08.12.2025, 21:31 ✶
Przez całą drogę Hestia nie mogła przestać myśleć o tym, że nic jej się nie stało nieważne jak głupie by to nie było. Wiedziała, że powinna skupić się na innych rzeczach, jak chociażby samopoczuciu Henry'ego, ale ta głupia myśl zakradła się do umysłu czarownicy i najzwyczajniej na świecie nie chciała jej opuścić, wprawiając ją w jeszcze większe wyrzuty sumienia. Natomiast kiedy spróbowała skupić swoje myśli na czymś innym, Bletchley zaczęła obawiać się, że budynek, w którym mieszkał Lockhart został całkowicie spalony. I co wtedy miałaby zrobić? Była przecież zdecydowanie bardziej przytomna niż drugi czarodziej i nie była ranna, więc to do niej należałaby odpowiedzialność za pomoc Henry'emu. Powinna w takim razie wysłać go jednak do szpitala? Ministerstwa Magii? Zaproponować, że może zamieszkać u nich, o ile ich dom jeszcze stał, bez konsultacji z rodziną? Nie wiedziała. Hah... Nie wiedziała również czy Henry w ogóle nie miał mieszkania, a i tak zdążyła nastawić się na najgorszą możliwą opcję.
Wreszcie dotarli do mieszkania Henry'ego i Hestia... Odetchnęła z ulgą. Budynek się nie palił. Nigdzie nie było Śmierciożerców, ani chociażby dymu. Wyglądało na to, że chyba nie tylko ona miała dzisiaj odrobinę szczęścia.
Bletchley ostrożnie weszła do pomieszczenia i rozejrzała się po skromnym mieszkaniu.
– Tak. Chyba rzeczywiście wszystko jest w porządku. Proszę usiądź. Nie wyglądasz najlepiej.– powiedziała, jeszcze na wszelki wypadek zaglądając do każdego z pomieszczeń, zanim nie zorientowała się... Że w sumie było to nieco głupio, bo Henry raczej nie byłby na celowniku Śmierciożerców. Nie był w końcu mugolakiem, a jego działalność raczej nie uderzała bezpośrednio w tych ekstremistów. Chyba... – Henry? Robiłeś ostatnio jakieś kontrowersyjne zdjęcia do gazety, czy coś takiego?
Wreszcie dotarli do mieszkania Henry'ego i Hestia... Odetchnęła z ulgą. Budynek się nie palił. Nigdzie nie było Śmierciożerców, ani chociażby dymu. Wyglądało na to, że chyba nie tylko ona miała dzisiaj odrobinę szczęścia.
Bletchley ostrożnie weszła do pomieszczenia i rozejrzała się po skromnym mieszkaniu.
– Tak. Chyba rzeczywiście wszystko jest w porządku. Proszę usiądź. Nie wyglądasz najlepiej.– powiedziała, jeszcze na wszelki wypadek zaglądając do każdego z pomieszczeń, zanim nie zorientowała się... Że w sumie było to nieco głupio, bo Henry raczej nie byłby na celowniku Śmierciożerców. Nie był w końcu mugolakiem, a jego działalność raczej nie uderzała bezpośrednio w tych ekstremistów. Chyba... – Henry? Robiłeś ostatnio jakieś kontrowersyjne zdjęcia do gazety, czy coś takiego?