07.12.2025, 23:05 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.12.2025, 23:27 przez Lorraine Malfoy.)
Najlepsze Yule... Lorraine Malfoy była w czwartej klasie, gdy Brenna Longbottom zaprosiła ją na Yule do Warowni. Na początku, oczywiście, nie zamierzała przyjmować zaproszenia. Spotkanej w skrzydle szpitalnym Brennie nakłamała bowiem, że spędza Yule w zamku tylko dlatego, że jej rodzice wyjeżdżają na wycieczkę za granicę, żeby uczcić rocznicę ślubu. Wcale nie dlatego, że nie chciała wracać do domu, który nigdy nie był jej domem, a jedynie miejscem, jakie nawykła domem nazywać. Wcale.
Długo przekonywała samą siebie, że starsza koleżanka zaprosiła ją na święta z litości. Niechybnie zrobiła to po tylko, żeby wszystkim rozgadać potem plotki o tym, że Lorraine Malfoy jest biedna! A jednak... Lorraine poczuła się tak bardzo, bardzo samotna, gdy zobaczyła, jak inne jej koleżanki pakują kufry, że zdecydowała się przyjąć zaproszenie, trochę żałośnie pytając Brenny, czy jej oferta jest wciąż aktualna, czy jej szacowni rodzice na pewno nie mają nic przeciwko, i... Jakie upominki ich ucieszą.
Potem z wypiekami na twarzy opowiadała ciotce Eleonorze o świętach spędzonych w Warowni. To, jak zachowywali się Longbottomowie, było zupełnie inne od tego, jak zachowywali się Malfoyowie. Lorraine była bardzo onieśmielona, ale i zachwycona rozgardiaszem wybuchłym wokół świątecznych obchodów. Wciąż pamięta, jak policzki bolały ją od uśmiechania... Pamięta też, jaką minę zrobiła ciotka, gdy Lorraine powiedziała jej, że część rodziny Longbottom spędziła poświąteczny wieczór grając w karty przy stole w kuchni, bo tam mogli bezkarnie podjadać specjalnie przygotowane na kolację przysmaki.
"Przy stole w kuchni?", spytała wówczas skonsternowana Eleonora. "Jak służba?"
Chyba właśnie dlatego Lorraine nie przepada za Yule.
Długo przekonywała samą siebie, że starsza koleżanka zaprosiła ją na święta z litości. Niechybnie zrobiła to po tylko, żeby wszystkim rozgadać potem plotki o tym, że Lorraine Malfoy jest biedna! A jednak... Lorraine poczuła się tak bardzo, bardzo samotna, gdy zobaczyła, jak inne jej koleżanki pakują kufry, że zdecydowała się przyjąć zaproszenie, trochę żałośnie pytając Brenny, czy jej oferta jest wciąż aktualna, czy jej szacowni rodzice na pewno nie mają nic przeciwko, i... Jakie upominki ich ucieszą.
Potem z wypiekami na twarzy opowiadała ciotce Eleonorze o świętach spędzonych w Warowni. To, jak zachowywali się Longbottomowie, było zupełnie inne od tego, jak zachowywali się Malfoyowie. Lorraine była bardzo onieśmielona, ale i zachwycona rozgardiaszem wybuchłym wokół świątecznych obchodów. Wciąż pamięta, jak policzki bolały ją od uśmiechania... Pamięta też, jaką minę zrobiła ciotka, gdy Lorraine powiedziała jej, że część rodziny Longbottom spędziła poświąteczny wieczór grając w karty przy stole w kuchni, bo tam mogli bezkarnie podjadać specjalnie przygotowane na kolację przysmaki.
"Przy stole w kuchni?", spytała wówczas skonsternowana Eleonora. "Jak służba?"
Chyba właśnie dlatego Lorraine nie przepada za Yule.