Wysłuchał na spokojnie Roberta, który zdradził powód tego spotkania. Ukaranie zdrajcy - tylko właściwie był jeden, spory problem. Do kogo tak naprawdę wiadomość zostanie zaadresowana? Nie myślał tutaj tylko i wyłącznie o pokazaniu tego, co widać. Po pierwsze adresatem wiadomości zawsze były trzy strony. Pierwsza to ci, którzy chcą zdradzić. Muszą oni obawiać się konsekwencji. Druga oczywiście to aurory i brygada. Na pewno będą prowadzić śledztwo. I trzecia - społeczeństwo. Wszystkie te trzy grupy należało pogodzić ze sobą. Kolejna wymagania to siłą. To nie jest tak naprawdę prosto pokazać. I zdawał sobie z tego sprawę. Odczucie potęgi, jaką mają posiadać, musi być dobitne. Istniało tutaj kilka nieznanych czynników.
Sauriel oczywiście skomentował jego żart w sposób, który u niego spowodował westchnięcie. Milczał jednak, próbując przeanalizować wszystkie, czynniki, jakie wpływały na ich wizję, wtedy też usłyszał propozycje Rockwooda i miał wrażenie, że ten trochę inaczej rozumiał znaczenie siło. Było to dość okrutne, wręcz bestialskie. Nie był zwolennikiem takich metod, uważając tak naprawdę, że przynoszą więcej problemów, niż mają zalet. Ten nowy wtórował wampirowi, co nie oznaczało nic dobrego. Jego mina wyrażała pewną dezaprobatę dla tego pomysłu.
- Wasze pomysły są... - Potrzebował chwili, by dobrać odpowiednie słowo. - ...interesujące. Rzeczywiście pokażą innym, że należy się nas bać. Tylko, czy to będzie właściwy rodzaj strachu? Wątpię. Istnieje ponad pięćdziesięcioprocentowe prawdopodobieństwo, że odbiór będzie inny, niż oczekujemy tego. Dlatego pomysł ten należy zachować na inną okazję.- Nie chciał im mówić wprost, że to totalnie głupie i bezsensowne. Jego słowa były także skierowane do Mulcibera, który zapewne widział więcej, niż on. Nigdy nie będzie mieć tak szerokiej perspektywy, niż ten człowiek. Maski i szata będą przydatne, ale czy nie lepiej było je stworzyć przy pomocy magii? I tak nimi nie pogardzi, bo nie zniszczy ubrań.
- Ci, co to zobaczą lub przeczytają o tym, będą mieć nas za zwykle bestie, nie lepsze od wilkołaków. Taki czyn, choć słuszny spowoduje, że ci przeciwko nam będą mieć kolejny argument, by przekonywać tych, którzy nie są po żadnej ze stron, że nie można nam ufać. To nam nie przysłuży się na dłuższy mecz Quidditch. Czyn ten zamiast siły pokaże okrucieństwo i bestialstwo. - tak wynikało to z jego analizy. Mógł liczyć na to, że jego zrozumienie sytuacji dotrze do nich. Oczywiście miał swoja propozycje.
- To, co tak naprawdę przeraża wszystkich to niewiedza. Powstają pytania, na które nie ma odpowiedzi. I dlatego lepiej, by ciało po prostu znikło. Niech pokój, gdzie go znajdą, nosi ślady walki. Może jakiś fragment ciała powinien zostać w celu identyfikacji. Do tego odpowiednia inscenizacja pokoju. Wtedy ci, co go znajda co znajdą? Fragment czarodzieja, a gdzie reszta? Nie ma, wyparowała. Pokażemy tym siłę, bo byliśmy na tyle potężni, by ciało dosłownie zniszczyć na kawałki, których nie da się transmutować nawet. Brak wiedzy, co się stało z ciałem, wzbudzi strach jednocześnie nie tylko u zdrajców, a także tych, którzy nie są pewni. Czy na pewno będą chcieli walczyć przeciwko komuś, kto jest na tyle potężny, że po ciele nawet śladu nie ma? Sami nawet mogą zechcieć nauczyć się, jak zdobyć taką potęgę. - Owszem, ten plan nie miał stu procentowej szansy powodzenia, ale zmniejszał szanse na wystąpienie nieoczekiwanych skutków, niż przy pomocy tortur i pokazówki, która tylko pokaże światu ich najgorsze cechy.