarza.
Podczas przejęcia Lorien przez Aarona, bardzo ostentacyjnie wywrócił oczami. Oczywiście Moody nie wiedział, że ten młody przez swoje przeskoki po linii czasu, prawdopodobnie był bliżej jego wieku, niż mógł się tego spodziewać, na pewno bliżej niż to wynikało z metryki Longbottoma. Na pewno wyglądał na starszego przez krótką brodę, która odrastała powoli po tym, jak ją ogolił do zera, bo była przypalona z jednej strony i nie mógł z niej wywabić swądu spalenizny, siwą w wielu miejscach, tak samo jak przystrzyżone loki.
Wyglądał podobnie do swojego ojca.
— I jaki byłby ze mnie Niewymowny, aby zdradzać wszystkie tajemnice — dołączył do żartu Longbottom. — Przyjdę, o ile nie będzie znów kłopotów w Komnacie Artefaktów. Ten gagatek, którego przemieliliście ostatnio miał jakieś upodobanie do Samhain i zaraziło nam latarniami z rzepy kilka półek
Końcówka była już do Aarona.
— Miłego wieczoru wam obojgu. — Gdy odchodzili, Morpheus miał minę, jakby wiedział coś więcej, niż inni. Może właśnie tak było. Pani Mulciber. Pani Mulciber i pan Młody my ass.