09.12.2025, 01:21 ✶
– Do wszystkiego o czym w tej chwili pomyślałeś co nie jest zwykłym i szybki sprawdzeniem faktów – powiedział, a w jego głosie zabrzmiała nuta rozbawienia. Możliwe też, że wraz z tymi słowami próbował, złapać pasek piżamy Shafiqa, ale szybko przypomniał sobie, że żadnego nie było, więc opuścił rękę. Czy poranki mogły być już zawsze tak przyjemne? Gdyby tylko nie ta głowa… Ale głowa też była niewielką ceną za wspomnienia minionych chwil.
– Tak wszystko jest w porządku. Chociaż nie. W porządku to za słabe słowa. Jest pięknie. Po prostu trochę boli mnie głowa. Nic strasznego, ani tragicznego. – Ból powoli opuścił jego skronie i zawędrował w inne miejsce pod czaszką, którego lokalizacji Jonathan nigdy, w takich sytuacjach, nie był w stanie do końca określić. Tył głowy? Przód głowy? Coś za głową, co pulsowało do głowy? Jakby bolało go samo trzecie oko, zmysł schowany przed nim samym za mgłą magii.
Dolegliwość nie przeszkadzała mu jednak, aż tak bardzo. Nie gdy czuł na sobie dotyk Anthony’ego, a jego ciało dalej rozkoszować się ich poprzednią bliskością. Przeforsował się. To było pewne. Chociaż nie przeforsować się niosło za sobą pewną sugestię, że nie należało robić tego w takim stopniu, a on nie żałował ani i minuty spędzonej na podziwiamy ukochanego wśród kolorów. Uśmiechnął się na tę myśl.
– Oh. zdecydowanie. Jeśli chcesz ulżyć mojemu umiarkowanemu cierpieniu, możesz obiecać mi, że przestaniesz wzgardzać moją wizją śniadania. – Zmusił oczy do ponownego skonfrontowania się z jasnością tego świata, tak aby, krzywiąc się nieco, obdarować Anthony'ego zmęczonym, lecz psotny, spojrzeniem. – Mógłbyś zlokalizować eliksir na ból głowy? Gdzieś tu powinien być. Albo wiesz co? Po prostu tak leżmy i mnie kochaj.
– Tak wszystko jest w porządku. Chociaż nie. W porządku to za słabe słowa. Jest pięknie. Po prostu trochę boli mnie głowa. Nic strasznego, ani tragicznego. – Ból powoli opuścił jego skronie i zawędrował w inne miejsce pod czaszką, którego lokalizacji Jonathan nigdy, w takich sytuacjach, nie był w stanie do końca określić. Tył głowy? Przód głowy? Coś za głową, co pulsowało do głowy? Jakby bolało go samo trzecie oko, zmysł schowany przed nim samym za mgłą magii.
Dolegliwość nie przeszkadzała mu jednak, aż tak bardzo. Nie gdy czuł na sobie dotyk Anthony’ego, a jego ciało dalej rozkoszować się ich poprzednią bliskością. Przeforsował się. To było pewne. Chociaż nie przeforsować się niosło za sobą pewną sugestię, że nie należało robić tego w takim stopniu, a on nie żałował ani i minuty spędzonej na podziwiamy ukochanego wśród kolorów. Uśmiechnął się na tę myśl.
– Oh. zdecydowanie. Jeśli chcesz ulżyć mojemu umiarkowanemu cierpieniu, możesz obiecać mi, że przestaniesz wzgardzać moją wizją śniadania. – Zmusił oczy do ponownego skonfrontowania się z jasnością tego świata, tak aby, krzywiąc się nieco, obdarować Anthony'ego zmęczonym, lecz psotny, spojrzeniem. – Mógłbyś zlokalizować eliksir na ból głowy? Gdzieś tu powinien być. Albo wiesz co? Po prostu tak leżmy i mnie kochaj.