09.12.2025, 06:46 ✶
Z Charlotte na sali balowej
Tak, to było dziwne. Ale niewątpliwie bardziej komfortowe, niż bycie zmuszanym do całowania przypadkowych ludzi. Chociaż nie. Najgorsze było całowanie niewidzialnych ludzi.
- Jasne. Będę za ciebie trzymał kciuki - błysnął zębami w uśmiechu. Czy faktycznie by jej to miało wyjść - nie sądził. Obstawiał że te eliksirki posiadały raczej krótki termin ważności. - Nie sugeruj nawet takich rzeczy, ja tu jestem poważnym wdowcem. Dziecko w domu mam. Nie mogę się uganiać za pannicami - prychnął przewrotnie, jakby bałamucenie jej ani przez moment nie przeszło mu na poważnie przez głowę i wszystko to była ona i jej wina.
- Ale wciąż można cię słyszeć, Bella. Wszyscy usłyszą jak wciągasz w siebie kolejne talerze... - zauważył życzliwie, nie broniąc się absolutnie przed byciem ciągniętym w kierunku jedzenia. Zapełnić żołądek, to w sumie nie był aż taki zły pomysł. Ale mógłby się do tego jeszcze napić.
Tak, to było dziwne. Ale niewątpliwie bardziej komfortowe, niż bycie zmuszanym do całowania przypadkowych ludzi. Chociaż nie. Najgorsze było całowanie niewidzialnych ludzi.
- Jasne. Będę za ciebie trzymał kciuki - błysnął zębami w uśmiechu. Czy faktycznie by jej to miało wyjść - nie sądził. Obstawiał że te eliksirki posiadały raczej krótki termin ważności. - Nie sugeruj nawet takich rzeczy, ja tu jestem poważnym wdowcem. Dziecko w domu mam. Nie mogę się uganiać za pannicami - prychnął przewrotnie, jakby bałamucenie jej ani przez moment nie przeszło mu na poważnie przez głowę i wszystko to była ona i jej wina.
- Ale wciąż można cię słyszeć, Bella. Wszyscy usłyszą jak wciągasz w siebie kolejne talerze... - zauważył życzliwie, nie broniąc się absolutnie przed byciem ciągniętym w kierunku jedzenia. Zapełnić żołądek, to w sumie nie był aż taki zły pomysł. Ale mógłby się do tego jeszcze napić.